"Kopie zapasowe" książek i podręczników

  • Autor wątku Autor wątku Kamulec
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kamulec

Użytkownik
Dołączył
06.2009
Odpowiedzi
79
Witam!

Potrzebny jest mi podręcznik do gry fabularnej (który kupiłem), lecz nie będę miał do niego przez tydzień dostępu. Czy zgodnie z prawem mogę (na własny użytek) przechowywać jego (lub jego fragmentów) treść lub skany na komputerze oraz (na własny użytek) je drukować?

Czytałem ustawę o prawach autorskich, lecz nie znalazłem tam odpowiedzi - możliwe, że ją przeoczyłem.

Jeżeli to możliwe, proszę o szybką odpowiedź (problem dotyczy najbliższego tygodnia).
 
dozwolony użytek osobisty - Art. 23. ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych.
 
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Czy na mocy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych mogę pożyczyć bratu podręcznik, zaś samemu korzystać z jego kopii?
 
Nie , musiałbyś przekazać mu podręcznik wraz z kopią.
 
Dlaczego? Jak najbardziej może pożyczyć bratu oryginał, a sam korzystać ze skanów. Na tym właśnie polega dozwolony użytek. Inaczej cały ten przepis byłby zupełnie bez sensu. Przecież pożyczyć książkę, która jest Twoją własnością możesz komu chcesz.
 
noo - nie do końca- gdyby tak było to np. wystarczyłoby w szkole żeby np. 1 osoba (na całą szkołę) kupiła komplet podręczników ,a reszta zrobiła ksero... to samo z jakimiś poczytnymi książkami - kupiłbym 1 egzemplarz , zrobił ksero np. w 1 000 sztuk i rozdawał znajomym (mogę mieć przecież duużo znajomych) pod księgarnią...


i wtedy zamiast drukować tyle kompletów ilu jest mniej więcej ucznów wystarczyłoby wydrukować tylko tyle ile jest szkół...:) jaka oszczędność...:PPP
 
Ostatnia edycja:
Chodziło mi bardziej o to, że można pożyczyć oryginał nadal posiadając kserokopię - no, bo co z nią zrobić? Niszczyć za każdym razem w momencie użyczenia oryginału?
Ale do pewnego stopnia sytuacja wygląda właśnie tak, jak opisujesz to Markizie. Tutaj jeszcze wchodzi kwestia tego, co można nazwać egzemplarzem. O ile jeszcze się można czepić kserokopii, jeżeli wykonam ich 1000 i rozdam znajomym, to co będzie w momencie jeżeli zrobię skan, który tym samym znajomym udostępnię przez stronę WWW (np. przez hasełko posiadane tylko przez niektóre osoby). Ciężko byłoby tutaj doszukać się nadużycia użytku dozwolonego.
 
ale Kamulec chce pożyczyć bratu książkę, a nie kopie...

@ Kamulec: W tym przypadku pożyczenia książki zgadzam się z Ripperem - zwłaszcza, że wszystko pozostaje w rodzinie... :)

@Markiz32: jak człowiek zrobiłby 1000 kopi w punkcie ksero, to autor czy wydawca też jest 'do przodu', bo przecież jest Art. 20(prim). A jak człowiek sam kupiłby ksero, to też nie jest źle, bo przecież wtedy jest Art.20. :D
 
_chris_ napisał:
@Markiz32: jak człowiek zrobiłby 1000 kopi w punkcie ksero, to autor czy wydawca też jest 'do przodu', bo przecież jest Art. 20(prim). A jak człowiek sam kupiłby ksero, to też nie jest źle, bo przecież wtedy jest Art.20. :D

to książkę skanuję i drukuję u siebie na domowej drukarce...:)
 
Ripper napisał:
Chodziło mi bardziej o to, że można pożyczyć oryginał nadal posiadając kserokopię - no, bo co z nią zrobić? Niszczyć za każdym razem w momencie użyczenia oryginału?
No niby tak :D

@Markiz32: jak człowiek zrobiłby 1000 kopi w punkcie ksero, to autor czy wydawca też jest 'do przodu', bo przecież jest Art. 20(prim). A jak człowiek sam kupiłby ksero, to też nie jest źle, bo przecież wtedy jest Art.20.
Ile jest do przodu 20 gr (chyba nawet mniej)?Na takim sprzęcie to można tysiące kopi robić.
 
