Konkurs aplikacja ogólna 2015

  • Autor wątku Autor wątku Buliusz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Lullaby87 napisał:
Że w obliczu interesu fiskalnego państwa nie obowiązuje zasada praw słusznie nabytych (serio). Robili wszystko, aby przepisy weszły w życie przed egzaminem w lipcu, aby osoby, które właśnie dopiero co skończyły aplikację, nic nie dostały. Ostatecznie kilku posłów wykazało się mózgiem i udało się przeforsować, ku rozpaczy MS, że Ci, co już zaczęli aplikację sędziowską, skończą na starych zasadach, czyli ze stażem. MS reprezentowała ta sama osoba, co w sprawie o likwidację ogólnej.

Ten facet to chodząca tuza intelektu, posłuchajcie jego oburzenia z jednego posiedzenia z komisji kiedy trochę go przemaglowali, żeby powiedział wprost czy będzie w tym roku nabór czy nie: "nie chcę tego powiedzieć... ale odczuwam presję wywieraną na Ministra" :D :D

Moim zdaniem ustawa raczej wejdzie w życie przed październikiem tego roku, pytanie czy w kwietniu MS złamie się i ogłosi nabór na ogólną czy nie, bo po prostu nie wiem jak inaczej oni się organizacyjnie wyrobią w kilka miesięcy. Choć może dadzą radę, kto wie.

Zadam pytanie wynikające z czystej niewiedzy, więc z góry wybaczcie - czy gdzieś na stronie sejmowej można zobaczyć harmonogram przyszłych prac nad projektem?
 
jedynie w zakładce posiedzenia sejmu widać, że będzie 18 sprawozdanie przedstawiane.
 
powinni, bo jakby zobaczyć lata poprzednie to przed czerwcem ogłaszany był tylko nabór. Wszystkie inne czynności np. powołanie komisji itd. były robione dopiero w czerwcu każdego roku. Więc mają czas.
 
Wybaczcie moją ignorancję, ale ostatnio nie śledziłem postępu prac nad nowelizacja - jak rozumiem nadal forsowany jest model aplikacji specjalistycznej z mniejszą liczbą zjazdów i stosunkiem pracy oznaczającym 8-godzinną pracę w sądach? Jeżeli tak, to rozwiązanie z jeszcze jednym naborem na ogólną nie jest wcale takie złe. Powodzenia dla osób, które po 8 godzinach wykonywania pracy kancelaryjnej czy pisania typowych uzasadnień w sądach znajdą kilka kolejnych godzin w ciągu dnia na merytoryczne przygotowanie pod kątem egzaminu sędziowskiego. Ciekawe też jak będą wyglądały zjazdy w Krakowie, skoro już teraz brakuje zwyczajnie czasu na omawianie materiału wynikającego z programu (a przecież już teraz na zjazdach omawiane są ledwie wybrane problemy, co widać najlepiej po zajęciach typu F). Mam wrażenie, że jeśli uda im się przeforsować ten model, to będzie początek końca i szkolenie ostatecznie i tak wróci do apelacji.
 
po powrocie z takiego zjazdu, będzie jak po powrocie asystenta z urlopu :) zaległe posiedzenia w szafie z danego tygodnia nieobecności.
 
Indos napisał:
Wybaczcie moją ignorancję, ale ostatnio nie śledziłem postępu prac nad nowelizacja - jak rozumiem nadal forsowany jest model aplikacji specjalistycznej z mniejszą liczbą zjazdów i stosunkiem pracy oznaczającym 8-godzinną pracę w sądach? Jeżeli tak, to rozwiązanie z jeszcze jednym naborem na ogólną nie jest wcale takie złe. Powodzenia dla osób, które po 8 godzinach wykonywania pracy kancelaryjnej czy pisania typowych uzasadnień w sądach znajdą kilka kolejnych godzin w ciągu dnia na merytoryczne przygotowanie pod kątem egzaminu sędziowskiego. Ciekawe też jak będą wyglądały zjazdy w Krakowie, skoro już teraz brakuje zwyczajnie czasu na omawianie materiału wynikającego z programu (a przecież już teraz na zjazdach omawiane są ledwie wybrane problemy, co widać najlepiej po zajęciach typu F). Mam wrażenie, że jeśli uda im się przeforsować ten model, to będzie początek końca i szkolenie ostatecznie i tak wróci do apelacji.

dlatego ja trzymam kciuki, żeby się nie wyrobili. Jeśli im się uda aplikant będzie latał jak asystent, a cały sens aplikacji, czyli zjazdy przygotowujące czysto pod egzamin zawodowy będą raz na 100 lat. Równie dobrze można podchodzić do egzaminu sędziowskiego z asystenta co się w ogóle nie opłaca (patrz wyniki egzaminu z zeszłych latach).

