Kolizja podczas wyprzedzania

  • Autor wątku Autor wątku motocyklista23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Sąd Najwyższy, w kilku miejscach swojego postanowienia przypomina, że odnosi się ono do konkretnych realiów. co zresztą stwierdza na samym początku:
Cytat:
... Ta argumentacja, choć wspierała się poglądami wyrażonymi w niektórych orzeczenia Sądu Najwyższego, nie okazała się wystarczająca, a w realiach tej sprawy ...

(Sądu Najwyższego z dnia 8 stycznia 2013 r. Sygn. akt III KK 109/12)

Z postanowienia można wysnuć też konkluzję, że motocyklista widząc, że zbliża się do miejsca, w którym wyprzedzanie jest niedozwolone, powinien zakończyć ten manewr przed tym miejscem. W przypadku omawianym w tym wątku do takich okoliczności nie dochodzi.
 
Możemy sobie dyskutować, Latencji nie przekonamy. Podobnie, jak prawdopodobnie nie przekonają jej dziesiątki tematów na forum, z podobnymi zdarzeniami. O ile pamiętam nie brakowało nawet takich, gdzie wyprzedzanie miało miejsce tam, gdzie to zabronione (np. na skrzyżowaniu), a obwinionym o spowodowanie kolizji mimo to zostawał kierujący skręcający w lewo.

Kwestię tego, że przy skręcie w lewo nie zmieniamy pasa ruchu pominę milczeniem, bo zaraz się okaże, że jak zmieniam na trójpasmówce pas z prawego na lewy, to muszę ustąpić temu, kto jedzie na lewym, ale temu, kto jedzie na środkowym nie muszę, bo na ten pas nie wjeżdżam :).
 
Latencja wie najlepiej, przecież to tylko ona ukończyła studia prawnicze. A opinie jednych, z najbardziej doświadczonych użytkowników tego forum (poparte przepisami) znaczą tyle, co nic, przecież starego wróbla nie nabierzesz nigdy na plewy! haha 8)
 
papiinian podaruj sobie osobiste wycieczki. Najlepiej zasłonić się innymi i wmawiać, że latencja nie ma racji bo pozostali twierdzą inaczej. Już pisałam, że może okazać się, że inni, a nie ja, mają rację. Dopóki jednak nie zostanę przekonana do zmiany poglądu uznawać będę moje stanowisko za trafne.

Moje przekonanie nie wynika z ilości przejrzanych wątków na forum i przeczytanych postów "bardziej doświadczonych", cokolwiek to znaczy (ilość zamieszczonych postów oznaczała większe doświadczenie i wiedzę prawniczą?). Opieram się na ustawie, orzecznictwie, poglądach nauki, własnej analizie i wnioskach z nich wynikających.

Nadal nikt nie odniósł się do przytoczonej przeze mnie już dwukrotnie tezy wyroku SN dnia 8 stycznia 2003 r., sygn. III KK 421/02, która w pełni odnosi się do sytuacji zaistniałej w niniejszej sprawie.

Oskarżony zdawał sobie sprawę z tego, że wyprzedza więcej niż jeden pojazd, a tym samym mógł oraz powinien zdawać sobie sprawę, iż ma ograniczoną możliwość obserwowania zachowania kierowców pozostałych wyprzedzanych pojazdów i uzyska wystarczającą w tym zakresie wiedzę dopiero wtedy, gdy znajdzie się na lewym pasie. Z tego oczywisty wniosek, że przemieszczając się na lewy pas jezdni oskarżony powinien rozpocząć wykonywanie manewru wyprzedzania w takiej odległości od pierwszego z wyprzedzanych pojazdów i z taką prędkością, by co najmniej móc zatrzymać swój pojazd na lewym pasie przed miejscem, gdzie pierwszy z wyprzedzanych pojazdów wykonywał manewr skrętu w lewo.
 
Ripper napisał:
Możemy sobie dyskutować, Latencji nie przekonamy.
To samo można by napisać o Tobie.

Ripper napisał:
Kwestię tego, że przy skręcie w lewo nie zmieniamy pasa ruchu pominę milczeniem
I słusznie, bo mogłoby się okazać, że tworzysz nowe prawo drogowe.

