Kradzież, wina a prawo

  • Autor wątku Autor wątku aga_89m
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aga_89m

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2013
Odpowiedzi
1
Witam,

zamieszkalam przez jakis czas w pewnym mieszkaniu (jestem studentka), jednak nie dogadywalam sie z moja wspollokatorka wiec postanowilam sie stamtad wyprowadzic. Dzien przed moja przeprowadzka, kiedy ja bylam w pracy, wspollokatorka weszla do pustego mieszkania, nie zamknela za soba drzwi i poszla pod prysznic na 20 minut. Dodam, ze w tym czasie byl remont domofonu, i kazdy mogl sobie wejsc do budynku, o czym wszyscy wiedzieli. Oczywiscie skonczylo sie to tak, ze nas okradziono. Obie stracilysmy laptopa, ja jeszcze aparat i kilka innych rzeczy. Calosc moich strat wyceniam na ponad 3000 zl. Sprawa zostala zgloszona na policje i oczywiscie po pewnym czasie, umorzona. Odszkodowania nie dostaniemy, bo "niezamykanie drzwi to proszenie sie o klopoty". Nie sposob sie z tym zresztą nie zgodzic. Wspollokatorke uprzejmie poprosilam o zwrot 2000 zl, poniewaz jej wina byla oczywista. Ta jednak uwaza, ze taka sytuacja mogla sie zdarzyc kazdemu, nie odda mi zlamanego grosza i dziwi sie jak moge miec czelnosc czegos od niej oczekiwac. Moje pytanie brzmi, czy w jakis sposob moge od niej dostac te pieniadze na drodze sadowej?

Przepraszam jeśli pytanie jest umieszczone w złym dziale.
 
Powrót
Góra