kontroler wyrwał mi dowód, nie chciał oddać----Koleje Mazowieckie

  • Autor wątku Autor wątku Tsarina123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Tsarina123

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2014
Odpowiedzi
2
Witam!
Proszę o pomoc.


Moje pytania:
1. Czy mogę wyegzekwować konsekwencje od kontrolera za:
- wyrwanie mojej własności - dowód osobisty
- nie oddawanie go mimo licznych próśb i nalegań
- robienie zdjęc mojejmu dowodowi osobistemu
2. Czy mogę wyegzekwować konsekwencje od kierwonika pociągu za:
- brak udzielenia pomocy mimo próśb i krzyków
- brak reakcji na pomoc oraz uczestniczenie w sporze z kontrolerem

Historia:

Długa, ale warto wytrwać.

W dniu dzisiejszym spędziłam dzień w centrum Warszawy
Chcąc wrócić do domu, skorzystałam z aplikacji która mi doradziła aby skorzystać z kolejki miejskiej.
Na co dzień do pracy dojeżdżam samochodem, z komunikacji miejskiej nie korzystam.

Akcja rozpoczyna się na stacji Warszawa Śródmieście.
Widząc nadjeżdżający pociąg zerknęłam na tablicę odjazdów- zobaczyłam „PKP Rembertów” - jest to stacja w okolicy, gdzie mieszkam.
Szybko wsiadłam, mniej więcej w połowie drugiego wagonu.
Od razu po wejściu zapytałam pierwszą osobę gdzie mogę kupić bilet – pierwszy Pan powiedział, że nie wie, bo ma „kartę”.
Jego sąsiad powiedział, żebym szła do przodu pociągu, tam będzie konduktor i sprzeda mi bilet.
Przeszłam do przodu wagonu. Będąc na początku wagonu rozglądałam się za kontrolerem - nie było tam żadnej osoby wyglądającej na konduktora, czy w garniturze.
Zapytałam więc Chłopaka (który później zgodził się być świadkiem w tym zdarzeniu) siedzącego przy czole wagonu, gdzie mogę kupić bilet – na co On odpowiedział, iż muszę wyjść z wagonu, i przejść na zewnątrz do pierwszego wagonu.
W tym momencie zamknęły się drzwi na stacji Warszawa Centralna.
W tym samym momencie mężczyzna stojący do mnie tyłem, około 2 metry dalej odwrócił się przodem do mnie. Zobaczyłam kasownik zawieszony na ramieniu.
Podeszłam do tego Pana i zapytałam
-Czy mogę kupić u Pana bilet?
Na co mężczyzna odparł:
- Proszę dokument!
- Ale przecież ja chcę kupić bilet!
- Proszę dokument!

- Przecież widzi Pan że pytam ludzi, gdzie mogę kupić bilet, dlaczego nie chce mi Pan sprzedać biletu?
- Dokument!
- Nie dam Panu dokumentu, czy jest tu kierownik wagonu?
- Dowód proszę mi dać, a kierownik to w 1szym wagonie.
-Więc chce iść do Kierownika!

Dojechaliśmy na stację Warszawa Wschodnia, przesiedliśmy się do pierwszego wagonu,
Chłopak, którego zapytałam o miejsce, gdzie mogę kupić bilet, również wstał i powiedział, że pójdzie z nami do Kierownika i poświadczy, że szukałam biletomatu i pytałam Go o miejsce zakupu biletu.

Ja, Kontroler, oraz Chłopak-świadek przeszliśmy na czoło wagonu, gdzie stał Kierownik wagonu ubrany w garnitur, bez odznaczeń i identyfikatora, natomiast wyposażony w kasownik.

Tu historia się rozkręca.

Kontroler powiedział do Kierownika, że „przyłapał mnie na jeździe bez biletu”.
Na co ja odparłam, że przyłapuje to się kogoś, kto ucieka, a nie tego kto pyta, jak zrobić, żeby było uczciwie.
Moje słowa i chęć zakupu biletu i poszukiwanie biletomatu potwierdził Chłopak- Świadek.
Poza tym, Kontroler stał obok mnie gdy na stacji początkowej, tuż przed zamknięciem drzwi . Słyszał, że pytam pasażerów o miejsce zakupu biletu – nie prowadził kontroli pasażerów.