Już kiedyś w podobnym temacie napisałem, że dopóki interpretacja zapisów kodeksu będzie zależała od składu sędziowskiego, dopóty będą istniały rozbieżności w tej i w wielu innych kwestiach.
 
Przeczytałem glosę i przyznam, że nadal nie mogę się otrząsnąć. To brzmi, jakby było pisane przez kogoś kto w życiu nie siedział za kierownicą i nie ma pojęcia o ruchu drogowym.
Parę kwiatków:
Cytat:
W przy*padku, gdy ma miejsce wyprzedzanie kilku pojazdów, kierujący pojazdem wyprzedzającym, w momencie zauważenia, że któryś z pojazdów sygnalizuje zmianę kierunku jazdy, powinien albo wyprzedzić ten pojazd z prawej strony (o ile jest to moż*liwe), albo zaniechać kontynuowania manewru.
Pan Stefański chyba w ogóle nie wie na czym polega i jak wygląda w warunkach drogowych manewr wyprzedzania kilku pojazdów jadących jeden za drugim.


Cytat:

Odwołanie się do art. 22 ust. 4 p.r.d. wynika z utożsamiania zmiany pasa ruchu ze zmianą kierunku jazdy, uzasadniane tym, że w pierwszej fazie manewru skrętu w lewo kierujący wjeżdża na sąsiedni pas ruchu. Wykonujący manewr skrętu w lewo – jak już podkreślano – nie zmienia pasa ruchu, a przejeżdża przez pas, a pojazd jest ustawiony prostopadle do pasa, podczas gdy przy zamianie pasa ruchu jest on w położeniu równoległym. Taki sposób interpretacji art. 22 ust. 4 p.r.d. narusza jedną z reguł wykładni, iż bez uzasadnionych powodów nie powinno się przypisywać różnym terminom tego samego znaczenia
Czyli mój żarcik o tym, że zmieniając na drodze o trzech pasach ruchu w tym samym kierunku pas ze skrajnego prawego na skrajny lewy nie muszę ustępować pojazdowi jadącemu środkowym pasem, bo przez ten pas tylko przejeżdżam, nie jest wg pana Stefańskiego żarcikiem ;)
Ponownie jestem przerażony kompetencjami prawnika.

Latencja napisał:
Nadal nikt nie odniósł się do przytoczonej przeze mnie już dwukrotnie tezy wyroku SN dnia 8 stycznia 2003 r., sygn. III KK 421/02, która w pełni odnosi się do sytuacji zaistniałej w niniejszej sprawie.
Nie mam oczywiście dostępu do akt tej sprawy, ale z kolejnego fragmentu glosy wynika...
Cytat:

Słusznie Sąd Najwyższy przyjął, że „Oskarżona, zamierzając skręcić w lewo, zamiar ten sygnalizowała na przestrzeni 200 m przed skrętem, widziała, że wyprzedza ją z prawej strony samochód «Trabant», znała treść przepisu art. 22 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym, miała podstawy do przyjęcia za pewnik, że jadące za nią pojazdy będą wyprzedzać ją z prawej strony.
...że jednak sytuacja w przypadku tego zdarzenia wyglądała zgoła inaczej niż w przypadku opisanym w tym wątku.
 
Ripper napisał:
... Pan Stefański chyba w ogóle nie wie na czym polega i jak wygląda w warunkach drogowych manewr wyprzedzania kilku pojazdów jadących jeden za drugim. ...
Oraz zgodnie z przedstawioną tam logiką, pojazd sygnalizujący powinien "dodatkowo" zasygnalizować czy ma zamiar zmienić pas ruchu czy zmienić kierunek jazdy aby wyprzedzający wiedział do jakiego art. PoRD ma się zastosować. :ok:
Ripper napisał:
.. Nie mam oczywiście dostępu do akt tej sprawy, ale z kolejnego fragmentu glosy wynika...
...że jednak sytuacja w przypadku tego zdarzenia wyglądała zgoła inaczej niż w przypadku opisanym w tym wątku.
Co też zaznaczałem wielokrotnie.
III KK 109/12 | Sejmometr
 
Ostatnia edycja:
Dziadziuś, z jednym się z tobą zgodzę - przy skręcie w lewo nie zmieniamy pasa ale zauważ, że przecinamy pas, który jest zajęty przez wyprzedzającego.
Zgodnie z bredniami Latencji w Polce należałoby zakazać wyprzedzania skoro wyprzedzany w każdej chwili może skręcać sobie w lewo bez upewniania się.
Nie wspomnę już o tym ile "lewych" kolizji możnaby sobie robić skręcając w lewo żeby np wyłudzić pieniądze z ubezpieczalni. Widzę, że ktoś mnie wyprzedza i skręcam sobie w lewo. Wina - w/g bredni Latencji- oczywiście wyprzedzającego i kasa jest.
Nie wiem co studiowała Latencja ale powiem krótko - BOŻE CHROŃ MNIE OD TAKICH PRAWNIKÓW !!!!!!
 
PoRD

Pan Stefański chyba w ogóle nie wie na czym polega i jak wygląda w warunkach drogowych manewr wyprzedzania kilku pojazdów jadących jeden za drugim.

28) wyprzedzanie — przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku;

Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;

2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;

3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

2. 56) Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

3. 57) Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5, 10 i 12.

4. Pojazd szynowy może być wyprzedzany tylko z prawej strony, chyba że położenie torów uniemożliwia takie wyprzedzanie lub wyprzedzanie odbywa się na jezdni jednokierunkowej.

5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.

6. 58) Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo w celu ułatwienia wyprzedzania. Przepisu nie stosuje się w przypadku, o którym mowa w ust. 12.

Nie ma takiego manewru jak wyprzedzanie wielu pojazdow. Jest wyprzedzanie pojedynczego pojazdu. Kazdy kolejny manewr wyprzedzania rozpoczyna sie od sprawdzenia warunkow zawartych w Art 24.

Jak najbardziej mozna rozpoczac manewr wyprzedzania zjechaniem na lewy pas, nastepnie kilkukrotnie wyprzedzic, a nastpenie widzac pojazd sygnalizujacy skret w lewo z przodu byc zmuszonym do ustapienia mu pierszenstwa zgodnie z Art 24 ust 5. O czym pisze wprost:
Nadal nikt nie odniósł się do przytoczonej przeze mnie już dwukrotnie tezy wyroku SN dnia 8 stycznia 2003 r., sygn. III KK 421/02, która w pełni odnosi się do sytuacji zaistniałej w niniejszej sprawie.

Oskarżony zdawał sobie sprawę z tego, że wyprzedza więcej niż jeden pojazd, a tym samym mógł oraz powinien zdawać sobie sprawę, iż ma ograniczoną możliwość obserwowania zachowania kierowców pozostałych wyprzedzanych pojazdów i uzyska wystarczającą w tym zakresie wiedzę dopiero wtedy, gdy znajdzie się na lewym pasie. Z tego oczywisty wniosek, że przemieszczając się na lewy pas jezdni oskarżony powinien rozpocząć wykonywanie manewru wyprzedzania w takiej odległości od pierwszego z wyprzedzanych pojazdów i z taką prędkością, by co najmniej móc zatrzymać swój pojazd na lewym pasie przed miejscem, gdzie pierwszy z wyprzedzanych pojazdów wykonywał manewr skrętu w lewo.

Wyprzedzam ciag samochodow, jeden z samochodow wlacza kierunek i skreca w lewo w swoja posesje (nie jest to skrzyzowanie)


Moim zdaniem, sytuacja jest bardzo podobna, i jak najbardziej sad moze uznac motocykliste za winnego kolizji.
 
