Kredyt na zaświadczenie o pracę

  • Autor wątku Autor wątku concreto
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

concreto

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2007
Odpowiedzi
9
Witam

Mam pytanie.
Kredyt wzięty na zaświadczenie o pracę, zaświadczenie wystawione "lewe" osoba nigdy faktycznie nie zarejestrowana itp. że pracowala u tej osoby.
Kredyt ubezpieczony.

Jeśli zostanie udowodnione że "pracodawca" wziął takich kredytów więcej na jakieś osoby wystawiając zaświadczenia o zatrudnieniu które były podstawą do udzielenia kredytu kto będzie musiał spłacić do końca kredyt.

Pozdrawiam
 
To kto w końcu wziął ten kredyt? Pracodawca?
Kto podpisał umowę kredytową z bankiem? Kto dostał te pieniadze "do ręki"?
A kredyt zawsze powinien spłacać ten, komu tego kredytu udzielono. Na zaświadczenie o zarobkach może wziąć kredyt jedynie "pracownik" a nie "pracodawca".
jureK
 
xXx

Podpis na umowie kredytu jest niby pracownika.
Kredyt wydany na podstawie zaświdczenia o pracę (pracowdca poświadczył nie prawdę).
Do ręki kasę dostał niby pracownik.

Lecz.
Działanie pracowadcy jest już nagimnne.
Ma jeden wyrok za poświadczenie nie prawdy.
Wziął kilka kredytów w takiej formie tzn. że niby brał pracownik (do udowodnienia około 5-7 kredytow na takiej zasadzie wszystkie na lewe zaświdczenia wydawane przez pracodawce)

osoby mające kredyty obecnie bez pracy.

Kto po udowodnieniu takiego działania pracodawcy w takiej sytuacji spłaca kredyt.
 
Kredytobiorca, czyli 'pracownik'. I oboje, z 'pracodawcą', odpowiadają za oszustwo.
 
Re: xXx

[cytat="concreto"]Podpis na umowie kredytu jest niby pracownika.
Kredyt wydany na podstawie zaświdczenia o pracę (pracowdca poświadczył nie prawdę).
Do ręki kasę dostał niby pracownik.[/cytat]

To w banku nie sprawdzali tożsamości kredytobiorcy? Dali kredyt tylko na zaświadczenie? Bez dowodu osobistego, prawa jazdy itp?
A jeżeli ten "niby pracownik" wziął jednak ten kredyt legitymując sie zaświadczeniem (sfałszowanym) i swoim prawdziwym dowodem osobistym a nastepnie przekazał pieniądze "pracodawcy" to
1. "niby pracownik" będzie spłacał kredyt
2. "Niby pracownik" może odpowiadać karnie za posługiwanie się dokumentem poświadczającym nieprawdę (do lat dwóch)
3. "Pracodawca" poswiadczający nieprawdę może odpowiadac za poświadczenie nieprawdy (do lat 5)
4. jeżeli zostanie to zakwalifikowane jako oszustwo - do lat 8
może być jeszcze "działanie w zorganizowanej grupie przestepczej, wspólnie i w porozumieniu..." i jeszcze parę paragrafów by sie znalazło...
 
xXx

OK

Jakie jest najlepsze wyjście w tej sytuacji.
Sprawe juz znacie dodam jeszcze że dowód osobisty "niby pracownik" pokazał i prawo jazdy przy kredycie.
Przy kredycie podpisywaniu umowy był pracodawca który wystawił zaświadczenie.

"Niby pracownik" nie wziął ani 1 zł z tego, wszystko wziął pracodawca który miał spłacić kradyt jak zapewniał w ciągu 1-2 miesięcy, przeciągneło się już dużo więcej kredyt był powoli spłacany w terminie ale ostatnio "niby pracownik" i pracodawca się nie dogadali i . . . (brak spłaty ostatniej raty w terminie).

Co najlepiej w takiej sytuacji ma zrobić "niby pracownik"??

Dodam że jest jeszcze minimum 4 takie opcje ale na inne osoby, taki sam manewr zrobił pracodawca zapewniał że coś tam odda wystawiał zaświadczenie jechał z tą osobą do banku i tam brali kredyt, który miał spłacić szybko a okazuje się że nie.

Nie w każdym banku chcieli dać tak kredyt (jest np. zaświadczenie do którego mam dostęp przedstawione jednemu z banków który odmówił, tam oczywiście podpis pieczątka fikcyjne zarobki itp. itd.)

Pracodawca = ma swoją działalność gosp.,

Czy jest jakaś możliwość tak poprowadzenia sprawy żeby wyszło że "niby pracownik" nie będzie musiał spłacić kredytu i nie będzie odpowiadał za to karnie.

Pracodawca już dostał wyrok w zawieszeniu za poświadczenie nie prawdy.

"Niby pracownik" pracował w sklepie w pracodawcy ale "na czarno" nigdy nie był zarejestrowany więc był też jakoby postawiony pod ścianą z pracą krucho gość ma kase czemu mu nie pomóc przynajmniej nie stracę pracy (no różnie to można tłumaczyć) oczywiście da się udowodnić to wszystko co napisałem (plus duża ilość świadków).


mam nadzieje że nie za bardzo nagmatwałem.