Do tej pory nie było zazwyczaj aż takiego wykorzystywania, aplikant był puszczany np. do domu z uzasami, żeby tam się uczyć. Rozliczanie 8h dnia pracy i "pracowniczy stosunek aplikancki" to najbardziej poroniony pomysł o jakim słyszałam i faktyczny koniec Kssip :/ wyobraźcie sobie napływ dodatkowych "asystento-aplikantów" będących w stosunku pracy do zawalonego karnego rejonu warszawskiego albo lepiej - okręgu karnego warszawskiego, gdzie pisze się uzasy do zorganizowanych grup przestępczych po 100 stron (nie, nie przesadzam).

ja rozumiem, że kogoś boli, że dostają się ludzie naprawdę nauczeni a nie z nadania jak na dawną etatową, ale BEZ PRZESADY
(takie moje 3 min nienawiści, dziękuję za uwagę ;])
 
aleksa24, dokładnie i to będzie straszne. Wiem, że z obecnym modele AO i AS można się zgadzać lub nie, ale ten proponowany w ustawie to zwykłe znajdowanie siły roboczej do sądów i prokuratur. Dzisiaj aplikanci nie siedzą po 8 h dziennie w sądach, mając więc więcej czasu na własne zdobywanie wiedzy (naprawdę wielu osobom na tym zależy), a osoby po KSSiP, które już pracują, są oceniane jako bardzo dobrze przygotowane oraz lepiej, niż te, które wychodziły po starej, etatowej aplikacji (forsowane rozwiązanie jest do niej bardzo zbliżone). Kto pracował na etacie, ten wie, że ciężko jest go pogodzić z rzetelną nauką z powodu zwykłego zmęczenia oraz obowiązków domowo-rodzinnych.
 
Ja od siebie powiem- że panowie posłowie mogą na głowie stanąć- ja i tak zostanę sędzią :D Niezależnie od systemu, jaki tym razem zostanie wymyślony.

A co do pytania Buliusza- ja zaczęłam się już uczyć. Po przejrzeniu i częściowym rozwiązaniu testów z poprzednich lat stwierdzam, że chyba robienie testów z arslege nie jest aż tak niezbędne- może w ramach ostatecznych powtórek. Ja było już mówione wcześniej- pytania są raczej na myślenie, bywają sugestywne, a część pytań jest ta sformułowana, że mając ogólny ogląd jak wygląda prawo (czyli będąc po studiach), można odpowiedź wywnioskować :)

Ktoś z was też się już przygotowuje? Czy czekacie jednak na oficjalne stanowisko ustawodawcy? Ja się trochę zaczęłam denerwować, czy zdążę się nauczyć....
 
To, że będzie nabór na specjalistyczne dla nowych roczników wydaje mi się oczywiste. Bardziej ciekawi mnie jak duży będzie to nabór. Aplikanci mają odbywać aplikacje w sądach okręgowych i prokuraturach okręgowych, których w Polsce jest 90. Skoro celem ustawy ma być m.in. znacząca poprawa jakości orzekania, a aplikanci w raz z odbywaniem aplikacji będą mieli uprawnienia do zastępowania przy niektórych czynnościach sędziów bądź prokuratorów, liczba to może być całkiem spora.
 
Ostatnia edycja:
Lawstory napisał:
Ja od siebie powiem- że panowie posłowie mogą na głowie stanąć- ja i tak zostanę sędzią :D Niezależnie od systemu, jaki tym razem zostanie wymyślony.

A co do pytania Buliusza- ja zaczęłam się już uczyć. Po przejrzeniu i częściowym rozwiązaniu testów z poprzednich lat stwierdzam, że chyba robienie testów z arslege nie jest aż tak niezbędne- może w ramach ostatecznych powtórek. Ja było już mówione wcześniej- pytania są raczej na myślenie, bywają sugestywne, a część pytań jest ta sformułowana, że mając ogólny ogląd jak wygląda prawo (czyli będąc po studiach), można odpowiedź wywnioskować :)

Ktoś z was też się już przygotowuje? Czy czekacie jednak na oficjalne stanowisko ustawodawcy? Ja się trochę zaczęłam denerwować, czy zdążę się nauczyć....


