konflikt współwłaścicieli

  • Autor wątku Autor wątku owoce
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

owoce

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
24
Jakie są uwarunkowania prawne w momencie gdy jeden z współwłścicieli nie godzi się sprzedać własności spadkowej, a dokładnie jest tak:

po śmierci rdziców ich majątek został przyznany na podstawie testamentu/wyrok sądowy/ na czworo rodzeństaw.Jedynym sensownym wyjściem jest sprzedaż tej własności i tu zaczyna się problem. Jedna osoba nie godzi się z tym.Nie pomagają rozmowy. Chodzi mi jakie czynności prawne mam do dyspozycji aby wyść z tej sytuacji patowej.Jest to mieszkanie własnośćiowe gdzie żadne z nas nie mieszka a opłacać trzeba. Bezsensownie ponośimy koszty. Może ktoś się spotkał z taka sytuacją.Może ktoś wie gdzie szukać sensownych informacji.
 
Jeśli sporu nie uda się rozwiązać we własnym zakresie (dokonując zgodnego działu spadku u notariusza) pozostaje dział spadku na drodze sądowej (na wniosek przynajmniej jednego ze wspólspadkobierców).
 
Ostatnia edycja:
inną sprawą jest kto kupi 3/4 nieruchomości...?:)
 
Nie musi kupować.
Sąd może orzec np. o spłacie niektórych współwłaścicieli przez pozostałych albo np. sprzedaży całego mieszkania i podziale gotówki.
 
z tym ,że to jeden z nich nie chce sprzedać tego mieszkania więc domniemuję ,ze chce je zachować dla siebie np. z powodów sentymentalnych po rodzicach... więc musiałby spłacić pozostałą trójkę rodzeństwa...- powodzenia w szybkiej spłacie...:)
 
Cały problem w tym że robi to nie z pobudek sentymentalnych ale złośliwych. Nie dla samej zasady aby pokazać jaki jest silny. Nie mam mowy o spłacie-bo nie ma z czego.
 
Więc decyzja należy do każdego z Was. Albo postępowanie działowe przed Sądem albo np. utrzymywanie stanu obecnego i wspólne (razem z tym stającym okoniem) ponoszenie kosztów utrzymania mieszkania. Albo negocjacje. Może jest jakiś powód dla którego ów jeden robi Wam na złość. Może ten powó da się po negocjacjach usunąć.
 
Tak tylko do negocjacji trzeba drugiej strony.A tu woli rozmowy nie ma . Widomo że koszty rozkładane są na 4/3-osoby są sklonne ponosić wszelkie koszty w celu rozwiązania tego problemu/.Taki pat może trwać do końca świata albo i dłużej.dlatego założenie sprawy o sprzedaż nieruchomośći przez sąd wydaje się rozwiązaniem najbardziej sensownym. Tylko pojawiają się pytania.
1/Kto ma to zrobić / my troje czy jedna z nas/
2/jak długo trwa taki proces
3/jakie ogólnie sa koszty/czy ustawowe czy wskażnikowo od wartości nieruchomości/.
 
owoce napisał:
1/Kto ma to zrobić / my troje czy jedna z nas/

Złożyć wniosek do Sadu? Wystarczy że zrobi to jeden ze współwłaścicieli wskazując innych jako uczestników postępowania

2/jak długo trwa taki proces

To zależy m.in. od tego jak będą zachowywać się uczestnicy postępowania

3/jakie ogólnie sa koszty

O ile mnie pamięć nie myli obowiązuje opłata od wniosku będąca procentowo określoną częścią wartości majątku podlegającemu działowi. Niestety nie mam rozporządzenia pod ręką.

Wnioskodawca może też ubiegać się o zwolnienie od kosztów sądowych.
 
Ustawa o kosztach sądowych w sprawach cywilnych:
Art. 51. 1. Opłatę stałą w kwocie 500 złotych pobiera się od wniosku o dział spadku, a jeżeli zawiera on zgodny projekt działu spadku, pobiera się opłatę stałą w kwocie 300 złotych.
2. Opłatę stałą w kwocie 1.000 złotych pobiera się od wniosku o dział spadku połączony ze zniesieniem współwłasności, a jeżeli zawiera on zgodny projekt działu spadku i zniesienia współwłasności, pobiera się opłatę stałą w kwocie 600 złotych.

Jeżeli pomiędzy uczestnikami będzie spór co do wartości mieszkania, to może pojawić się dodatkowy wydatek w postaci kosztów opinii biegłego rzeczoznawcy, który wyceni lokal.
 
Czy te koszty może sąd wnioskować na 4 czy tylko na osobę wnoszącą o podział.
Czy opłata jest wnoszona przed sprawą czy po jej zakończeniu
 
Opłatę należy uiścić równocześnie ze złożeniem wniosku o dział spadku i najprawdopodobniej Sąd już nie będzie jej rozliczał w orzeczeniu końcowym (czyli w ostatecznym rozrachunku obciąży ona osobę wnoszącą o podział). Co do wydatków na biegłego, to trudno powiedzieć, dużo zależy od przebiegu samego postępowania i stanowisk uczestników.
 
Ale jeśli drugiej stronie nie będzie pasowała wycena to ona musi powołać rzecoznawce i ona musi za to zapłącić. Ale na tym skorzysta pierwsza strona bo wartość mienia wzrośnie a co za tym idzie suma do podziału rośnie. Chyba nikt nie powołuje rzecoznawce aby pomniejszyć wartość . To jest nie logiczne. Może dojdzie do opamiętania.OBY.Tchneliśćie we mnie odrobine nadzieji.


DZIĘKUJE. POZDRAWIAM
 
Powrót
Góra