Cały czas przytaczacie to jedno postanowienie:
(Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 stycznia 2013 r. Sygn. akt III KK 109/12)
Cytat:
... Nie ulega wątpliwości, że kierujący pojazdem wykonując manewr skrętu w lewo musi dołożyć większej staranności (ustawa określa to mianem szczególnej ostrożności) właśnie w związku z tym, że tor jego jazdy potencjalnie przecina się z zasady z torem jazdy innych pojazdów. Ze wzmożoną zatem uwagą musi prowadzić obserwację sytuacji drogowej, aby na czas zareagować i przerwać lub nawet zaprzestać manewru, gdyby pojawiło się zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Już samo dostrzeżenie pojazdu, którego kierowca nie stosuje się do zasad, jakie wynikają z przepisów, jest nie tylko informacją o możliwym zagrożeniu, lecz rodzi prawny obowiązek utraty zaufania do tamtego kierującego i zaniechania własnego manewru. O odpowiedzialności kierowcy wykonującego skręt w lewo można byłoby więc mówić wtedy, gdy widział (lub mógł i powinien był widzieć) pojazd poruszający się w sposób stwarzający zagrożenie lub wręcz uniemożliwiający bezpieczne wykonanie manewru, a mimo to ten manewr w dalszym ciągu realizował. Jednak w takiej sytuacji odpowiedzialność ta będzie związana w pierwszej kolejności z naruszeniem zasady ograniczonego zaufania (art. 4 p.r.d.).


Jednak po raz kolejny zwrócę uwagę, że SN w postanowieniu zaznacza swoje odniesienie do konkretnych realiów:
Cytat:
... w realiach tej sprawy ...

http://www.sejmometr.pl/sn_orzeczenia/13574
 
Ostatnia edycja:
kub86:
Oskarżony zdawał sobie sprawę z tego, że wyprzedza więcej niż jeden pojazd, a tym samym mógł oraz powinien zdawać sobie sprawę, iż ma ograniczoną możliwość obserwowania zachowania kierowców pozostałych wyprzedzanych pojazdów i uzyska wystarczającą w tym zakresie wiedzę dopiero wtedy, gdy znajdzie się na lewym pasie. Z tego oczywisty wniosek, że przemieszczając się na lewy pas jezdni oskarżony powinien rozpocząć wykonywanie manewru wyprzedzania w takiej odległości od pierwszego z wyprzedzanych pojazdów i z taką prędkością, by co najmniej móc zatrzymać swój pojazd na lewym pasie przed miejscem, gdzie pierwszy z wyprzedzanych pojazdów wykonywał manewr skrętu w lewo.
Pierwszy, oznacza pierwszy którego wyprzedzamy a nie pierwszy z przodu.

Wywody Dziadziusia na ten temat pamiętam. I zgadzam się z:
dopóki interpretacja zapisów kodeksu będzie zależała od składu sędziowskiego, dopóty będą istniały rozbieżności w tej i w wielu innych kwestiach.
Natomiast nie zgadzam się z interpretacjami Stefańskiego czy Sądów, że skręcający nie musi się upewniać. Wystarczą dwa przyklady z tego wątku:
1. Pojazd nr 1 wyprzedza pojazd nr 2 na prościutkiej drodze. Pojazd nr 2 nagle wykonuje manewr skrętu w lewo i zjeżdża sobie na pobocze po drugiej stronie drogi. Śmieszne ale możliwe.
2. Jezdnia z trzema pasami ruchu, pojazd 1 jedzie środkowym pasem i wyprzedza pojazd nr 2, który jedzie prawym pasem. Nagle pojazd nr 2 skręca na pas skrajnie lewy.
 
kub86 napisał:
Jak najbardziej mozna rozpoczac manewr wyprzedzania zjechaniem na lewy pas, nastepnie kilkukrotnie wyprzedzic, a nastpenie widzac pojazd sygnalizujacy skret w lewo z przodu byc zmuszonym do ustapienia mu pierszenstwa zgodnie z Art 24 ust 5. O czym pisze wprost:
Bardzo, bardzo niebezpieczna interpretacja przepisu, która w praktyce oznaczałaby, że pojazd wyprzedzający kolumnę, np. 4 samochodów nagle musi hamować i chować się za ostatnim z nich w celu uniknięcia kolizji ze skręcającym w lewo. Hamowanie dosyć gwałtowne gdyż musi on zwolnić bardziej niż pojazdy, które wyprzedza, a które również hamują, bo przecież zamierzający skręcać w lewo również hamuje.