Ile dziennie poświęcasz na naukę?
 
Lawstory napisał:
Ja od siebie powiem- że panowie posłowie mogą na głowie stanąć- ja i tak zostanę sędzią :D Niezależnie od systemu, jaki tym razem zostanie wymyślony.

ależ nikt Ci nie broni, na zdrowie, nie o to w tej dyskusji chodzi. Oceniamy sens reformy i drogi do zawodu. To, że komuś zależy i pozwoli ze sobą zrobić wszystko w drodze do wymarzonego zawodu to nie oznacza, że ministerstwo powinno działać bez zważania na konsekwencje swych działań dla całego wymiaru sprawiedliwości.

Chcecie wyprowadzać się na drugi koniec Polski bo akurat tam będą etaty aplikanckie na które się dostaniecie? (tak! projekt zakłada oderwanie miejsca odbywania aplikacji od miejsca zamieszkania aplikanta, ma być lista dostępnych miejsc - tworzona odgórnie i według listy kwalifikacyjnej wybieraj z tego co jest) Chcecie latać po 8h w sądzie/prok i potem nocami się uczyć? I dostawać za to szalone 2100 netto?

Nie o to chodzi, że nie będzie chętnych, bo będą mimo wszystko, ale ja uważam, że ten system nie powinien tak wyglądać. Potem na urząd trafiają ludzie wycieńczeni latami złego traktowania i mamy klasyk sądowy wśród młodych "choroba łańcuchowa".

Kssip ma dużo minusów, ale szkolenie jest dobre i choćby nie wiem jak zaklinano rzeczywistość fakt ten pozostaje aktualny. Liczy się szkolenie, nie sama praktyka.

BTW dlaczego moim zdaniem praktyka i sposób pisania wyniesiony z codzienności nie ma przy egzaminie aż takiego znaczenia? Bo tam oczekuje się jakieś wersji "idealnej" która w codziennej pracy nie jest spotykana i nie jest przez to ćwiczona. Sędziowie piszą, orzekają w różny sposób, czasem super, czasem gorzej, czasem fatalnie, trudno jest się przez samą praktykę bardzo dobrze przygotować do egzaminu. O ustnym nawet nie wspominam, bo on bardzo, ale to bardzo rozróżnia ludzi.

Ilość osób pozostaje niewiadomą, nie muszą rozlokować etatów aplikanckich po całym kraju - patrz projekt, więc wcale nie musi ich być tak dużo.

ja startuję w marcu, bo pracuję
 
Zgadzam się z przedmówcami, mi tez się nie podoba pomysł ze stosunkiem pracowniczym aplikanta. Swoja drogą jestem ciekawy ile osób z tych co się dostanie będzie rezygnowało przez konieczność wyjazdu na drugi koniec Polski. Dlatego optymalnym wyjściem byłoby pozostawienie szkolenia na specjalistycznych w dotychczasowym kształcie. Oczywiście likwidacja ogólnej jest jak najbardziej uzasadniona.
 
shedreamed napisał:
ależ nikt Ci nie broni, na zdrowie, nie o to w tej dyskusji chodzi. Oceniamy sens reformy i drogi do zawodu. To, że komuś zależy i pozwoli ze sobą zrobić wszystko w drodze do wymarzonego zawodu to nie oznacza, że ministerstwo powinno działać bez zważania na konsekwencje swych działań dla całego wymiaru sprawiedliwości.

Chcecie wyprowadzać się na drugi koniec Polski bo akurat tam będą etaty aplikanckie na które się dostaniecie? (tak! projekt zakłada oderwanie miejsca odbywania aplikacji od miejsca zamieszkania aplikanta, ma być lista dostępnych miejsc - tworzona odgórnie i według listy kwalifikacyjnej wybieraj z tego co jest) Chcecie latać po 8h w sądzie/prok i potem nocami się uczyć? I dostawać za to szalone 2100 netto?

Nie o to chodzi, że nie będzie chętnych, bo będą mimo wszystko, ale ja uważam, że ten system nie powinien tak wyglądać. Potem na urząd trafiają ludzie wycieńczeni latami złego traktowania i mamy klasyk sądowy wśród młodych "choroba łańcuchowa".

