R
ram08
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 4
Moja córka, od dwóch lat mieszkająca w Niemczech, przez roku wynajmowała mieszkanie, które okazało się zagrzybione (pleśń zaczęła wychodzić spod świeżo położonej tapety po miesiącu od zamieszkania). Właściciel twierdził, że to jej wina, bo nie wietrzy. Tym niemniej, gdy grzyb się bardziej rozrósł, wykonał remont. Po kilku miesiącach grzyb znów się pojawił. Oczywiście, winą obarczana była córka. Po roku zamieszkiwania rozwiązała umowę. Kaucji właściciel nie zwrócił i niebawem zaczął się domagać pokrycia kosztów remontu, który znowu przeprowadził. Córka była u prawnika, a ten stwierdził, że nie ma czym się przejmować. Właściciel jeszcze kilka razy domagał się zwrotu kosztów, co ciekawe, nie wysyłał listów pocztą lecz wrzucał do skrzynki. Córka raz odpowiedziała pismem poleconym odrzucając roszczenia.
Ostatnio otrzymała pismo urzędowe, którego nie rozumie i nie wie co z tym zrobić. Na pewno musi się gdzieś zwrócić po pomoc, jej znajomość miejscowego prawa jest nikła, języka też nie najlepsza.
Jeśli ktoś obeznany w temacie zechciałby zerknąć na tekst:
http://ram.awardspace.info/dok/pismo.txt
i napisać o co chodzi byłbym wdzięczny.
Ostatnio otrzymała pismo urzędowe, którego nie rozumie i nie wie co z tym zrobić. Na pewno musi się gdzieś zwrócić po pomoc, jej znajomość miejscowego prawa jest nikła, języka też nie najlepsza.
Jeśli ktoś obeznany w temacie zechciałby zerknąć na tekst:
http://ram.awardspace.info/dok/pismo.txt
i napisać o co chodzi byłbym wdzięczny.