Pan Kierownik powiedział, że to nie jego sprawa i zaczął odchodzić.
Poprosiłam go o pozostanie i pomoc w rozwiązaniu sporu - znowu powiedział, że to nie jego sprawa Poprosiłam więc o podanie nazwiska albo pokazanie identyfikacji – odparł „Po co Ci to”.
Odszedł do środkowej części wagonu
.

W tym czasie Kontroler powiedział, że albo daję dowód, albo On wezwie Policję i zapłacę 500 złotych za zatrzymanie pociągu.
Wyciągnęłam dowód, kontroler go zabrał i odszedł z nim, odwrócił się do mnie tyłem. To mnie zaniepokoiło. Kontroler wyciągnął komórkę, zaczął robić zdjęcia mojemu dowodowi osobistemu. Wciąż mówił pod nosem, że wezwie policję i będę płacić.
Powiedziałam, że skoro tak, to niech mi odda dowód i dzwoni na Policję.
(Nie podobało mi się, że robi coś komórką z moim dowodem)


Bez reakcji.
Zabrałam mój dowód i powiedziałam:

„Proszę wzywać Policję, bo inaczej ja wezwę” i odsunęłam się od Niego.
W tym momencie Kontroler wyrwał mi z rąk MÓ DOWÓD OSOBISTY I MNIE PRZEPCHNĄŁ na ścianę pociągu.
Krzyknęłam:
„Proszę mnie nie dotykać, proszę oddać mi mój dokument”.
Kontroler nie reagował. Stal do mnie tyłem i niereagował.
I tak kilka razy.

Dodam, że jestem normalnie zbudowaną kobietą 165cm, a Kontroler jest masywnym, wysokim mężczyzną w wieku około 50 lat.

Kierownik pociągu był 4-5 metrów dalej, nasłuchiwał kłótni. Podbiegłam w jego (Kierownika Pociągu) kierunku i krzyknęłam
„Pomocy! Proszę mi pomóć! On mi nie chce oddać mojego dowodu!
KIEROWNIK POCIĄGU POPATRZYŁ NA MNIE Z UŚMIESZKIEM I ODDALIŁ SIĘ W GŁĄB POCIĄGU.
NIE POMÓGŁ.
NIE ZAREAGOWAŁ NA MOJE WOŁANIA O INTERWENCJĘ.
ZOSTAŁAM SAMA Z BARCZYSTYM KONTROLEREM i bałam się jak nigdy.
W między czasie prosiłam o oddanie WYRWANEGO mi DOKUMENTU.
Bezskutecznie.


Posiadam film obrazujący kontrolera i moje nawoływania by oddał mój dowód.

W tym momencie powiedziałam Kontrolerowi, że dzwonię na Policję, powiedziałam również, że mam film pokazujący, że nie chce oddać mi mojej własności.
W tym momencie dojechaliśmy do stacji Warszawa Rembertów, kontroler oddał mi dowód i wybiegł z pociągu. Krzyknęłam „Proszę zaczekać”.
Kontroler się oddalił.


Zdarzenie miało miejsce w dniu dzisiejszym – 11.07.2014
Trasa przejazdu pociągu Warszawa Centralna – Warszawa Rembertów
Godzina odjazdu pociągu ze stacji Warszawa Centralna 17:42
ID kontrolera:
Pan Kierownik pociągu, na moją prośbę o podanie nazwiska lub pokazanie identyfikacji powiedział „Po co Ci to”.


Moje zarzuty wobec obsługi pociągu Kolei Mazowieckich:

Kontroler biletów:
- kontroler biletów wyrwał mi mój dowód osobisty z rąk, odepchnął
- mimo moich próśb, a później żądań kontroler nie oddał mi mojego dowodu osobistego
- przez kilkadziesiąt sekund nie widziałam swojego dowodu, kontroler stanął w rogu i odwrócił się do mnie tyłem, wyciągnął komórkę prawdopodobnie robił zdjęcia dowodu, czego oczywiście NIE MIAŁ PRAWA zrobić.

