M
magdalena_gk
Użytkownik
- Dołączył
- 01.2007
- Odpowiedzi
- 74
Mam w mieszkaniu, którego jestem właścicielką dzikich lokatorów bez tytułu prawnego do mieszkania. Wobec nich toczy się już postępowanie eksmisyjne ale potrwa parę miesięcy. Muszę płacić za nich czynsz. Po paru miesiącach bezskutecznego czekania na uregulowanie przez nich rachunków, postanowiłam przepisać licznik przedpłatowy, który mieli (bo nie płacili tez za prąd więc taki im założono) na siebie i go zdjąć więc rozwiązałam umowę z Energą S.A. Zdjęto licznik. Ale tego samego dnia oni mieli znowu prąd, okazało się, że zakupili licznik (podlicznik?) we własnym zakresie od prywatnego elektryka i założyli go podłączając się do sąsiadów. Nie powiadomili o tym ani mnie, ani Wspólnoty ani Energa S.A. Zadzwoniłam do Straży Pożarnej, do Wspólnoty, gdzie powiedziano mi, że jest to niebezpieczne i grozi zwarciem, a nawet pożarem i powinnam go zdjąć. Jako właściciel będę odpowiedzialna mieszkania mogę być odpowiedzialna za szkody. Energa powiedziała to samo, ale że to sprawa dla policji a nie dla nich!!! Wynajęłam więc elektryka z uprawnieniami, który w obecności świadka go zdemontował. Stwierdził też że był tak zamontowany, że kabel szedł przed nim więc i tak energia była kradziona.Ja w tym samym czasie pojechałam na policję zgłosić kradzież prądu. Poinformowałam, jakie właśnie trwają pracę i że mogę przywieźć ten licznik w każdej chwili. Policjantka powiedziała, że mogę go przywieźć następnego dnia. Ci ludzie po godziznie mieli znowu prąd- nie wiem już gdzie i jak się podłączyli, a ja następnego dnia dowiedziałam się, że pani -dzika lokatorka zgłosiła kradzież licznika i wobec mnie toczy się postępowanie wg kodeksu wykroczeń bo licznik kosztował 140 zł a nie więcej. Policja chce umorzyć jej sprawę o kradzież prądu bo sąsiadka zgodziła się na ciągnięcie prądu z jej mieszkania.