T
Tomaka11
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2016
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie.
Mam taką dość skomplikowaną sprawę.
Otóż kilka miesięcy temu włamano mi się na konto Allegro oraz na pocztę e-mail.
Na moim koncie powystawiano iphone-y w mocno okazyjnych cenach. Na szczęście przytomny allegrowicz, który kupił na aukcji spostrzegł że sprzedający w rozmowie każe wpłacić sobie na inne konto bankowe i zadzwonił na wyszukany w moim koncie numer telefonu. Wszystkie aukcje od razu pokończyłem, z dopiskiem aby nikt nikomu nic nie wpłacał. Sprzedana została właśnie tylko ta jedna sztuka. Zgłosiłem całą sytuację na policję, ten kupujący podał wszystkie dane jakie to podał mu sprzedający, ja z dość dużej ilości zapytań mailowych wyszukałem pozostałe dane jakich używał. Wszystko przekazałem policji. Miałem 2 numery kont jakie to podawał złodziej (Alior i mBank), z tego co mi wiadomo nie można w tych bankach zakładać kont prepaid itp, oraz działający numer telefonu. Po powrocie z policji ucieszyłem się że nikt nie poniósł żadnych strat. Lecz po kilku dniach dostałem mail "Czy można wiedzieć kiedy mój iphone został wysłany bo już się nie mogę doczekać". Pięknie ... kobieta dogadała się poza allegro. Napisałem jej iż było włamanie na moje konto i sprawa została zgłoszona na policję i ona niech także zgłosi to na policję, dodałem też że dogadując się poza allegro ponosiła ryzyko. Odpisała że jak to mąż się Pani włamał zaczęła wyzwać itp(nie dziwię się ponad 1500zł utopiła) Policja kazała mi już nie kontaktować się z tą kobietą. Konto było założone na żonę. Złodziej w rozmowach z zainteresowanymi przedstawiał się raz jako mąż, raz jako syn. Na szczęście używał imienia nie występującego w mojej rodzinie. Sprawa zakończyła się tak, iż dostałem świstek z policji jako że z braku dowodów śledztwo umarzają... Po następnych dniach zawitała do mnie policja, z polecenia tej kobiety. Sprawę im wyjaśniłem, po czym odeszli. I tu pojawia się mój problem. Otóż z wniosku tej kobiety raczej także nic nie wynikło i raczej nie jest zbyt ogarnięta i nie dopuściła sobie do głowy że kradzież danych osobowych może występować. Zgłosiła się do powszechnego funduszu wierzytelności. I zaczęli mnie nękać listami z danymi tego złodzieja. Ale co to za firma skoro taka osoba nigdy nie istniała a oni przyjmują takie zlecenie. Pytanie co mam w takiej sytuacji zrobić? Słyszałem że na poczcie mogą przystemplować że taka osoba nie zamieszkuje w danym mieszkaniu, ale czy to coś da.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Mam taką dość skomplikowaną sprawę.
Otóż kilka miesięcy temu włamano mi się na konto Allegro oraz na pocztę e-mail.
Na moim koncie powystawiano iphone-y w mocno okazyjnych cenach. Na szczęście przytomny allegrowicz, który kupił na aukcji spostrzegł że sprzedający w rozmowie każe wpłacić sobie na inne konto bankowe i zadzwonił na wyszukany w moim koncie numer telefonu. Wszystkie aukcje od razu pokończyłem, z dopiskiem aby nikt nikomu nic nie wpłacał. Sprzedana została właśnie tylko ta jedna sztuka. Zgłosiłem całą sytuację na policję, ten kupujący podał wszystkie dane jakie to podał mu sprzedający, ja z dość dużej ilości zapytań mailowych wyszukałem pozostałe dane jakich używał. Wszystko przekazałem policji. Miałem 2 numery kont jakie to podawał złodziej (Alior i mBank), z tego co mi wiadomo nie można w tych bankach zakładać kont prepaid itp, oraz działający numer telefonu. Po powrocie z policji ucieszyłem się że nikt nie poniósł żadnych strat. Lecz po kilku dniach dostałem mail "Czy można wiedzieć kiedy mój iphone został wysłany bo już się nie mogę doczekać". Pięknie ... kobieta dogadała się poza allegro. Napisałem jej iż było włamanie na moje konto i sprawa została zgłoszona na policję i ona niech także zgłosi to na policję, dodałem też że dogadując się poza allegro ponosiła ryzyko. Odpisała że jak to mąż się Pani włamał zaczęła wyzwać itp(nie dziwię się ponad 1500zł utopiła) Policja kazała mi już nie kontaktować się z tą kobietą. Konto było założone na żonę. Złodziej w rozmowach z zainteresowanymi przedstawiał się raz jako mąż, raz jako syn. Na szczęście używał imienia nie występującego w mojej rodzinie. Sprawa zakończyła się tak, iż dostałem świstek z policji jako że z braku dowodów śledztwo umarzają... Po następnych dniach zawitała do mnie policja, z polecenia tej kobiety. Sprawę im wyjaśniłem, po czym odeszli. I tu pojawia się mój problem. Otóż z wniosku tej kobiety raczej także nic nie wynikło i raczej nie jest zbyt ogarnięta i nie dopuściła sobie do głowy że kradzież danych osobowych może występować. Zgłosiła się do powszechnego funduszu wierzytelności. I zaczęli mnie nękać listami z danymi tego złodzieja. Ale co to za firma skoro taka osoba nigdy nie istniała a oni przyjmują takie zlecenie. Pytanie co mam w takiej sytuacji zrobić? Słyszałem że na poczcie mogą przystemplować że taka osoba nie zamieszkuje w danym mieszkaniu, ale czy to coś da.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.