R
Rapidd
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2014
- Odpowiedzi
- 17
Witam.
Mój problem polega na tym że podpisalem z bankiem umowe kredytową samochodową na firme z bankiem BNP Paribas.
Problem w tym kwi ze w aucie zepsuł mi się silnik i powiadomiłem o tym bank że będe miał teraz problemy z płatnościami bo musze naprawić auto które jest mi niezbedne do pracy.
Minęły około 2 mc bank wysłał mi windykatora który zabrał mi auto.
Dogadaliśmy sie że samochód będzie wyceniony i sprzedany za rozsądną cene albo bede mógł go wykupić spowrotem i telefonicznie gdy ktoś dzwonił do mnie to samo słyszałem dlatego postanowiłem im dać auto nie robiąc przy tym żadnych problemów.
Bank wycenił moje auto na 1200 zł ..... z uszkodzonym silnikiem który lezał w bagazniku i czekal na naprawe ponieważ znajomy od czasu do czasu cos przy nim robił gdy auto jeszcze było moje.
Kredyt wzięty na 23 tyś .... spłaciłem z tego tylko 5 rat i silnik sie zepsuł.
Wcześniejsze raty wszystkie były na bieżąco spłacane i gdy raz sie spóźniłem zapłacilem przy następnej wizycie kolejną rate.
Dnia 24.01 umówiłem sie z jakąś windykacją telefoniczną banku że wpłace im 1000 zł min.
Nie miałem jeszcze wtedy pieniędzy i postanowilem do nich zadzwonić dnia 25.01 że spłace im całe 3 zaległe raty które do tej pory mi sie nazbierały i chcem odebrać samochód tak jak sie umawialiśmy....
A tu nagle babka mi mówi że auto zostało już sprzedane ..... za niecałe 1200 zł a ja mam płacić reszte kredytu ... Około 15 tyś.
Nie dostałem zadnego pisma że odbedzie sie jakaś licytacja/aukcja mojego auta które w dowodze rejestracyjnym było w 100% moje a banku było tylko na umowie.
Do tego tydzień przed zepsuciem silnika musialem wymienić akumulator na nowy. Koszt około 400 zł .... Do tego letnie opony koszt 300 zł za 1 szt.
Czyli same opony i akumulator kosztował mnie więcej niż rzeczonawca wycenił całe auto.
Renault Megane II Lift Kombi 1,9 dCi 2006r.
Czy bank miał prawo sprzedać te auto za tak śmieszna cene ?
Do tego nie informując mnie o niczym ?
A jak juz wspomniałem samochód służył mi do zarabiania pieniędzy i to samo im mówiłem. Teraz ich to nie interesuje.
Powiedziałem że w takim razie nie zapłace im ani grosza do póki nie bede mieć pewności ze auto wróci do mnie.
Powiedziałem też że mam juz całą sume na wykupienie auta czyli 1200 zł i te 3 raty. I jeśli im tego nie wpłace to będe zmuszony kupić nowe auto nawet za te głupie 5 000 zł ponieważ auto jest mi potrzebne.
Prosze o szybką porade co z tym fantem zrobić ....
Mój problem polega na tym że podpisalem z bankiem umowe kredytową samochodową na firme z bankiem BNP Paribas.
Problem w tym kwi ze w aucie zepsuł mi się silnik i powiadomiłem o tym bank że będe miał teraz problemy z płatnościami bo musze naprawić auto które jest mi niezbedne do pracy.
Minęły około 2 mc bank wysłał mi windykatora który zabrał mi auto.
Dogadaliśmy sie że samochód będzie wyceniony i sprzedany za rozsądną cene albo bede mógł go wykupić spowrotem i telefonicznie gdy ktoś dzwonił do mnie to samo słyszałem dlatego postanowiłem im dać auto nie robiąc przy tym żadnych problemów.
Bank wycenił moje auto na 1200 zł ..... z uszkodzonym silnikiem który lezał w bagazniku i czekal na naprawe ponieważ znajomy od czasu do czasu cos przy nim robił gdy auto jeszcze było moje.
Kredyt wzięty na 23 tyś .... spłaciłem z tego tylko 5 rat i silnik sie zepsuł.
Wcześniejsze raty wszystkie były na bieżąco spłacane i gdy raz sie spóźniłem zapłacilem przy następnej wizycie kolejną rate.
Dnia 24.01 umówiłem sie z jakąś windykacją telefoniczną banku że wpłace im 1000 zł min.
Nie miałem jeszcze wtedy pieniędzy i postanowilem do nich zadzwonić dnia 25.01 że spłace im całe 3 zaległe raty które do tej pory mi sie nazbierały i chcem odebrać samochód tak jak sie umawialiśmy....
A tu nagle babka mi mówi że auto zostało już sprzedane ..... za niecałe 1200 zł a ja mam płacić reszte kredytu ... Około 15 tyś.
Nie dostałem zadnego pisma że odbedzie sie jakaś licytacja/aukcja mojego auta które w dowodze rejestracyjnym było w 100% moje a banku było tylko na umowie.
Do tego tydzień przed zepsuciem silnika musialem wymienić akumulator na nowy. Koszt około 400 zł .... Do tego letnie opony koszt 300 zł za 1 szt.
Czyli same opony i akumulator kosztował mnie więcej niż rzeczonawca wycenił całe auto.
Renault Megane II Lift Kombi 1,9 dCi 2006r.
Czy bank miał prawo sprzedać te auto za tak śmieszna cene ?
Do tego nie informując mnie o niczym ?
A jak juz wspomniałem samochód służył mi do zarabiania pieniędzy i to samo im mówiłem. Teraz ich to nie interesuje.
Powiedziałem że w takim razie nie zapłace im ani grosza do póki nie bede mieć pewności ze auto wróci do mnie.
Powiedziałem też że mam juz całą sume na wykupienie auta czyli 1200 zł i te 3 raty. I jeśli im tego nie wpłace to będe zmuszony kupić nowe auto nawet za te głupie 5 000 zł ponieważ auto jest mi potrzebne.
Prosze o szybką porade co z tym fantem zrobić ....