Kolizja przy cofaniu - kto winny?

  • Autor wątku Autor wątku kierowca432898
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kierowca432898

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2016
Odpowiedzi
18
Zdarzyła się następująca sytuacja:

1.Na parkingu marketu chciałem wyjechać tyłem z miejsca parkingowego.
2. Niemal wszystkie miejsca były zajęte, zauważyłem panią w czarnym bmw która cofała alejką szukając wolnego miejsca.
3. Pani zatrzymała się i włączyła kierunkowskaz w moją stronę - oczytałem to tak, że chce wjechać na moje miejsce gdy z niego wyjadę.
4. Rozpocząłem cofanie i po przejechaniu może dwóch metrów, cały czas patrząc do tyłu zauważyłem, że pani w czarnym bmw również zaczyna cofać
5. Zatrzymałem się, po kilku sekundach pani zaczęła dojeżdżać niebezpiecznie blisko, więc nacisnąłem na klakson.
6. Bum.

Jako że szkody były prawie niezauważalne (mała ryska na zderzaki moim i pani w bmw) i nie było o co robić hecy, to się rozjechaliśmy, pani uprzednio mnie przeprosiła.

Ale teraz się zastanawiam czy aby w razie przyjazdu policji lub trafienia sprawy do sądu nie zostałaby mi przylepiona współwina. W związku z tym chciałem zapytać kogoś kto się lepiej zna na przepisach jak to jest. Teoretycznie obydwoje cofaliśmy, ale w momencie zetknięcia moje auto już się nie poruszało, bo zauważyłem że pani zaczęła na mnie cofać i kilka sekund przed uderzeniem przerwałem swój manewr cofania. Mam w głowie takie możliwości zakończenia sprawy:
1. Pani zostaje uznana jedyną winną, gdyż cofając doprowadziła do zderzenia z innym pojazdem, który się nie poruszał.
2. Zostaje orzeczona współwina, bo raz - jak wyżej, ale dwa - wyjeżdżając z miejsca parkingowego włączałem się do ruchu, a pani po prostu cofała alejką
3. Zostaje orzeczona moja wyłączna wina, bo nie ustąpiłem włączając się do ruchu z miejsca parkingowego
Ale przypominam że pani uprzednio się zatrzymała, zanim ja zacząłem wyjeżdżać. Ruszyła znów gdy tył mojego auta znajdował się już za jej autem.
Pani jechała sama. Ja w razie czego miałbym świadka - kolega był ze mną w aucie i wszystko widział. Oprócz tego parking marketu jest monitorowany, a nagrania są przetrzymywane przez jakiś czas (wiem na 100% bo kolega tam właśnie pracuje).

Przedstawiam moment zderzenia na grafice poniżej. Pojazdy zielone - będące w ruchu w momencie zderzenia. Pojazdy czarne - nieporuszające się w momencie zderzenia.

589e0aed90d3c.gif


Dziękuję z góry za poświęcony czas.
 
Ostatnia edycja:
Nie zjamujemy sie to wróżeniem. To, ktora to bedzie opcja zalezy od ewentualnych zapisow kamer lub zeznan swiadkow. Generalnie sa mozliwe wszystkie opcje.
 
Na wszelki wypadek zabezpieczcie nagrania z monitoringu. Jeśli było tak jak piszesz, to raczej nie masz się czego obawiać, bo:
1. Ona ruszyła, gdy Ty już wykonywałeś manewr.
2. Ty się zatrzymałeś pierwszy i zdążyłeś jeszcze zaklaksonić, a ona nie zdążyła zahamować? Przy prędkościach parkingowych to raczej można stanąć niemal w miejscu. Też się mogła zatrzymać, ale nie zachowała szczególnej ostrożności i nie próbowała nawet uniknąć kolizji tylko po prostu w Ciebie wjechała, bo nie obserwowała dostatecznie otoczenia.

kilka sekund przed uderzeniem

Przy prędkościach parkingowych kilka sekund to niemal wieczność. W kilka sekund to można wyhamować ze 100 km/h do zera, wliczając w to czas reakcji.
 
Ostatnia edycja:
Regand napisał:
Nie zjamujemy sie to wróżeniem. To, ktora to bedzie opcja zalezy od ewentualnych zapisow kamer lub zeznan swiadkow. Generalnie sa mozliwe wszystkie opcje.
kierowca432898 napisał:
Ja w razie czego miałbym świadka - kolega był ze mną w aucie i wszystko widział. Oprócz tego parking marketu jest monitorowany, a nagrania są przetrzymywane przez jakiś czas (wiem na 100% bo kolega tam właśnie pracuje).
Wydaje mi się, że sam przebieg zdarzenia opisałem jednoznacznie.
 
Regand dobrze powiedział, nie wiadomo w ogóle czy moment kolizji się nagrał ani nie wiesz jakie dowody ma tamta osoba. Na ten moment każda opcja jest tak samo prawdopodobna.
 
Moment kolizji się nagrał, kolega który tam pracuje postarał się żeby ochrona go odszukała i zabezpieczyła. Poprosiłem go o to, bo nigdy nie wiadomo co z takiej sytuacji wyniknie, czy pani kierującej bmw się jednak nie odwidzi i nie zacznie węszyć. Poza tym on sam jest świadkiem, bo wtedy siedział ze mną w samochodzie.

Niemniej czy mogąc udowodnić w całości przebieg zdarzenia ciągle może mi być przylepiona wina/współwina? Że na przykład włączałem się do ruchu wyjeżdżając z miejsca parkingowego, a pani w bmw po prostu cofała alejką? Ale skoro zatrzymała się czekając aż wyjadę i później ruszyła wprost na mnie, już w trakcie mojego manewru, to chyba też zaszło tutaj włączanie się do ruchu z jej strony? Czy zatrzymanie by poczekać aż ktoś zwolni miejsce parkingowe to zatrzymanie "w związku z warunkami lub przepisami ruchu drogowego"?

Chcę wiedzieć jak się bronić w razie czego, bo nie czuję się tutaj winny i nie zamierzam tracić zniżek na ubezpieczenie, które kosztuje dzisiaj niemało. Zauważyłem że pani zaczęła na mnie cofać i zatrzymałem się, spełniłem więc wymóg przepisu że mam się upewnić czy za autem nie ma przeszkody. Pani natomiast nie zastosowała się do tego przepisu, ponowiła manewr cofania gdy byłem już ponad połową samochodu za jej autem. Pierwsze jej słowa to "nie zauważyłam pana, ale nawet nie poczułam uderzenia, pewnie się nic nie stało, bardzo przepraszam".
 
Powrót
Góra