kradzież danych z komputera

  • Autor wątku Autor wątku Miedziana75
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Miedziana75

Użytkownik
Dołączył
09.2005
Odpowiedzi
75
Przepraszam, ale być może niewłaściwie umieściłam swój watek. Jeśli nie to z pewnością Admin mnie przerzuci.
Ale do rzeczy:
W trakcie sprawy rozwodowej, jeden z małżonków(mąż) wykradł bez wiedzy i woli drugiego małżonka(żona) jego rozmowy i dyskusje na komunikatorze internetowym. Następnie ich tresc przedstawił na sprawie jako materiał dowodowy, który miał mu pomóc uzyskać korzystny dla siebie wyrok. Obecnie wyrok już zapadł, niekorzystny dla męża.
Jednak sedno sprawy dotyczy innego wątku tej sytuacji. Żona, której skradziono "zawartość komputera" wniosła zawiadomienie do prokuratury o kradzieży. Po przesłuchaniu stron prokurator domaga się obecnie przedstawienia dokumentów własności komputera! Problem w tym, ze komputer wiele lat temu został podarowany przez rodzinę dla niej, a dziś oczywiście nie ma żadnych dokumentów potwierdzających do kogo należał. Poza tym skoro to podarunek, to należy oczywiście przyjmować, że kiedyś był darowany obojgu małżonkom, a nie tylko wyłącznie jej (chyba że się mylę). Jednakże, :
1) czy fakt, że komputer (jako urządzenie) należy do obojga małżonków przesądza o tym, ze jeden z małżonków może wykraść bezkarnie prywatne rozmowy drugiego małżonka?!
2) Czy takie działanie męża nie stoi w sprzeczności z przepisami prawa?
3) O co chodzi prokuratorowi? Chce uzyskać potwierdzenie, że komputer należął do obojga małżonków, a więc.... ???
4) Czy istnienie majątkowej wspólnoty małżeńskiej (ów komputer) podważy oczywisty fakt, że informacje w nim zapisane ( w postaci rozmów na komunikatorze, wiadomości mailowych, itp.) były wyłączną właśnością żony?
Uważam, że te treści stanowiły jej prywatną korespondencję. Ponadto wiadomo mi, i żona także tak oświadczyłą, że były przez nią zabezpieczone hasłami dostępu znanymi wyłącznie jej i z cała pewnością mąż nie mógł dostać się do nich przypadkiem, nieumyślnie, a tym bardziej za jej zgodą. Zwłaszcza, że w tym czasie małżonkowie pozostawali w długotrwałym konflikcie w związku ze sprawą rozwodową i żadna ze stron tego konfliktu nie wyrażała zgody na cokolwiek, co miałoby ułatwić życie drugiej stronie. Tym bardziej nie pozwoliłaby na to, żeby maż czytał jak płacze i żali się nad swoją sytuacją do przyjaciół i znajomych.

Bardzo proszę o opinie.
 
Powrót
Góra