podbijam temat, trochę mi lżej że nie nie tylko ja takie głupoty robię ech...
więc tak, mam 3 kredyty wzięte dla kogoś (były partner) było ok, dopóki była kasa, teraz nie ma, on się ukrywa a mnie ścigają banki.
Dwa kredyty są tylko na mnie-wzięte dla partnera na jego długi i pomoc firmie
ale martwi mnie najbardziej trzeci gdzie jestem żyrantem, kredyty jest na 50tys, obecnie nie spłacany i podobno (bo już nie wiem komu wierzyć) umowa została wypowiedziana. Osoba, która wzięła kredyt mieszka w PL, pracuje (ale pracodawca nie wypłaca pensji:/) ma mieszkanie ale w TBS i samochód, nie planuje raczej uciekać za granicę, proszę mi napisać kiedy bank zapuka do mnie jako żyranta w sprawie kredytu, wychowuję sama dziecko, ojciec nie płaci mi alimentów i mam dwa inne kredyty, ten trzeci to chyba byłby mój gwóźdź do trumny:/
Proszę o informacje jakie jest postępowanie banków w takiej sytuacji
p.s przeczytałam cały watek i czy faktycznie oświadczenia, że kredyt był wzięty dla kogoś innego i jego podpis w czymś mi pomogą? bo może udałoby mi się takowe zdobyć, tylko co dalej do sądu? do radcy prawnego?