kub86 napisał:
Kazdy kolejny manewr wyprzedzania rozpoczyna sie od sprawdzenia warunkow zawartych w Art 24.
Tak, ale wiedząc, że musisz wyprzedzić kilka pojazdów, musisz te warunki spełnić dla całego manewru - trzech wyprzedzań, jeśli tak wolisz - przed rozpoczęciem wyprzedzania pierwszego pojazdu.
Wyprzedzanie jest manewrem niebezpiecznym. Jeżeli jest jakiś manewr bardziej niebezpieczny, to przerwanie tego wyprzedzania. Nie wyobrażam sobie, by kierowca, potrafiący prawidłowo ocenić sytuację na drodze był zmuszony przerywać wyprzedzanie w sytuacji innej niż awaryjna.

destructor napisał:
1. Pojazd nr 1 wyprzedza pojazd nr 2 na prościutkiej drodze. Pojazd nr 2 nagle wykonuje manewr skrętu w lewo i zjeżdża sobie na pobocze po drugiej stronie drogi. Śmieszne ale możliwe.
2. Jezdnia z trzema pasami ruchu, pojazd 1 jedzie środkowym pasem i wyprzedza pojazd nr 2, który jedzie prawym pasem. Nagle pojazd nr 2 skręca na pas skrajnie lewy.
Dokładnie o tym pisałem ja i Leszek. Zaraz się okaże, że samochód powinien mieć dwa rodzaje kierunkowskazów - jeden do sygnalizowania zmiany kierunku jazdy, a drugi zmiany pasa ruchu.
 
destructor napisał:
Natomiast nie zgadzam się z interpretacjami Stefańskiego czy Sądów, że skręcający nie musi się upewniać. Wystarczą dwa przyklady z tego wątku:
1. Pojazd nr 1 wyprzedza pojazd nr 2 na prościutkiej drodze. Pojazd nr 2 nagle wykonuje manewr skrętu w lewo i zjeżdża sobie na pobocze po drugiej stronie drogi. Śmieszne ale możliwe.
2. Jezdnia z trzema pasami ruchu, pojazd 1 jedzie środkowym pasem i wyprzedza pojazd nr 2, który jedzie prawym pasem. Nagle pojazd nr 2 skręca na pas skrajnie lewy.

1. W temacie rozpatrujemy sytuację w której wyprzedzany prawidłowo sygnalizuje zamiar skrętu w lewo. Jak już wcześniej pisałam w razie gdyby włączył kierunkowskaz w ostatniej chwili i skręcał w lewo pomimo, że jest wyprzedzany, jak najbardziej będzie można mu czynić zarzut.
2. W temacie rozpatrujemy sytuację w której skręcający w lewo ma zamiar przeciąć pas (a nie zmienić) (po lewej stronie) którym co do zasady pojazdy poruszają się w przeciwnym kierunku tj. nadjeżdżają z przodu a nie z tyłu. Na autostradzie trzypasmowej chcąc zjechać na pas po lewej stronie (zmiana pasu ruchu a nie zmiana kierunku jazdy) wiem, że co do zasady pojazdy na pasie na który zamierzam zjechać poruszają się w tym samym kierunku w którym poruszam się ja, tj. nadjeżdżają z tyłu a nie z przodu. Jest to istotna różnica wpływająca na zakres obowiązków osoby wyprzedzanej.

Ripper napisał:
Bardzo, bardzo niebezpieczna interpretacja przepisu, która w praktyce oznaczałaby, że pojazd wyprzedzający kolumnę, np. 4 samochodów nagle musi hamować i chować się za ostatnim z nich w celu uniknięcia kolizji ze skręcającym w lewo. Hamowanie dosyć gwałtowne gdyż musi on zwolnić bardziej niż pojazdy, które wyprzedza, a które również hamują, bo przecież zamierzający skręcać w lewo również hamuje.
kuba86 słusznie zwrócił uwagę na kwestię zachowania odstępu pomiędzy wyprzedzanymi pojazdami. Po to jest ten wymóg by m.in. zapewnić odpowiednie pole widzenia wyprzedzającego a także by mógł on w odpowiednim momencie zjechać z powrotem na prawy pas.
 
Ostatnia edycja:
Pierwszy, oznacza pierwszy którego wyprzedzamy a nie pierwszy z przodu.

