Kolizja w godzinach pracy

  • Autor wątku Autor wątku mariusz.g82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mariusz.g82

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
3
Witam Forumowiczów. Nie znalazłem zbliżonego tematu do mojego, jeżeli przeoczyłem, to przepraszam. Opiszę swoją sytuację i proszę o poradę, ponieważ jestem pierwszym takim przypadkiem w firmie.
Pracuję w firmie budżetowej, od poniedziałku do czwartku po 9,5 godziny dziennie, to wynika z charakteru mojej pracy. Otrzymaliśmy ja i mój współpracownik polecenie od kierownika wykonanie pracy w dwóch miastach (nie w naszym). Otrzymałem delegację, zostały mi przesunięte godziny pracy. Podróż odbywała się moim prywatnym autem, na użycie którego w celach służbowych mam podpisaną umowę, jednak nie mam wpisanego w zakresie obowiązków kierowania pojazdami, to raczej jest moja dobra wola. Mimo zaniżonej stawki 0,55 zł/km (silnik do poj. 2 litrów stawka chyba jest do 0,83 zł/km) nigdy nie odmówiłem użycia swojego auta. Tak też było i tym razem. Zdarzenie miało miejsce w czwartek w pierwszą połowę ubiegłego miesiąca. Wyjechaliśmy we dwóch z firmy, dotarliśmy do pierwszego miasta, wykonaliśmy pracę, klient podpisał nam delegację i wyruszyliśmy w trasę do drugiego miasta. Niestety w trakcie podróży, z mojej winy najechałem na poprzedzające auto na skrzyżowaniu. Pogoda była zła, było ciemno, a ja sam błędnie przewidziałem ruch kierowcy przede mną, to była moja wina. Policja, mandat, punkty karne, odebranie dowodu rejestracyjnego. Przypominam, że to wszystko odbywało się w godzinach pracy. Mimo małej prędkości, następnego dnia odezwała się szyja i dolna część potylicy. Pomaszerowałem do szpitala, stwierdzono uraz kręgosłupa szyjnego, stłuczenie potylicy. Było RTG i TK. Zwolnienie najpierw na tydzień kołnierz, kolejna wizyta, kolejne zwolnienie do połowy stycznia przyszłego roku i skierowanie na rehabilitację. Drugiemu pracownikowi nic się nie stało. Uderzenie poszło bardziej w moją stronę, ponadto trzymałem sztywno kierownicę. Zakład się cieszy, że to nie jest zbiorowy wypadek przy pracy, ponieważ ani ja ani kolega (który również posiada umowę na korzystanie ze swojego auta) nie posiadamy badań psychotechnicznych na przewóz ludzi. BHP-owiec spisał protokół, wysłali również pismo z prośbą o raport do komendy policji. Po prawie miesiącu dostaję telefon z zakładu, że protokół został podpisany i żebym przyszedł do zakładu.
Czy fakt, że wypadek został spowodowany z mojej winy, ZUS może odmówić wypłaty jednorazowego odszkodowania, wypłacić tylko 80% zamiast 100% za L4? Posiadamy zakładowe ubezpieczenie grupowe w PZU, wykupiłem również NNW razem z polisą OC. Czy obie firmy ubezpieczeniowe również odmówią wypłaty ewentualnych odszkodowań? Czy na to będzie miało wpływ jak został sporządzony przez BHP-owca protokół powypadkowy? Czy BHP-owiec ma możliwość sporządzenia protokołu tak, abym nie miał możliwości ubiegania się o ewentualne odszkodowania? Nie zamierzam zarobić na tej kolizji, zależy mi tylko na tym, aby pokryło to chociaż w części naprawę auta i częściowo zrekompensowało brak premii itp. w trakcie zwolnienia. Proszę o poradę, co w takiej sytuacji zrobić? Nigdy firmie nie odmówiłem użycia auta, zgodziłem się jeździć za niską stawkę za przejechany kilometr. Zawsze byłem w porządku wobec firmy.
 
mariusz.g82 napisał:
Posiadamy zakładowe ubezpieczenie grupowe w PZU, wykupiłem również NNW razem z polisą OC.
W grupowym powinny być nawet wyższe świadczenia świadczenia za wypadek komunikacyjny. Zorientuj się dokładnie, co Ci się należy z grupowego i NNW kierowców i pasażerów, bo świadczeń może być kilka za jedno takie zdarzenie: zasiłek szpitalny, zwrot kosztów leczenia, przedmiotów ortopedycznych itp, oprócz zwyczajowego świadczenia za uszczerbek na zdrowiu. Jeśli nie byłeś pijany albo naćpany, to nie powinno być problemu.

Nie wiem, jak jest ze świadczeniami zus- to już inny dział forum, więc temat przenoszę.
 
Powrót
Góra