Kredyt Inkaso - dawne zadłużenie

  • Autor wątku Autor wątku wujekRyba
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

wujekRyba

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2010
Odpowiedzi
6
Witam,

Firma o której mowa była wielokrotnie, niestety po zapoznaniu się z większością wątków nie znalazłem odp na moje pytanie.

Sprawa wygląda następująco:
Zaciągnięty kredyt w 2008 roku w dawnym Lukas Banku na nie wielką kwotę (o ile dobrze pamiętam około 400 - 500 zł). Nie zapłacona jakaś część ostatniej raty. Początkowo upomnienia z Lukas Banku, później po zmianie nazwy Credit Agricole. Wszystkie bagatelizowane. Od jakiegoś czasu przychodzą wezwania z Kredyt Inkaso z ofertą spłaty części zadłużenia 60 zł do danego terminu a pozostałe 70 % zadłużenia zostanie umorzona a sprawa zamknięta.

Postanowiłem, że w końcu się trzeba tego pozbyć i zapłacić... ale...jaką mam gwarancję, że ów firma zamknie moje zobowiązanie i po roku znowu nie przyjdzie do mnie wezwanie z ich super propozycją...

Myślę nad jakąś umową w której firma zobowiąże się zamknąć moją sprawę w momencie wpłaty danej kwoty...
Czy jest jakieś inne rozwiązanie tej sprawy ??
Mam zamiar zadzwonić do nich, jednak wolałbym najpierw zebrać informacje od osób nie związanych z tą firmą.

Na pewno nie wpłacę tak po prostu zaproponowanej kwoty bo nie mam żadnej gwarancji, że sprawa będzie zamknięta....

Z góry dzięki

pozdrawiam
Piotrek
 
A temat nie jest przedawniony? Zapewne jest, skoro tak wypisują.
 
jerry23 napisał:
A temat nie jest przedawniony? Zapewne jest, skoro tak wypisują.

Wychodzi na to, że niestety nie, ponieważ regularnie przychodzą zawiadomienia, czasem co parę miesięcy lub do roku nawet. Więc sprawa jest w toku.

Dziwi mnie natomiast, że propozycje typu "wpłać teraz część zadłużenia a pozostałe 70% umorzymy" pojawiały się prawie w każdym zawiadomieniu (nie posiadam każdego bo lądowały zazwyczaj w śmietniku)

W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak skontaktować się z nimi i uzgodnić warunki, a więc umowa na mocy której będę miał gwarancję pewnego zakończenia sprawy.
 
wujekRyba napisał:
Wychodzi na to, że niestety nie, ponieważ regularnie przychodzą zawiadomienia, czasem co parę miesięcy lub do roku nawet. Więc sprawa jest w toku.

Co ma piernik do wiatraka. Poczytaj w necie termin przedawnienie. Wszytko zależy kiedy
umowa się kończyła zakładam że w 2009 - czyli jest przedawniona
lub była wypowiedziana. Od tych dat liczysz przedawnienie...

wujekRyba napisał:
Dziwi mnie natomiast, że propozycje typu "wpłać teraz część zadłużenia a pozostałe 70% umorzymy" pojawiały się prawie w każdym zawiadomieniu (nie posiadam każdego bo lądowały zazwyczaj w śmietniku) W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak skontaktować się z nimi i uzgodnić warunki, a więc umowa na mocy której będę miał gwarancję pewnego zakończenia sprawy.

A co tu dziwnego jeśli ciągną przedawnioną wierzytelność i kupili ją za marny % w pakiecie. Jeśli dostaną 60zł i tak będą do przodu....
 
wujekRyba napisał:
niestety nie, ponieważ regularnie przychodzą zawiadomienia
Zawiadomienia to sobie mogą...
Był w sprawie wyrok/nakaz sądowy? Wątpię.
 
ferdek125 napisał:
Co ma piernik do wiatraka. Poczytaj w necie termin przedawnienie. Wszytko zależy kiedy
umowa się kończyła zakładam że w 2009 - czyli jest przedawniona
lub była wypowiedziana. Od tych dat liczysz przedawnienie...

Jestem kompletnie zielony w tym temacie więc zapewne plotę głupoty...
Jeśli mnie pamięć nie myli to kredyt był na rok, więc zapewne w 2009 właśnie umowa się kończyła.
Przedawnienie na zadłużenia z tytułu kredytów to 3 lata więc racja sprawa przedawniona.

W porządku ale jaki z tego wniosek ? Mogą sobie przysyłać zawiadomienia w nieskończoność a ja mogę nie płacić ??? Nie chciałbym za kilka lat dostać zawiadomienia na kilkaset już złotych.


uzasadnienie napisał:
Zawiadomienia to sobie mogą...
Był w sprawie wyrok/nakaz sądowy? Wątpię.

Nic takiego nie otrzymałem z tego co pamiętam
 
wujekRyba napisał:
Mogą sobie przysyłać zawiadomienia w nieskończoność a ja mogę nie płacić ??? Nie chciałbym za kilka lat dostać zawiadomienia na kilkaset już złotych.
Możesz dostać nawet "zawiadomienie na milion" albo "zawiadomienie o obowiązku wydania planety Mars". I co z tego?
Liczy się tylko sąd. Gdyby przyszło coś z sadu, wtedy trzeba działać, nie wolno olewać pism z sądu. Ale pismami od windykatorów możesz sobie drzwi wytapetować albo używać ich w charakterze papieru toaletowego.
 
uzasadnienie napisał:
Możesz dostać nawet "zawiadomienie na milion" albo "zawiadomienie o obowiązku wydania planety Mars". I co z tego?
Liczy się tylko sąd. Gdyby przyszło coś z sadu, wtedy trzeba działać, nie wolno olewać pism z sądu. Ale pismami od windykatorów możesz sobie drzwi wytapetować albo używać ich w charakterze papieru toaletowego.

W porządku, więc na razie nie zajmuje się tematem.
Co prawda czeka na mnie na poczcie przesyłka polecona, ale to na inny adres niż ten na który wysyłają zawiadomienia z Inkaso więc spodziewam się czegoś z innej beczki.

Na chwilę obecną dzięki za pomoc.

pozdrawiam
 
Robilee napisał:
Koniecznie odbierz.
Oczywiście. Dzięki temu unikniesz niespodzianek. Ludzie często wpadają w kłopoty tylko dlatego, że nie odbieraja pism.
 
uzasadnienie napisał:
Ludzie często wpadają w kłopoty tylko dlatego, że nie odbieraja pism.

No właśnie a tak z ciekawości - czy nie odebranie poleconego, nie odmawiając listonoszowi a po prostu jeśli nikogo nie było w domu a później nie odebranie na poczcie powoduje jakieś odroczenie danej sprawy o której mowa w liście czy wszystko toczy się normalnie bez wiedzy "Kowalskiego" ??
 
wujekRyba napisał:
wszystko toczy się normalnie bez wiedzy "Kowalskiego" ??
Właśnie tak. Dlatego nieodbieranie przesyłek poleconych jest skrajnym debilizmem, powodującym często ogromne kłopoty.
 
wujekRyba napisał:
No właśnie a tak z ciekawości - czy nie odebranie poleconego, nie odmawiając listonoszowi a po prostu jeśli nikogo nie było w domu a później nie odebranie na poczcie powoduje jakieś odroczenie danej sprawy o której mowa w liście czy wszystko toczy się normalnie bez wiedzy "Kowalskiego" ??


Zostanie zastosowana tzw fikcja doręczenia, czyli sąd będzie traktował pismo jako odebrane przez "Kowalskiego".
 
Powrót
Góra