D
dosiek1987
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2013
- Odpowiedzi
- 1
Witam! Mam pytanie, czy ktos mial moze stycznosc z kredytem inkaso. moja sytuacja przedstawia sie nastepujaco. w 2009 roku wzielam kredyt w banku PKO, splacalam raty do momentu utraty pracy, co nastapilo kilka miesiecy pozniej. musielismy z mezem zamknac sklep, z powodu otworzenia niedaleko BIEDRONKI. Mąż dorabial, gdzie sie dalo, ale niestety nie bylismy w stanie splacac rat. Oprocz tego maz ma dzieci z poprzedniego zwiazku i co miesiac musi regulowac okreslona forme alimentow. niestety powstaly zaleglosci i teraz mamy komornika. Jakis czas temu dowiedzialam sie, ze moj dlug zostal wykupiony przez kredyt inkaso, ktory z powodu braku wplat (jestem osoba bezrobotna) podal mnie do komornika. Komornik byl, wziasc nie mial mi nic, po czasie stwierdzil bezskutecznosc egzekucji. Po czasie sprawa powrocila i znow to samo, ale najsmieszniejsze jest to, ze kiedy toczyla sie egzekucja komornicza, skontaktowal sie ze mna pan, ktory podawal sie za jakiegos sledczego, ktorego ponoc firma inkaso najela do sprawdzenia - no wlasnie nie wiem czemu. ponoc chca sprawdzic, czy nie bylo jakis manipulacji przy przyznaniu kredytu, co dla mnie jest smieszne, bo moim zdaniem powinien zrobic to bank, a nie firma, ktora swiadomie wykupila moj dlug. Nie zmienia to faktu, ze mam dlug, bardzo chce go splacic, ale wszystkiego na raz z mezem nie damy rady, tymbardziej, ze pracuje tylko on, ja jestem na bezrobociu, a do tego komornik za alimenty, ktory zajal czesc jego pensji. I jeszcze jedno. ustalilam z tym panem, ze bede wplacac 150 zl miesiecznie, ale wiecej nie dam rady, bo skad? Komornik, z ktorym o tym rozmawialam byl zaskoczony, bo z taka sytuacja sie nie spotkal. Przestalam wplacac, bo nie dotarlo do mnie pismo z ugoda, ktora mi ten pan obiecywal. Oczywiscie znow zadzwonil, ze nie ma wplat, ja mu na to, ze nie mam pisma, on na to ze nie ma ono do niczego potrzebne, ja mu na to, ze zyjemy w takich czasach, ze zycze sobie wszystko czarno na bialym. jakas dzungla normalnie. Po dlugim czasie przyszlo w koncu pismo, ale nie podpisalam ugody, bo kwota raty zostala zwiekszona i nie bylabym w stanie jej splacac. a oni juz przysylaja mi pismo z zadaniem zaplaty zaleglej raty na postawie umowy ugody zawartej w dniu tym i tym. Jakiej ugody, przeciez niczego nie podpisalam. Czy ktos mial podobna sytuacje