Kierownik pociągu:
- zwróciłam się do Niego wraz z Kontrolerem- on się sporem nie zajął, mimo licznych próśb, aby został, zostawił mnie samą z Kontrolerem
- w momencie gdy Kontroler wyrwał mi mój dowód osobisty, Kierownik nie zareagował na moje krzyki o reakcję i pomoc.


Proszę o pomoc
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Klasyka. "Biedny" pasażer bez biletu kontra zła obsługa.
Z góry mogę powiedzieć, że kierownik pociągu jest czysty, nie złamał żadnych procedur które obowiązują w Kolejach Mazowieckich. Ja bym jedynie na jego miejscu podał numer służbowy. I tak to nic by nie wniosło do sprawy, ale tak dla czystego sumienia.
Kontroler biletów... on ma pewnie inną wersję zdarzenia, w której to pasażerka bez biletu stwierdziła że chce kupić bilet (gdy została przyłapana), a potem odmawiała okazania dokumentu tożsamości.

Wiele pojazdów w Warszawie ma monitoring, który jest skwapliwie wykorzystywany właśnie w takich sytuacjach jak opisana. I co ciekawe często pasażer który jest zapraszany na konfrontację szybko zmienia swoją wersję gdy puszcza mu się zapis z kamer monitoringu w pojeździe.
 
"Kontroler biletów... on ma pewnie inną wersję zdarzenia, w której to pasażerka bez biletu stwierdziła że chce kupić bilet (gdy została przyłapana), a potem odmawiała okazania dokumentu tożsamości. "

Mam świadka - zostawil mi na siebie namiary oraz dane.
Tuz po wejsciu do pociagu zapytalam podrozych gdzie moge kupic bilet i przeszlam do poczatku pociagu. Tu nie widzac konduktora, zapytalam jeszcze raz pasazera - moj swiadek - gdzie moge kupic bilet. Drzwi sie zamknely, pan kontroler sie odwrocil i odmowil sprzedania biletu, zazadal dowodu osobistego.

Co z odpowidzialnoscia za wyrwanie i przetrzymywanie dowodu osobistego?
Mam film ktory przestawia cala sytacje
 
Mógłbym rozbić Twoją historię na czynniki pierwsze i rozpatrywać ją fragment po fragmencie w kontekście obwiązujących przepisów i regulaminu przewozów w pojazdach kursujących na zlecenie ZTMu oraz innych przewoźników którzy honorują ich bilety (np. Koleje Mazowieckie). Ale byłoby to długi u nudne, pewnie rozwleczone na długą i bezproduktywną dyskusję w tłumaczenie dla mnie rzeczy oczywistych. I z góry uprzedzam wątpliwości - nie jestem pracownikiem ZTM-u, Kolei Mazowieckich, kontrolerem biletów.

Jak wsiadasz do pociągu Kolei Mazowieckich to miałaś obowiązek udać się niezwłocznie do pierwszych drzwi, pierwszego składu w pociągu - tam jest zwykle kierownik pociągu. Informują o tym liczne naklejki w każdym składzie.
A nawet jak go tam nie ma, to należy tam się udać i czekać aż przyjdzie. W tzw. przedziale służbowym kontroler biletów nie może wypisać mandatu za brak biletu, ponieważ pasażer czeka na kierownika.

Ty nie znajdowałaś się w tym miejscu. Po drugie kontroler biletów nie sprzedaje biletów a jedynie je kontroluje. Stwierdził brak biletu u pasażera który znajdował się w miejscu gdzie powinien posiadać ważny bilet, to słusznie zareagował.
Kontroler zabrał dowód? Sama napisałaś że go dałaś dobrowolnie, a potem postanowiłaś odebrać. Odebrać, mimo że nie dostałaś jeszcze wypełnionego mandatu do podpisania.
 
Powrót
Góra