Kredyt hipoteczny bez własności - rozwód

  • Autor wątku Autor wątku kicak_74
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kicak_74

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2011
Odpowiedzi
5
Witam i proszę o pomoc w interpretacji.

Małżeństwo AB od 2007r - nie posiadają mieszkania.

W 2008 mąż B dostaje darowiznę od swojego ojca - mieszkanie własnościowe 60m2

W 2009 małżeństwo AB bierze kredyt (ok 30 tyś na 10 lat) na remont mieszkania pod zastaw hipoteczny tego mieszkania, żona jest wpisana do umowy kredytowej pomimo ze w żadnym stopniu nie jest właścicielem mieszkania.

W 2010 małżeństwo AB bierze rozwód bez orzekania o winie, małżonka z dzieckiem się wyprowadza, małżonek w umowie notarialnej bierze na siebie całość zobowiązania wynikającą z ww. kredytu.

W 2011 była żona chce wziąć kredyt na zakup mieszkania, jednak nie ma zdolności kredytowej, przeszkodą jest w jej historii w dalszym ciągu niespłacony kredyt hipoteczny (takie info dostaje nieoficjalnie z 2 banków).

Pytanie, jak postąpić w takiej sytuacji, bank twierdzi że trzeba napisać wniosek o przepisanie kredytu a małżonek będzie mógł dobrowolnie go na siebie "przepisać" aneksem jeżeli dostarczy zaświadczenia o dochodach itp itd. Tu jest jednak problem bo małżonek wyjechał za granicę "do pracy" i a w Polsce jest zarejestrowany w UP jako bezrobotny.

Co z taką sprawą można zrobić ?
 
Na "przepisanie" kredytu powinien zgodzić się bank. Sama umowa notarialna to za mało.
Po sporządzeniu umowy notarialnej mąż powinien udać się od razu do banku. W interesie żony było dopilnować tego. No cóż "za gapowe" się płaci.
Czy przynajmniej ten kredyt jest spłacany przez męża?
 
Pytanie jakie środki przymusu może zastosować żona oprócz poproszenia męża o załatwienie tego ?


Podobno tak, jest spłacany. A co jeżeli nie byłby spłacany.

Hipoteka jest własnością w 100% męża, więc nawet jak bank na nią wejdzie to sprzeda mieszkanie męża i tyle, przecież hipoteka jest zabezpieczeniem kredytu.
 
A do czego konkretnie mąż zobowiązał się w umowie notarialnej? Do tego, że to on będzie spłacał kredyt (czyli przejmuje zobowiązanie wynikające z kredytu) czy również do tego, że pozałatwia wszystkie sprawy w banku?
 
No właśnie tylko że przyjmuje na siebie zobowiązanie wynikające z umowy kredytowej xxxxxxx z xxxx roku w wysokosci xxxxxx zł.
 
Ja to rozumiem w takim razie, że zobowiązał się tylko do spłacania kredytu (chyba, że ktoś to wyinterpretuje inaczej).

Chyba należałoby go najpierw "poprosić" a potem np. zagrozić, że żona wystąpi z roszczeniem o odszkodowanie, bo w wyniku tego, że on nie załatwił do końca spraw w banku ona nie może wziąć w banku kredytu. Ale czy wygrałaby tę sprawę to wątpliwe.
 
Ja jednak nie rozumiem jednego.

Dlaczego przez to że musiała się podpisać na umowie kredytowej, pomimo że mieszkanie nie było jej własnością (tylko tam była zameldowana), teraz po rozwodzie gdzie dalej mieszkanie nie jest jej własnością odpowiada za dług ciążący na hipotece.

Bank ma przecież zabezpieczenie w postaci hipoteki, żona ma wyrok dotyczący rozwodu, ma dokumenty poświadczające że mieszkanie nie jest jej własnością (umowa notarialna darowizny mieszkania oraz umowa sporządzona przed rozwodem z zobowiązaniem męża).

Na jakiej podstawie żona ma się o coś prosić, czy w takim wypadku, gdy żona nie posiada już żadnych podstaw do zamieszkiwania w tym mieszkaniu, nie powinna zostać z tej umowy wykreślona z automatu ? Jeżeli bank potrzebuje dodatkowe dokumenty od męża to niech go ściga. Co ma zrobić żona, gdzie zamieszkać jak nikt nie chce dać jej kredytu na zakup mieszkania bo ciąży na niej jakiś zapis w hipotece do której nawet nie ma prawa ?
 
Żona musiała podpisać się na umowie kredytowej dlatego, że była żoną.

Nikt nie powiedział, że bank będzie dochodził roszczeń tylko z tego mieszkania (bo jest hipoteka). jeżeli mąż zaprzestanie spłacać ten kredyt i bank nie będzie mógł z niego w żaden inny sposób ściągnąć tych pieniędzy, to może poprosić żonę o spłatę (np. wejść jej na pensję). Oczywiście może też doprowadzić do sprzedaży tego mieszkania i wyegzekwować należności ale najpierw wybierze to co łatwiejsze. A wyegzekwowanie od żony może być właśnie łatwiejsze. :(

Nie ma czegoś takiego jak wykreślenie z automatu. Na te umowę notarialną powinien wyrazić zgodę bank. Może poczytaj na ten temat na forum.
 
Szukałem ogólnie w necie ale takiego przypadku nie znalazłem, na pewno poczytam forum.

To że musiała podpisać to wiem, bo wynika to chyba z jakiejś ustawy. Tylko dalej nie rozumiem że po rozwodzie, nie będąc właścicielem przedmiotu zabezpieczenia, mam dalej figurować w umowie kredytowej.

Bank nawet posiadając zabezpieczenie w postaci hipoteki może wejść na pensję żony ? Teraz to już w ogóle mnie zdziwiłeś :)

No nic, rozumiem że teraz najlepszym krokiem będzie wezwanie pisemne męża ZPO aby uregulował sprawę umowy kredytowej, zgodnie z tym do czego zobowiązał się w umowie notarialnej z groźbą złożenia pozwu o odszkodowanie w wysokości pełnej kwoty pozostałej do spłacenia tego kredytu ?
De facto odszkodowaniem będzie tylko spłata kredytu, zona nic więcej nie chce tylko uregulowania tej sprawy, więc chyba sąd powinien na to patrzeć przychylnie tym bardziej ze w teorii żona z dzieckiem w tej chwili jest na "bruku" przez zaniechanie męża (niezałatwienie przepisania na siebie umowy - aneksowania jej) ?
 
Za długi odpowiada się całym swoim majątkiem a nie tylko mieszkaniem, pod którego hipotekę nastąpiło zadłużenie. A skoro na umowie kredytowej figuruje też żona (nie ważne że była) to od banku zależeć będzie w jaki sposób będzie ściągał dług. Przy niezbyt dużych sumach i możliwości ściągnięcia od którejkolwiek osób podpisanych na umowie kredytowej, nie opłaca się przeprowadzać całej procedury związanej ze sprzedażą mieszkania z hipoteką.

Gdyby jednak doszło do takiej sytuacji, że bank "wchodzi" na pensję żony, to żona ma roszczenie do męża o zwrot tych pieniędzy (na podstawie umowy notarialnej o przejęciu tych zobowiązań)
 
Powrót
Góra