Przy zakupie drukarki to nie więcej niż 3%, jak mówi ustawa... ale każdy płaci te kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt zł w cenie kupując sobie drukarkę do domu... Fakt, niby niewiele, ale jakby to przemnożyć przez ilość sprzedawanego sprzętu x trochę miesięcy to mogłaby się może i uzbierać niezła sumka do podziału... :)
 
Tu już wchodzimy mocno w temat tego, jak niedobre mamy w tych kwestiach prawo i jak dalece nieadekwatny mamy system poboru i redystrybucji należnych za wykorzystanie twórczości pieniędzy. Z jednej strony mamy totalną wolną amerykankę w Internecie z wymianą niewyobrażalnych ilości materiałów chronionych przez p2p i systemy typu Rapidshare. Rzecz kompletnie nie do zatrzymania. Z drugiej strony mamy użytkowników dóbr kultury, którzy coraz mniej rozumieją dlaczego ich dostęp do dóbr kultury jest ciągle utrudniany, a prawa coraz bardziej ograniczane. Z trzeciej strony mamy twórców, którym się należy wynagrodzenie za to, że pozwalają nam korzystać ze swojej twórczości. Z czwartej strony mamy bandę OZZetów uganiających się z pozwami za fryzjerami i artystów, którzy wraz z naszymi OZZetami i innymi podobnymi organizacjami na świecie płaczą rzewnymi łzami, jak to praktycznie bankrutują przez tych wrednych piratów, a ślozy im spadają skórzaną tapicerkę nowiuśkich Hummerów. A tych stron jest ze czterdzieści, sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści...
I mamy totalną kołomyję, na której likwidację nikt nie ma żadnego pomysłu.
 
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem bo późno już jest, autor tematu pisze o grze fabularnej (chyba nie jest to gra komputerowa), a jak to przepraszam... wygląda? pytam serio, z ciekawości ;)
 
ja zrozumiałem, że chodzi mu o kopiowanie i pożyczanie podręcznika do gry, który sobie kupił niezależnie od gry...
 
Wciąż nie daliście mi Panowie jednoznacznej odpowiedzi. Jak to w końcu jest (nie chodzi mi o praktykę, lecz o literę prawa)?

autor tematu pisze o grze fabularnej (chyba nie jest to gra komputerowa), a jak to przepraszam... wygląda?
Nie najgorsze wyjaśnienie jest tutaj stronka o dnd
Niestety, to i tak jest uproszczenie - wszelkie krótsze wyjaśnienie nie oddaje natury rzeczy. Notabene polecam spróbować - de facto może grać każdy z przedziału wiekowego [13,120], odpowiednio dostosowując poziom do umiejętności i oczekiwań.
 
Po rzuceniu okiem na ten tekst ponownie postanowiłem jednak coś napisać w ramach jego uzupełnienia.

W gry fabularne można grac różnie.
1. Można grać w dowolnych realiach (w końcu całość dzieje się w wyobraźni)
2. Można stosować kostki do określania efektów działań lub nie - może decydować o nich prowadzący (Mistrz Gry)
3. Można stosować złożone zasady, nadające rozgrywce element taktyczny, można zaś grać zupełnie bez nich lub ograniczając się do systemu tworzenia postaci
4. Gra może (choć nie musi) być realizacją dowolnego gatunku filmowego, czy literackiego.
5. Rozgrywka może być płytką siekanką, rozwiązywaniem zagadek, opierać się na wnikliwej analizie psychiki bohatera (listę można w nieskończoność rozszerzać) - wszystko zależy od oczekiwań (luźne oderwanie od rzeczywistości; inteligentna rozrywka) i poziomu graczy (na sesję, gdzie jest się współczesnym politykiem raczej się trzynastolatka nie namówi).
 
No więc, wracając do Twojego pierwotnego pytania...
Jak widzisz zdania są nieco podzielona. Sprawa jest nieco skomplikowana, bo istniejące prawo nie dostaje do realiów.
Moim zdaniem pożyczenie podręcznika koledze i jednoczesne korzystanie z jego zeskanowanej wersji - czy to bezpośrednio z ekranu komputera, czy też po wydrukowaniu, jak najbardziej mieści się w ramach dozwolonego użytku.
 
Z Ripperem się zgadzam w takim razie. Gdyby to bowiem była gra komputerowa i podręcznik do niej, to wtedy sprawa byłaby bardziej skomplikowana. Tymczasem w tym przypadku ten podręcznik nie różni się niczym o innej książki. Dozwolony użytek osobisty pozwala na taką eksploatację.
 
Dziękuję za rozwianie mych wątpliwości ;)
 
Powrót
Góra