B
babssi
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2007
- Odpowiedzi
- 7
W sierpniu br roku moj ojciec został oskarżony o spowodowanie kolizji drogowej, której nie było. Byłam świadkiem całego zajścia. Otóż staliśmy w korku mając zaciągnięty hamulec ręczny, po kilku minutach z samochodu stojącego przed nami wysiadł mężczyzna, zaczął walić w nasz samochód, kopać, bić w szyby. Groził, że zadzowni na policję. Krzyczał, że walnęliśmy w jego samochód. Padał okropny deszcz, więc ojciec nie wysiadł nawet z samochodu. Facet używając brzydkich słów, zaczął grozić pobiciem. Ruszyliśmy. Widząc, że zmieniamy kierunek jazdy, jadący przed nami 'uprzejmy nieznajomy' skręcił w drogę osiedlową (tam, gdzie my), po czym zatrzymał się uniemożliwiając tym samym nam przejazd. Ominęliśmy go i zatrzymaliśmy się dalej. Widząc(w lusterku bocznym) zblizającego się 'nieznajomego' ojciec wysiadł z samochodu, usłyszał tylko 'teraz to Ci przypie*****'. Doszło do szarpaniny, w wyniku której 'nieznajomy' został bardziej poturbowany, potrzebna była wizyta u lekarza, leczenie nie trwało dłużej niż 7dni. W związku z tą sprawą mój ojciec został oskarżony o spowodowanie kolizji drogowej oraz o pobicie. Jestesmy po drugiej sprawie (na pierwszej nie zjawił się tamten mężczyzna), na której równiez nie było osobiście 'poszkodowanego' tylko jego żona i adwokat, którzy zaządali 8tyś zł i dodatkowo jeszcze mielibyśmy zapłacić jakąś sume pieniędzy. Nie poczuwamy sie do winy, gdyż kolizji nie było, a do bójki mój ojciec został sprowokowany i było to w obronie własnej a także w obornie mnie i małego dziecka, ktore jechało z nami. Co w takiej sytuacji można zrobić? Prosze o pomoc.