Taka interpretacja tym bardziej wskazuje na to, ze te same zachowania nalezy zastosowac w momencie gdy n-ty z wyprzedzanych pojazdow bedzie pierwszym nastepnym wyprzedzanym pojazdem. Czyli odpowiednia predkosc i odleglosc. Wyprzedzanie jest manewrem wykonywanym jednoczesnie tylko w stosunku do jednego pojazdu w kolumnie.

Wyprzedzanie jest manewrem niebezpiecznym.

Z tym zgadzamy sie wszyscy. Dziwi mnie to, ze jednoczesnie ze swiadomoscia niebezpieczenstwa tego manewru, mozecie pisac o duzych szybkosciach, wyprzedzaniu jednoczesnie wielu pojazdow,manewrach wymagajacyh wielokrotnej zmiany pasa czy gwaltownym hamowaniu.

Bardzo, bardzo niebezpieczna interpretacja przepisu, która w praktyce oznaczałaby, że pojazd wyprzedzający kolumnę, np. 4 samochodów nagle musi hamować i chować się za ostatnim z nich w celu uniknięcia kolizji ze skręcającym w lewo. Hamowanie dosyć gwałtowne gdyż musi on zwolnić bardziej niż pojazdy, które wyprzedza, a które również hamują, bo przecież zamierzający skręcać w lewo również hamuje.

Argument o gwaltownym hamowaniu jest nietrafiony. Niezaleznie od przyczyny tego gwaltownego hamowania, pojazd wyprzedzajacy widzac takie zachowanie powinien zawsze byc w stanie dostosowac predkosc. Nietrudno wyobrazic sobie sytuacje w ktorej pojazdy wyprzedzane zaczynaja hamowac bo na drodze pojawia sie jakas przeszkoda, ktora za chwile zablokuje rowniez lewy pas ruchu.

Ponadto, znow interpretujesz wyprzedzenie jako jeden manewr w stosunku do ciagu pojazdow. Widzac, ze pojazdy przed nim, jeszcze nie wyprzedzane, zaczynaja hamowac, ma dodatkowe x-metrow na hamowanie w stosunku do pojazdu ktory gdzie z przodu zacznie hamowac.

Niebezpieczna interpretacja jest implikacja, ze pojazd wyprzedzajacy, widzac ze pojazd przed nim, -jeszcze nie wyprzedzany - wlacza sygnalizator w lewo, powinien kontynuowac w sposob nie zmieniony swoj ruch. To stoi w sprzecznosci z podkreslonym przeze mnie art, i bez zadnych watpliwosci jest niezgodne z prawem. Zignorowanie takiego sygnalu jest wlasnie tym co jest niebezpieczne.

Warto zwrocic uwage, ze taka intepretacja w zaden sposob nie zezwala na zmiane pasa ruchu przez pojazd ktory w przyszlosci bedzie wyprzedzany. Ja nie mowie, ze widzac w lewym lusterku pojazd ktory bedzie za jakis czas wyprzedzal, mozna od tak sobie wjechac na lewy pas (na razie ignorujac czy jest to zmiana kierunku czy pasa ruchu). Ale nie watpliwie nie wolno takiego pojazdu wyprzedzic z lewej strony.

A to co ma ze soba w takiej sytuacji zrobic kierujacy pojazdem wyprzedzajacym jest jego problemem. Niewatpliwie na pasie ruchu w kierunku przeciwnym stanowi zagrozenie dla wszystkich innych pojazdow, co wydaje mi sie jest znow zabronione poprzez art 24 ust 1 p1.
 
kub86 napisał:
... ze pojazd wyprzedzajacy, widzac ze pojazd przed nim, -jeszcze nie wyprzedzany - wlacza sygnalizator w lewo, powinien kontynuowac w sposob nie zmieniony swoj ruch. To stoi w sprzecznosci z podkreslonym przeze mnie art, ...
Którym ? W mojej ocenia sygnalizuje zamiar zmiany pasa a zatem:
Przepis prawny:
Art. 22
4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.

