Kolizja z tramwajem (długie)

  • Autor wątku Autor wątku annar2007
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

annar2007

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2007
Odpowiedzi
3
Witam!
Mam ogromną prośbę o poradę. Ponieważ kompletnie nie znam się na prawie karnym, nie wiem co mi grozi i nie wiem jak powinnam dalej postępować, dlatego opiszę całą kolizję jaką miałam z tramwajem.
Jechałam drogą dwupasmową (dwa pasy w jednym kierunku) po stronie lewej , gdyż prawa jest praktycznie stale zajęta przez parkujące tam bezprawnie samochody. Po swojej lewej stronie miałam tory tramwajowe, które od mojego pasa oddzielał tytlko (mniej więcej 40 cm) obszar wybrukowany kostką (żadnej namalowanej linii ciągłej).
Jechałam prosto nie zmieniając pasa ruchu. Nagle usłyszałam dzwonek i praktycznie w tym samym momencie nastąpiło uderzenie. Okazało się, że tramwaj zachaczył o moje lusterko (na szczęście tylko je rozkładając w kierunku przodu samochodu). Ponieważ tramwaj miał ślady zarysowania motorniczy wezwał nadzór MPK. Wóz z MPK przyjechał po ok. 5-10 min. Pan wysłuchał zeznań i porobił zdjęcia. Ponieważ nie był w stanie stwierdzić po czyjej stronie leży wina i nie znalazł świadków, którzy mogliby pomóc w rozstrzygnięciu sprawy ( ja jechałam sama, a pasażerowie tramwaju nawet nie zorientowali się, że doszło do jakiejś kolizji) została wezwana Policja. Po około 40 minutach przyjechała Policja, która "mogła" (było już ciemno po godz. 18) obejżeć tylko mój samochód, bo motorniczy po przyjeździe nadzoru MPK i zrobieniu zdjęć odjechał do zajezdni.

cdn
 
ciag dalszy postu
Jeden z Policjantów od razu potraktował mnie jako sprawcę, wyśmiewał się, że tramwaj ma kierownicę i zajechał mi drogę skręcając na mój pas ruchu. Policja spisała moje zeznania ( niestety nie maiłam w nie wglądu) i zbadała mój poziom alkoholu (wynik 0.0). Ponieważ nie było drugiej strony, a ja odmówiłam przyjęcia mandatu w wysokości 300 zł. i 6 punktów karnych (nie zostało mi nawet przedstawione z jakiego artykułu popełniłam wykroczenie) musiałam czekać aż przyjedzie motorniczy i złoży swoje zeznania. Motorniczy pojawił się po godzinie (poziom alkoholu 0.0) i złożył inne zeznanie. Sytuacja przez niego opisana wyglądała następująco: "Jechaliśmy obok siebie i Pani nagle zaczęła tańcować na jezdni".
Chciałam się dowiedzieć jakie mam szanse na wygranie tej sprawy, bo Policja dała mi jasno do zrozumienia, że z przedsiębiorstwen MPK się nie wygrywa, że tramwaj jest tylko ciężką maszyną, której nie można tak łatwo zatrzymać i która jeździ tylko po wyznaczonych torach. Ja czułam się potraktowana przez Policję jak niedorozwinięta kobietka, która nie umie prowadzić samochodu. Zogrozili mi, że jeżeli nadal będę obstawać przy swoich racjach, to skierują mnie na badania (niestety nie dowiedziałam się jakie).

cdn
 
cg:
Wracając do zeznań motorniczego, to całkowicie nie zgadzają się one z faktami. Motorniczy jechał ze zbyt dużą prędkością (czego nie jestem w stanie udowodnić), znacznie większą niż ja i uderzył mi w lusterko od strony szybki (są tam wyraźne ślady lakieru tramwaju). Z boku lusterko jest w idealnym stanie, co moim zdaniem ewidentnie świadczy o tym, że nie jechaliśmy równo obok siebie, tylko tramwaj we mnie wjechał. Praktycznie to w ogóle nie widzaiłam tramwaju, ponieważ nadjechał od tyłu i nie miałam szansy realnie ocenić odległości ani czasu żeby zareagować.
Ponieważ było ciemno Policja śladów tych nie widziała, a pracownik MPK nie przedstawił Policji zrobionych zdjęć. Ja w razie czego zdjęcia wykonałam następnego dnia w świetle dziennym.
Jeszcze raz bardzo proszę o wsparcie mnie poradą jaką powinnam przyjąć linię obrony i czego powinnam unikać, a także co tak na prawdę może mi grozić, ponieważ sprawa prawdopodobnie trafi do Sądu Grodzkiego.

Z pozdrowieniami
Anna R.
 
kazdy tramwaj ma cos w rodzaju czarnej skrzynki, która zapisuje z jaka predkoscią jechał a także kiedy użył dzwonka itp, warto to sprawdzic.
 
Powrót
Góra