P
pantrezz
Witam.
Sprawa wygląda następująco. Na lekcji zadzwonił mi telefon, powiadomienie, SMS, nieważne. Zostałem poproszony o jego przekazanie nauczycielowi prowadzącemu zajęcia, miałem wybór, albo oddam telefon albo dostanę karną pracę dodatkową. Nauczyciel powiedział mi, iż telefon zostanie odniesiony do gabinetu wicedyrektor, skąd będę mógł go odebrać po przerwie. Wyłączyłem telefon, oddałem go nauczycielowi prowadzącemu lekcje. Po dzwonku poszedłem za nauczycielem do pokoju wicedyrektor. Telefon został przekazany, podpisany kartką samoprzylepną z moimi danymi osobowymi i zdeponowany u wicedyrektor szkoły. Poprosiłem o wydanie mi go, czego mi odmówiono. Powiedziano mi, że telefon może odebrać wyłącznie mój opiekun prawny i moja pełnoletność ani uprawnienie mnie do decydowania o sobie w sprawach szkolnych (mogę samemu usprawiedliwiać godziny nieobecne, sam się zwalniać, kartka odnośnie tego została doniesiona do szkoły i podpisana przez opiekuna prawnego) nie ma żadnego znaczenia. Po krótkiej rozmowie wziąłem telefon z biurka i chciałem opuścić gabinet, lecz wicedyrektor zagrodziła mi drogę i nie chciała mnie wypuścić. Aby wyjść musiałem przepchnąć się obok niej, naruszając jej zdaniem jej autorytet oraz jej nietykalność cielesną. Delikatnie się o nią otarłem podczas wychodzenia, powiedziałem do widzenia i opuściłem pokój.
Godzinę później na lekcje wszedł pedagog, poprosił mnie na korytarz i zaczął wymawiać moje przewinienia. Oskarżył mnie o kradzież (telefonu który został mi skonfiskowany) oraz o pobicie wicedyrektor. Powiadomił mnie, że moja ocena z zachowania będzie naganną, zostanie wykonany telefon do rodziców oraz mogę zostać wydalony ze szkoły + zostanie powiadomiona policja i zostanę oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej + kradzież.
Czy to jest zgodne z prawem? Podczas rozmowy obecni w gabinecie byliśmy tylko wicedyrektor oraz ja. Nie było żadnych kamer, żadnych świadków rozmowy. Jakie prawo w takim wypadku działa? Co jest ważniejsze, statut szkolny czy kodeks karny? Zgodnie z kodeksem karnym przywłaszczenie jakiegokolwiek cudzego mienia jest karalne, lecz statut szkolny pozwala na zabieranie telefonów i innych urządzeń elektrycznych.
Proszę o pomoc, mogę zostać wydalony ze szkoły oraz mieć problemy prawne. Nie mam żadnego świadka a całe grono pedagogiczne jest zwrócone przeciwko mnie, uważają, że to ja jestem wszystkiemu winny.
Link do statutu szkolnego: XXIV LO (panel po lewo, zakładka dokumenty szkoły -> statut)
Z góry dziękuję za pomoc
Sprawa wygląda następująco. Na lekcji zadzwonił mi telefon, powiadomienie, SMS, nieważne. Zostałem poproszony o jego przekazanie nauczycielowi prowadzącemu zajęcia, miałem wybór, albo oddam telefon albo dostanę karną pracę dodatkową. Nauczyciel powiedział mi, iż telefon zostanie odniesiony do gabinetu wicedyrektor, skąd będę mógł go odebrać po przerwie. Wyłączyłem telefon, oddałem go nauczycielowi prowadzącemu lekcje. Po dzwonku poszedłem za nauczycielem do pokoju wicedyrektor. Telefon został przekazany, podpisany kartką samoprzylepną z moimi danymi osobowymi i zdeponowany u wicedyrektor szkoły. Poprosiłem o wydanie mi go, czego mi odmówiono. Powiedziano mi, że telefon może odebrać wyłącznie mój opiekun prawny i moja pełnoletność ani uprawnienie mnie do decydowania o sobie w sprawach szkolnych (mogę samemu usprawiedliwiać godziny nieobecne, sam się zwalniać, kartka odnośnie tego została doniesiona do szkoły i podpisana przez opiekuna prawnego) nie ma żadnego znaczenia. Po krótkiej rozmowie wziąłem telefon z biurka i chciałem opuścić gabinet, lecz wicedyrektor zagrodziła mi drogę i nie chciała mnie wypuścić. Aby wyjść musiałem przepchnąć się obok niej, naruszając jej zdaniem jej autorytet oraz jej nietykalność cielesną. Delikatnie się o nią otarłem podczas wychodzenia, powiedziałem do widzenia i opuściłem pokój.
Godzinę później na lekcje wszedł pedagog, poprosił mnie na korytarz i zaczął wymawiać moje przewinienia. Oskarżył mnie o kradzież (telefonu który został mi skonfiskowany) oraz o pobicie wicedyrektor. Powiadomił mnie, że moja ocena z zachowania będzie naganną, zostanie wykonany telefon do rodziców oraz mogę zostać wydalony ze szkoły + zostanie powiadomiona policja i zostanę oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej + kradzież.
Czy to jest zgodne z prawem? Podczas rozmowy obecni w gabinecie byliśmy tylko wicedyrektor oraz ja. Nie było żadnych kamer, żadnych świadków rozmowy. Jakie prawo w takim wypadku działa? Co jest ważniejsze, statut szkolny czy kodeks karny? Zgodnie z kodeksem karnym przywłaszczenie jakiegokolwiek cudzego mienia jest karalne, lecz statut szkolny pozwala na zabieranie telefonów i innych urządzeń elektrycznych.
Proszę o pomoc, mogę zostać wydalony ze szkoły oraz mieć problemy prawne. Nie mam żadnego świadka a całe grono pedagogiczne jest zwrócone przeciwko mnie, uważają, że to ja jestem wszystkiemu winny.
Link do statutu szkolnego: XXIV LO (panel po lewo, zakładka dokumenty szkoły -> statut)
Z góry dziękuję za pomoc