Czyli zgodnie z Art. 4 PoRD mogę kontynuować dalej swój manewr.
 
kub86 napisał:
Nietrudno wyobrazic sobie sytuacje w ktorej pojazdy wyprzedzane zaczynaja hamowac bo na drodze pojawia sie jakas przeszkoda, ktora za chwile zablokuje rowniez lewy pas ruchu.
To jest właśnie sytuacja awaryjna, o której pisałem.

kub86 napisał:
Niebezpieczna interpretacja jest implikacja, ze pojazd wyprzedzajacy, widzac ze pojazd przed nim, -jeszcze nie wyprzedzany - wlacza sygnalizator w lewo, powinien kontynuowac w sposob nie zmieniony swoj ruch. To stoi w sprzecznosci z podkreslonym przeze mnie art, i bez zadnych watpliwosci jest niezgodne z prawem.
Czyli, jadę sobie prawym pasem autostradą i tylko czekam, aż ktoś mnie będzie chciał wyprzedzić lewym - włączam wtedy kierunkowskaz i już gościu grzecznie zwalnia, bo mu nie wolno.

Latencja napisał:
kuba86 słusznie zwrócił uwagę na kwestię zachowania odstępu pomiędzy wyprzedzanymi pojazdami. Po to jest ten wymóg by m.in. zapewnić odpowiednie pole widzenia wyprzedzającego a także by mógł on w odpowiednim momencie zjechać z powrotem na prawy pas.
Kompletnie nie wiem, co wymóg zachowania bezpiecznego odstępu od pojazdu wyprzedzanego ma do możliwości powrotu na prawy pas. Jeżeli pojazdy jadą jeden za drugim, to jedyna możliwość powrotu na prawy pas istnieje po wyhamowaniu tak, aby wyprzedzający znalazł się z powrotem za ostatnim jadącym w kolumnie pojazdem. Nie sugerujesz chyba, że wyprzedzający ma się wciskać "na chama" pomiędzy jadące w kolumnie pojazdy, szczególnie w sytuacji, gdy te hamują, należy się więc spodziewać, że odległości między nimi ulegną dalszemu zmniejszeniu.
 
Którym ? W mojej ocenia sygnalizuje zamiar zmiany pasa a zatem:

PoRD.

Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;

2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

2. 56) Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

3. 57) Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5, 10 i 12.

4. Pojazd szynowy może być wyprzedzany tylko z prawej strony, chyba że położenie torów uniemożliwia takie wyprzedzanie lub wyprzedzanie odbywa się na jezdni jednokierunkowej.

5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.

To co on sygnalizuje jest bezznaczenia. Nie wolno Ci go wyprzedzic z lewej strony niezaleznie czy w twojej ocenie zmienia pas, zmienia kierunek czy startuje w kosmos.

Czytajac nietrudno zauwazyc roznice miedzy 1.3 a 5.

Czyli, jadę sobie prawym pasem autostradą i tylko czekam, aż ktoś mnie będzie chciał wyprzedzić lewym - włączam wtedy kierunkowskaz i już gościu grzecznie zwalnia, bo mu nie wolno.

:ok:
 
Ostatnia edycja:
kub86 napisał:
Czytajac nietrudno zauwazyc roznice miedzy 1.3 a 5.
Brawo. O zauważenie tych dwóch przepisów chodziło. Czy już zaczynasz rozumieć na czym polega Twój błąd w rozumowaniu?
 
Nietrudno wyobrazic sobie sytuacje w ktorej pojazdy wyprzedzane zaczynaja hamowac bo na drodze pojawia sie jakas przeszkoda, ktora za chwile zablokuje rowniez lewy pas ruchu.
Ripper napisał:
To jest właśnie sytuacja awaryjna, o której pisałem.
Wyprzedzający nie wie z jakiego powodu pojazdy na prawym pasie hamują. Wiedzieć nie może bo nie widzi. Mogą hamować dlatego, że pierwszy w kolejce ma zamiar skręcić w lewo, ale równie dobrze mogą hamować bo jakieś zwierze spaceruje sobie po jezdni. Rozumiem, że sytuacja pierwsza nie jest awaryjna a druga już jest?
 
kub86 napisał:
PoRD.



To co on sygnalizuje jest bezznaczenia. ...
Oczywiście, że jest bez znaczenie, ponieważ znajduje się na innym pasie a sygnalizowanie w żaden sposób nie uprawnia do wykonania manewru. Reszta Twojej wypowiedzi to kompletna bzdura.
 
Powrót
Góra