Kssip ma dużo minusów, ale szkolenie jest dobre i choćby nie wiem jak zaklinano rzeczywistość fakt ten pozostaje aktualny. Liczy się szkolenie, nie sama praktyka.

BTW dlaczego moim zdaniem praktyka i sposób pisania wyniesiony z codzienności nie ma przy egzaminie aż takiego znaczenia? Bo tam oczekuje się jakieś wersji "idealnej" która w codziennej pracy nie jest spotykana i nie jest przez to ćwiczona. Sędziowie piszą, orzekają w różny sposób, czasem super, czasem gorzej, czasem fatalnie, trudno jest się przez samą praktykę bardzo dobrze przygotować do egzaminu. O ustnym nawet nie wspominam, bo on bardzo, ale to bardzo rozróżnia ludzi.

Ilość osób pozostaje niewiadomą, nie muszą rozlokować etatów aplikanckich po całym kraju - patrz projekt, więc wcale nie musi ich być tak dużo.

ja startuję w marcu, bo pracuję


sory ale mam wrażenie, że przesadzacie. Ja dziś też siedze bardzo często po 8 godzin w sądzie. Fakt, że czasami wychodze po kilku godzinach (najczęściej w SO). Ale moim zdaniem praca w sądzie właśnie ma być tym kluczem nauki. Możesz wkuwać ile wlezie orzeczeń, komentarzy itd. ale dopiero w praktyce wiesz jak coś wygląda i tego się własnie uczysz. Praktyka czyni mistrza, nie wkuwanie. :D Ponadto, kto powiedział, że ludzie będą wykorzystywani. ?Tak samo jak i dzisiaj będa zmieniac wydziały i praktyki. Może nie będą tego robić tak często. Bo dzisiejszy blok cywilny w Kssipie to paranoja (co 3 tygodnie zmienia się wydział) jak w takich warunkach masz się nauczyć zawodu ?:D

Ja uważam, że dzisejszy model jest zły. Nowy nie wiem czy będzie lepszy ale warto sprawdzic :D

Ponadto wcale tak nie ma, że aplikanta mogą rzucić gdzieś daleko. Miejsce zamieszkania ma znaczenie. A i dziś po aplikacji jak masz rekrutacje na staże referendarskie możesz trafić na dalekie miejsce od domu. Mam znajomą co odbywa staż 500 km od domu. :D Ma dzieci i męża, tyle moge powiedzieć.
 
Właśnie miałam napisać o tym, co shedreamed - obecnie jest tak, że zarówno na AO i AS odbywa się praktyki gdzie się chce, jest problem jedynie z Krakowem, część osób ląduje w miejscowościach ościennych i Katowicach (tak w skrócie, część udaje się też namówić, aby w ogóle zmieniła region, ale to nieliczne przypadki). "Obowiązek" opuszczenia zajmowanej przystani następuje dopiero po egzaminie sędziowskim/prokuratorskim, gdy prezentuje się aplikantom listę dostępnych etatów i siłą rzeczy nie ma 20 asesur w Krakowie. Wtedy część musi się przenieść, to są czasem dramaty osobiste, ale tego nie da się już uniknąć. Niemniej jednak, kiedy kończyłeś aplikację, miałeś co najmniej 28 lat i gwarantowaną pracę za dobre pieniądze (po zniesieniu stażu referendarskiego dobra sytuacja jest tylko po prokuratorskiej), dzięki czemu wynajem mieszkania czy wzięcie kredytu nie było takim problemem. Teraz, kiedy aplikant ma zarabiać ok. 2000 zł i od razu "spadać" w inny region kraju, to naprawdę jego sytuacja drastycznie się pogarsza. Przy optymistycznym założeniu wyda jedynie 500 zł na pokój, a co z osobami, które mają rodziny/są w związkach? Są ludzie którzy dla dobrze płatnej pracy przeprowadzają się na drugi koniec kraju, ale za 2000 zł? Słabo. Projekt ma bardzo nieżyciowe podejście, myślę, że ludzie będę startować, a potem rezygnować jak się okaże, że muszą się przeprowadzić do kompletnie obcego środowiska za takie marne pieniądze. Daję to szczególnie pod rozwagę piewcą dobroci płynącej z etatowej zatrudnienia. Zresztą ten stosunek pracy bardzo szybko odbije się ustawodawcy czkawką, bo teraz aplikantki w zdecydowanej większości czekają z macierzyństwem na przydzielenie im etatu po egzaminie, a teraz nic ich nie będzie hamować.

dyl - aż jestem ciekawa gdzie Ty odbywasz aplikację, bo naprawdę rzadko się słyszy, aby aplikanci siedzieli po 8 h dziennie w sądzie, moje doświadczenia też są inne (zdarzało się, ale bez przesady).
 
