Konsekwencje spowodowania wypadku drogowego

  • Autor wątku Autor wątku marcinlistopad
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marcinlistopad

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2007
Odpowiedzi
1
Witam.
Moja koleżanka z pracy miała wypadek przed świętami, jechała około 60 km/h (poza terenem zabudowanym bez ograniczenia prędkości) i wpadła w poślizg na łuku drogi (było ślisko i na dodatek w tym miejscu była plama oleju albo paliwa, jest to w protokole). Doszło do czołowego zderzenia z pojazdem jadącym swoim pasem z naprzeciwka. Panowie jadący samochodem w który uderzyła nie mieli zapiętych pasów i spędzili w szpitalu ponad 7 dni. Lewarek biegów w ich samochodzie zaciął się na 5 biegu więc musieli jechać dość szybko (nie wiem czy ustalono ich prędkość).
Koleżance nic się nie stało bo miała zapięte pasy.
Co może jej grozić w sądzie? Wystąpiła o dobrowolne poddanie się karze (tak jej doradzili znajomi policjanci). A może nie powinna poddać się dobrowolnie tylko ostro się bronić? Przecież tamci nie mieli by takich obrażeń jeśli mieliby zapięte pasy.
Pozdrawiam
 
prędkość i pasy tamtych ludzi nie mają dla sądu znaczenia, twoja koleżanka zjechała na ich pas ruchu i doprowadziła do zderzenia czołowego i jest winna na 100%.
 
Wszystkie okoliczności wypadku mają dla sądu znaczenie o ile zostaną podniesione.
Jeżeli jezdnia była śliska ze względu na zanieczyszczenie, to ma to znaczenie. Prędkość poszkodowanego również ma znaczenie - przecież mogła być nadmierna. Brak zapiętych pasów również ma znaczenie - przecież mogło zdarzyć się tak, że w przypadku gdyby poszkodowani mieli zapięte pasy, nie wymagaliby tak długiego leczenia.
Wszystko zależy od szczegółowych okoliczności zdarzenia. Ja bym radził, jeżeli finanse na to pozwalają, poradzić się dobrego prawnika, który zna tego typu sprawy i będzie mógł całą sytuację zanalizować.

Być może faktycznie poddanie się karze jest najlepszym w tej sytuacji rozwiązaniem, ale nie musi tak być. Znam z pierwszej ręki sprawę, w której dziewczyna spowodowała wypadek przez ewidentne (tak się wydawało) wymuszenie pierwszeństwa. Policjanci nie mieli żadnych wątpliwości, co do jej winy. Ale wzięła prawnika, który przyczepił się jak rzep do śladów hamowania (samochodu, który mając pierwszeństwo wjechał w auto wymuszające) i dowiódł przed sądem, iż kierujący tym pojazdem jechał zdecydowanie za szybko i to właśnie było przyczyną wypadku. Gdyby jechał z przepisową prędkością, sytuacja nieustąpienia pierwszeństwa w ogóle by nie zaistniała. Oczywiście dziewczyna wygrała.
 
Powrót
Góra