Z góry dzieki za każdą wiadomość
 
xXx

pomijam opcje dogadanie się pracodawcy i "niby pracownika".
 
xXx

Pytam bo sie tym interesuje jestem studentem prawa (z tym ze na pierwszym roku ;) to tak dla wyjasnienia
 
Re: xXx

[cytat="concreto"]Co najlepiej w takiej sytuacji ma zrobić "niby pracownik"??[/cytat]
Zgodnie z prawem? Zgłosić sprawę na policję. I to już na samym początku. Rozwiązań niezgodnych z prawem raczej od nas nie przeczytasz.

[cytat="concreto"]Czy jest jakaś możliwość tak poprowadzenia sprawy żeby wyszło że "niby pracownik" nie będzie musiał spłacić kredytu[/cytat]
Nie. Być może dałoby się dać do sądu sprawę o wyłudzenie pieniędzy przez pracodawcę, ale to by chyba było z oskarżenia prywatnego...

[cytat="concreto"]i nie będzie odpowiadał za to karnie.[/cytat]
Cóż, nie będzie odpowiadał karnie, bo przecież rzeczywiście otrzymywał wynagrodzenie. Podobnie pracodawca nie będzie odpowiadał za oszustwo, bo wynika, że rzeczywiście wypłacał wynagrodzenie. Powyższe w założeniu, że kwoty na zaświadczeniu nie były wyższe, niż rzeczywiście wypłacane...

[cytat="concreto"]"Niby pracownik" pracował w sklepie w pracodawcy ale "na czarno" nigdy nie był zarejestrowany[/cytat]
Co nie znaczy, że nie jest pracownikiem. Jest pracownikiem, bo świadczy pracę - nie ma znaczenia, czy umowa była spisana, a pracownik zgłoszony do ZUS. Tutaj pojawia się, z kolei, problem z niewykazywaniem przez pracownika dochodów z pracy na czarno w zeznaniu rocznym - będą problemy z Urzędem Skarbowym.

[cytat="concreto"]więc był też jakoby postawiony pod ścianą[/cytat]
Nie sądzę, by takie tłumaczenie coś dało. Pracownik, jak sądzę, jest dorosły i w pełni władz umysłowych - wiedział chyba, co robi.

Co do braku pracy w Polsce: w Poznaniu praca jest. Na pewno nie wygląda to tak w całym kraju, ale to nie znaczy, że automatycznie ma się usprawiedliwienie na łamanie prawa.
 
To znaczy "niby pracownik" nie ma żadnego dowodu na to, że przekazał pracodawcy pieniądze z kredytu? Ta "duża ilość swiadków" może potwierdzić tylko fakt pracy "niby pracownika", czy może też potwierdzić, że "niby pracownicy" dawali pieniądze pracodawcY?
Jeżeli pracodawca w dalszym ciągu nie spłaca kredytu to chyba trzeba postraszyć go prokuratorem. jeżeli ma już jeden wyrok w zawieszeniu to powinien się zastanowić co lepsze : więzienie czy spłata. Trzeba tylko zastanowić się nad najlepszą "linią obrony" dla "niby pracownika" w przypadku procesu.
Nic innego nie przychodzi mi do głowy. O jaką kwotę chodzi?
Jeżeli pracownik pracował jednak (chociaż na czarno) i pobierał wynagrodzenie to może jednak to zaświadczenie nie było takie nieprawdziwe i "niby pracownik" złożył je w banku w dobrej wierze, będąc przekonanym, że pracuje a tylko pracodawca nie dopełnił obowiązku podpisania umowy o pracę. Może można postraszyć pracodawcę tym, że zgłosimy do Inspekcji Pracy fakt zatrudniania przez niego "na czarno" Grzywna może być większa niż pozostała rata kredytu??
jureK
 
xXx

Chodzi o droge prawną ;)

Czyli w tej sytuacji nie ma za bardzo wyjscia.

Zglosi sprawe na policje, moza tez do prokuratury (i tak znowu trafi na policje) i cala procedura jej efekt ??

Sprawa o wyludzenie to mozna tak ciagnac i ciagnac a kredyt lezy i co dalej ??

Do tego mozna dorzucic jeszcze te minimum 2 osoby z podobna sytuacja.

W tym momencie mozna tylko zaszkodzic pracodawcy bo nie dopelnil obowiazku zgloszenia pracownika i placenia Zusu.


Najlepsze proponowane w tym momencie rozwiazanie czy tez tok postepowania "niby pracownika" tak aby zyskal jak najwiecej tzn. najlepiej zeby nie mysial splacac kredytu a stracil jak najmniej czyli bez odpowiedzialnosci karnej i przed u. skarbowym.
 
Kredyt TRZEBA spłacić. Problemem jest jak wyegzekwować te pieniądze od pracodawcy. Moim zdaniem bez ostrej, męskiej ale merytorycznej rozmowy z pracodawcą się nie obejdzie. Byleby tylko nie była to awantura a taka bardziej "biznesowa" propozycja. Ostatecznie obaj powinni być zainteresowani w zakończeniu całej sprawy.

jurek
 
Szkoda tylko, że mamy tutaj do czynienia z łamaniem prawa po obu stronach...
 
xXx

Dzieki za informacje.

Dobre to forum jutro wrzuce jeszcze jedna sprawe ale to do prawa karnego ciekawe co zaproponujecie ;)

Pozdrawiam i mam nadzieje ze za 5 lat juz sam sobie dam odpowiedzi na pytania.
 
Powrót
Góra