Ostatnia edycja:
dyl napisał:
Ponadto wcale tak nie ma, że aplikanta mogą rzucić gdzieś daleko. Miejsce zamieszkania ma znaczenie. A i dziś po aplikacji jak masz rekrutacje na staże referendarskie możesz trafić na dalekie miejsce od domu. Mam znajomą co odbywa staż 500 km od domu. :D Ma dzieci i męża, tyle moge powiedzieć.

Mogą. Na tym polega jedna z podstawowych zmian w projekcie, oderwanie miejsca odbywania aplikacji i "zatrudnienia aplikanckiego" od miejsca zamieszkania aplikanta.

Rekrutacja na staże to co innego, z resztą znam osoby, które się zaparły, powiedziały nie przydziałowi referendarskiemu i po pół roku dostały przydział w miejscu zamieszkania. A że nie wszystkim to się udało to inna sprawa, nie porównujmy miejsca odbywania aplikacji z miejscem stażu referendarskiego itp. bo nie wiadomo czy nie przywrócą asesury sędziowskiej i jak to będzie wyglądało.

P.S. na stażu referendarskim masz inne wynagrodzenie, co innego przeprowadzać się gdzieś za ponad 4 tys. netto a co innego za magiczne 2100 zł
 
Na posiedzeniach komisji właśnie przedstawiciel MS podkreślał fakt, że nowelizacja ma od razu oderwać ludzi od miejsca w których chcą być, aby przenieść ich tam, gdzie brakuje siły roboczej. Nie wierzę, że będzie 30 stanowiska w Krakowie i 5 w Szczecinie.

Z tymi stażami to różnie bywało, mi koleżanka też opowiadała, że byli tacy, którzy mieli taką sytuację finansową, że brali dowolny, byleby zaczynał się w listopadzie, a nie w styczniu następnego roku (różnica dwóch wypłat). Na takie rzeczy nie ma mocnych.
 
Lullaby87 napisał:
Na posiedzeniach komisji właśnie przedstawiciel MS podkreślał fakt, że nowelizacja ma od razu oderwać ludzi od miejsca w których chcą być, aby przenieść ich tam, gdzie brakuje siły roboczej. Nie wierzę, że będzie 30 stanowiska w Krakowie i 5 w Szczecinie. .

Dokładnie, z resztą tworzenie 2 list kwalifikacyjnych - pierwszej listy kandydatów do przydziału na sądową/prokuratorkę i drugiej listy według zakwalifikowanych na każdą z aplikacji do wyboru miejsca jej odbywania jest wpisany w projekcie, polecam lekturę.
 
Ja odbywam praktyki na południu kraju, z wiadomych przyczyn nie będe wskazywał dokładnie miejscowości i sądu. No niestety u mnie w sądzie w wydziałach karnych jest takie zboczenie, że większość sędziów przychodzi na 7:30, a że moi patroni mieli trudną sytuację w swoim referacie to i musiałem swoje odsiedzieć. Nie uważam, że na tym straciłem. W cywilu było o jest lepiej z czasem odbywania praktyk.

Jeżeli dobrze czytałem tą zmiane ustawy to jednak biorą pod uwagę miejsce zamieszkania. Ale nawet gdyby się tak zdarzyło, że ustalali by miejsce odbywania praktyk z góry to uważam to za najlepszą zmianę w tej ustawie.

Dziś to jakaś paranoja jest. W większości ludzie w szkole są z południa kraju. Przecież to już na logike się idzie zorientować, że taka aplikacja nie może się udać. Nie będzie dla tych ludzi w takiej ilości miesc pracy. Jeżeli już na aplikacji ogólnej są problemy z praktykami w Krakowie i muszą ludzi przenosić do Katowic to przecież wiadomo, że stołków sędziowskich nie wyczarują. Moim zdaniem z góry powinni nakreslić, że w tym roku w takiej i takiej apelacji jest tyle i tyle miejsc aplikanckich i ludzi bijcie się o nie na wstępnym, a kto przegra będzie mógł walczyć w sąsiadującej apelacji itd.
 
Powrót
Góra