krus, prawo do części uzupełniającej i sąd

  • Autor wątku Autor wątku azarek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

azarek

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2005
Odpowiedzi
3
Witam

Od 1995 r odbieram rentę rodzinną po zmarłym ojcu od KRUS,
W 1996 roku drogą spadkową ustanowiono mnie współwłaścicielem 1/8 gospodarstwa o łącznej powierzchni 5.3 hektara.
w 2001 roku ukończyłem 18 lat,
W 2005 roku KRUS dowiedział się o tym, że posiadam współwłasność gospodarstwa i zawiesił wypłatę części uzupełniającej,
W postępowaniu wyjaśniającym ustalił iż posiadam to gospodarstwo od 1996 roku, więc nakazał zwrot nadpłaconej części uzupełniającej świadczenia za okres ostatnich 3 lat.
Ponieważ od 1989 roku mieszkam w warszawie i od 1990 roku uczę się ciągle w warszawie, złożyłem oświadczenie do KRUS, iż nigdy nie prowadziłem tego gospodarstwa rolnego, nie opłacam podatku rolnego i ubezpieczenia z taką działalnością związanego.
Moja matka złożyła oświadczenie, iż sama prowadzi w/w gospodarstwo, opłaca składki krus i podatki.
Oświadczenia zostały poparte pismem z urzędu gminy właściwego dla lokalizacji gospodarstwa oraz oświadczenie sołtysa i 2 innych sąsiadów.
KRUS uznał moje oświadczenia i dowody jako niewystarczające i upierał się iż sam fakt, że jestem współwłaścicielem pozbawia mnie prawa do części uzupełniającej. Ja jednak wiem, że wyrokiem sądu najwyższego z 1997 roku jako zasadę prawną przy tego typu sprawach przyjmuje się, iż nabycie gospodarstwa rolnego drogą dziedziczenia, ale nie prowadzenie gospodarstwa rolnego w tym czasie nie jest podstawą do zawieszenia części uzupełniającej świadczenia.
Zaskarżyłem więc decyzję KRuS do sądu.
Tyle tytułem wprowadzenia, w następnym poście opiszę rozprawę i wnioski sądu.
 
Wczoraj odbyła się pierwsza rozprawa z moim udziałem jako strony, mojej matki jako świadka i 2 sąsiadów ze wsi.
Zeznania świadków wydały mi się spójne, minimalne rozbieżności w miejscach, w których świadek nie był pewien a raczej spekulował.
Sąd wymaglował mnie totalnie, praktycznie pytając o wszystko.
Zainteresował się moim samochodem sprowadzonym z Niemiec.
Posiadam samochód we współwłasności z babcią zakupiony rok temu w komisie pod Warszawą za 19 000 zł. Zeznałem, iż samochód zakupiła dla mnie babcia, nie wiem gdzie go kupiła i za ile, pozostali świadkowie również nie mieli nic do dodania w tym temacie. Na pytanie sądu czy wiem ile kosztował samochód, zeznałem iż na umowie kupna-sprzedaży widnieje kwota 100 euro, to zeznanie spotkało się z 'krzywą miną' pani z przedstawicielstwa KRUS. Sąd zaczął wypytywać świadków czy ja spędzam urlopy za granicą i czy w naszej wsi handluje się samochodami z Niemiec. Świadkowie odpowiadali zgodnie z prawdą, iż nie wiedzą gdzie ja spędzam urlopy i że we wsi nie handluje się samochodami. Sąd odroczył postępowanie do dnia 22 października i nakazał mi dostarczyć w ciągu 10 dni umowę kupna-sprzedaży mojego samochodu i wezwał na świadka babcię i sołtysa wsi.
Osobiście mam wątpliwości czy sąd ma prawo w tym postępowaniu interesować się takimi rzeczami.
Mam następujące opcje:
- nie zanieść umowy
- babcia może odmówić zeznań (rodzina)
- przyznać się przed sądem, że kupiłem samochód w komisie za 19 tys a nie jak wskazuje umowa w Niemczech za 100 euro. Nie mam pojęcia jakie mogą mnie spotkać sankcje w przypadku którejkolwiek z opcji. proszę o radę, gdyż nie mam już na nich siły.
Pozdrawiam wszystkich.
Adam
 
Istnieje, zdaniem sądu, uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa (z kks). Obowiązkiem sądu jest na to zareagować.
Sam Pan zeznał, że dokumenty zakupu są fałszywe.
Przewiduję, że sąd powiadomi o tym prokuraturę.
Będą kłopoty i to na 100%.
 
Dziękuję za szybką odpowiedź.
W związku z tym, czy jest jakieś wyjście z sytuacji, co powinienem zrobić i jakie mogą być konsekwencje.

Może powinienem zeznać, iż samochód kupiłem od pośrednika z Warszawy za 19 000 w dobrej wierze? Tylko nie jestem pewien czy to nie unieważni umowy kupna-sprzedaży a tym samym nie pozbawi mnie samochodu :/

PS. Nie zeznałem, że dokumenty są fałszywe, nie powiedziałem, że zakupiłem za 19 tys pod warszawą, zeznałem tylko to co mi wiadomo, że wg umowy samochód kosztował 100 euro. Myślę, iż będą ustalać czy babcia jechała za granicę po samochód.

Pozdrawiam
 
Powrót
Góra