S
StudentkaZZL
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2016
- Odpowiedzi
- 4
Witam, mam nietypowy problem. Jestem studentką drugiego roku magistra i tuż przed obroną. Chciałam złożyć podanie do dziekanatu w celu przedłużenia sesji by na spokojnie dokończyć pisanie pracy, niestety okazało sie, że nie mam oceny z jednego przedmiotu, a dokładniej z ćwiczeń. Wykładowca twierdził, że na urlopie nie będzie tego tematu załatwiać (a termin złożenia podania jest bliski). Uważam, że to żadna wymówka ponieważ mój pracodawca jeżeli nie dopełnienia swoich obowiązków rownież może do mnie zadzwonić. Wykładowca twierdzi, że to ze nie wpisał ocen to nie jego wina tylko moja, że go nie przypilnowałam. Zupełnie nie przyszło mi do głowy sprawdzanie oceny w systemie USOS bo jeszcze na ostatnich zajęciach upewniałam się czy mam wszystko zaliczone. Niestety to nie koniec przygód. Teraz uważa, ze w ogóle nie ma nas na liście i nie wpisze nam ocen pomimo to, ze mamy całą grupę która może potwierdzić nasza obecność, a wykładowca na podstawie naszej pracy opisywał wytyczne co do projektów. Zmusza nas teraz do napisania testu(książka 400 stron) oraz eseju oraz osobistego pojawienia się na konsultacjach. Ton jakim odnosi się do mnie (na maila odpisuje w postaci posta na fb wymieniając mnie z imienia i nazwiska i wycinając jedno zdanie z kontekstu całej wypowiedzi, tak by ukażą mnie w złym świetle). Przypomniałam sobie, ze juz podczas uzupełniania list obecności cos mi nie pasowało i na wszelki wypadek zrobiłam ich zdjęcia. Wyraźnie widać mój podpis na obu listach.
Chciałabym wiedzieć czy mam podstawy do złożenia skargi oraz żądania przeprosin na poniesione straty (paliwo Łódź-Warszawa, stres związany z całą sytuacją, strata czasu na wyjaśnianie tego, a mogłabym go poświecić na pisanie pracy).
Uważam, że skoro mam 26 lat oraz pracuje od 19 roku, utrzymuj się sama, a pensja wykładowcy jest wypłacana z mojego czesnego to należy mi się szacunek. Wiem, że to może wydawać się dziwne, ale musiałabym przedstawić całą żmudną konwersację z tą Panią, a chciał tym wam tego szczerze oszczędzić.
Z góry dziękuje za pomoc!
Może dodam, że to nie jedyne problemy z tą Panią. Ludzie mają ustawione terminy obrony i nie mogą doprosić się wpisania ocen. Jest bardzo nieodpowiedzialna, a zarzuca to wszystkim dookoła.
Chce tylko by zrozumiała, że powinna czasem poważnie się zastanowić co i komu zarzuca. Tym bardziej czuję się urażona bo wykonuje odpowiedzialną pracę i staram się byc skrupulatna we wszystkim co robię. Na te zajęcia jeździłam z Warszawy nawet gdy w kieszeni miałam zwolnienie lekarskie i gorączkę tylko po to by nie mieć na koniec problemów.
Chciałabym wiedzieć czy mam podstawy do złożenia skargi oraz żądania przeprosin na poniesione straty (paliwo Łódź-Warszawa, stres związany z całą sytuacją, strata czasu na wyjaśnianie tego, a mogłabym go poświecić na pisanie pracy).
Uważam, że skoro mam 26 lat oraz pracuje od 19 roku, utrzymuj się sama, a pensja wykładowcy jest wypłacana z mojego czesnego to należy mi się szacunek. Wiem, że to może wydawać się dziwne, ale musiałabym przedstawić całą żmudną konwersację z tą Panią, a chciał tym wam tego szczerze oszczędzić.
Z góry dziękuje za pomoc!
Może dodam, że to nie jedyne problemy z tą Panią. Ludzie mają ustawione terminy obrony i nie mogą doprosić się wpisania ocen. Jest bardzo nieodpowiedzialna, a zarzuca to wszystkim dookoła.
Chce tylko by zrozumiała, że powinna czasem poważnie się zastanowić co i komu zarzuca. Tym bardziej czuję się urażona bo wykonuje odpowiedzialną pracę i staram się byc skrupulatna we wszystkim co robię. Na te zajęcia jeździłam z Warszawy nawet gdy w kieszeni miałam zwolnienie lekarskie i gorączkę tylko po to by nie mieć na koniec problemów.
Ostatnią edycję dokonał moderator: