H
hania2007
Opiszę sytuację-godzina 8 rano pod jednym z hipermarketow. Wjechalam na ten parking i chcąc go jak najszybciej przejechać poruszalam się "po skosie".Są wyrysowane linie na miejsca parkingowe i glowne "uliczki" ale brak oznakowania. Na tym parkingu (prawie pusto) stało kilka samochodów w dość znacznych odleglościach. Ja jadę po skosie i nagle z boku wyjeżdża mi inny samochód, oboje mamy uszkodzone boki (ja prawy przedni on lewy przedni). I oto moje pytanie-pomimo mojej winy z uwagi na ten "skos" - facet wlączał się do ruchu, wyjeżdżał z miejsca parkingowego, nawet jeszcze nie zdążyl włączyć świateł. przejechal najdalej 2 metry. Jestem calkowicie winna czy wspolwinna kolizji?