Kontakty z synem

  • Autor wątku Autor wątku FrogEye
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
FrogEye

FrogEye

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2013
Odpowiedzi
8
Witajcie forumowicze. Mam takie oto pytanie:

Mój syn ma w tym monencie 14 lat. Mam zasądzone na Niego alimenty, płacę je regularnie, z niczym nie zalegam. Mam odebrane prawa rodzicielskie, ale nie mam żądnego ograniczenia dotyczącego kontaktowania się z synem. Jednakże, moja była małżonka systematycznie podkopuje opinię o mnie przed moim synem m.in wyzywając mnie na głos lub w wiadomościach, czy wręcz oczernia twierdząc że jestem kłamcą (ponieważ raz nie przyjechałem do Polski na umówione spotkanie, o czym i ją i mojego syna odpowiednio wcześniej uprzedziłem). Jestem najgorszym złem wcielonym, oszustem i krętaczem.

Około pół roku temu, mój syn powiedział mi że nie chce ze mną rozmawiać. Nie uzasadnił swojej decyzji, nie umiał przytoczyć żadnego sensownego argumentu, jedyne co powtarzał to słowa których w rozmowach ze mną urzywała wobec mnie Jego matka. Nie trafiały do Niego żadne argumenty. Po prostu nie chce i już.

Jedyną formą kontaktu jaki z Nim miałem, były rozmowy poprzez komunikator messenger. Wiadomości lub rozmowy. Od około 4 miesięcy Jego matka przyjęła nową strategię w kontaktach ze mną. Mianowicie, na moją wiadomość z pytaniem czy Młody nie chciałby może porozmawiać, co u Niego, jak w szkole, itd, odpowiadała mi jedynie jednym słowem - wporzadku - (pisownia oryginalna), lub nie odpisuje w ogóle. Kiedy chciałem "wydusić" z Niej coś więcej, zaczęła twierdzić że Ją nękam i że Ona nie ma obowiązku kontaktować się ze mną, a wszystko co do tej pory robiła, robiła (w swoim mniemaniu) dla dobra dziecka. Próbowałem przedstawić Jej swoje racje, ale to jest rozmowa ze ścianą. Jedyne co jak na razie robię w tej sprawie, to co tydzień wysyłam wiadomości z zapytaniami o mojego syna (przynajmniej nie zarzuci mi w przyszłości że olałem sprawę czy że się poddałem).

W zeszłym miesiącu mój syn postanowił do mnie zadzwonić, od tak. Ucieszyłem się na taką niespodziankę. Ale, po krótkim monologu z mojej strony na temat tego co słychać u mnie, powiedział mi że nie chce ze mną rozmawiać (generalnie to po to do mnie zadzwonił, aby mi dokładnie to powiedzieć), oraz że żałuje że tyle godzin zmarnował na spotkania i rozmowy ze mną...

Cóż... wiem że nie zmuszę Go do kontaktowania się ze mną. Nawet nie chciałbym tego robić. Jeśli kiedyś zdecyduje się skontaktować, będę szczęśliwy z tego powodu, ale to ma być Jego decyzja. Ale jak powinienem zachować się wobec postawy Jego matki ? Czy faktycznie może mnie olewać odpisując dosłownie tym jednym słowem na tydzień, lub też w ogóle nie utrzymywać kontaktu nie odpisując w ogóle ? Co powinienem robić w takiem sytuacji, po za czekaniem aż mój syn jeszcze trochę podrośnie i, miejmy nadzieję, sam z siebie będzie szukał kontaktu ze mną ?


Pozdrawiam
Piotrek
 
Jako rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej i mieszkający do tego na stałe za granicą ma Pan b. ograniczone możliwości, matka dziecka nawet nie musi Pana informować o istotnych sprawach syna. Może Pan się starać o sądowe częściowe przywrócenie władzy (mało realne a jeżeli już to do dowiadywania się o edukacji i stanie zdrowia) i/lub o sądowe ustalenie kontaktów.
 
Witaj Byrhtnoth

Wiem że moje mieszkanie za granicą utrudnia trochę sprawę. Ale mimo to nie chcę się poddać. Czy możesz mi podać jakąś podstawę prawną na poparcie swojej wypowiedzi ? Chętnie o tym przeczytam

Ps.: wybacz proszę formę per "TY", ale nie wiem z kim mam przyjemność

Pozdrawiam
 
FrogEye napisał:
Czy możesz mi podać jakąś podstawę prawną na poparcie swojej wypowiedzi ?
Może Pan zapoznać się z artykułami od 92 do 111 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Generalnie został Pan pozbawiony władzy rodzicielskiej, która w całości przysługuje obecnie wyłącznie matce dziecka. Nie ma Pan obecnie żadnych uprawnień związanych ze sprawowaniem pieczy nad dzieckiem w tym nad jego wychowaniem i kierowaniem jego sprawami, podejmowaniem decyzji w sprawach dziecka, zarządzaniem majątkiem dziecka czy reprezentowaniem go - w związku z tym ani matka ani inne podmioty nie są zobowiązane do udzielania Panu informacji gdyż utracił Pan uprawnienie do ich otrzymywania wraz z całkowitą utratą władzy rodzicielskiej. Posiadanie informacji o dziecku jest potrzebne do korzystania z władzy rodzicielskiej a Pan tej władzy został całkowicie pozbawiony. Jeżeli chce Pan odzyskać władzę chociażby w zakresie dowiadywania się o istotnych sprawach dziecka to należałoby złożyć taki wniosek do Sądu Rejonowego wydziału rodzinnego i nieletnich właściwego dla miejsca zamieszkania dziecka. Gdy sąd przywróci Panu władzę to wtedy prawo do informacji będzie Panu przysługiwało. Pozbawienie władzy nie pozbawia Pana prawa i obowiązku do kontaktu z dzieckiem.
 
To że pozbawienie władzy nie pozbawia mnie prawa i obowiązku do kontaktu z dzieckiem to jest raczej rzecz oczywista (chociaż osobiście nie traktuję tego jako obowiązku). Pytanie brzmi - jak zatem mam wyegzekfować swoje prawo ? Jeśli przywrócenie władzy rodzicielskiej to jedyny sposób, to pójdę tą drogą, choć wiem że nie będzie to łatwa droga. Jednakże, czy nie ma żadnej alternatywy ?

Pozdrawiam
 
Powrót
Góra