Kto musi zapłacic??

  • Autor wątku Autor wątku radek1890
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

radek1890

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
1
Witam. Mam problem i nie wiem jak sobie z nim poradzic.
Ostatnio wracalem z kolega z dyskoteki. Przyczepilo sie dwoch chlopakow, ktorzy mnie napadli i pobili. Skopali mnie jak lezalem na ziemi. Gdy kolega jednego odciagnal, to udalo mi sie wstac. Drugi dalej chcial mnie bic, to go odepchnalem, zeby juz wiecej mnie nie bil. Gdy go pchnalem, polecial na szybe sklepowa, krora sie stlukla. Oni uciekli i zadzwonili na policje. Na policji, jak na policji... Trzeba czekac na wyjasnienie i rozstrzygniecie. Wszystko jest na monitoringu miejskim. Ale pytanie jest takie, kto ma zaplacic za ta szybe? Policjant powiedzial mi, ze ja musze zaplacic to 800zl... Tylko dlaczego ja?? To mnie pobili a ja tylko odepchnalem chlopaka, bo mialem juz dosc okladania.
Wiec prosze o pomoc, bo nie pracuje, tylko jeszcze sie ucze i nie mam skad wziac takiej sumy. Naprawde ja musze za nia zaplacic? Czy moze wszyscy razem?
Dziekuje z gory za odpowiedz
 
O losie, uśmiałem się... @radek1980, rozbiłeś szybę, to płacisz. Jak rozbijesz szybę cegłówką, też będziesz płacił Ty, a nie cegłówka. Jeżeli rzeczywiście zadzwonili chłopcy, którzy Ciebie pobili, to czeka ich proces i prawdopodobnie zawiasy. Twoje rozbicie sklepowej szyby nie ma z tym nic wspólnego. Wg prawa miałeś się dać pobić, pociąć i zabić, bo bronić mogą Ciebie uprawnieni funkcjonariusze, itp. jednostki, a Ty takich uprawnień nie masz... To jak w przypadku wtargnięcia: jeżeli ktoś Ciebie popchnie i wpadniesz do cudzego mieszkania przez zamknięte drzwi, to odpowiedzialność prawną za wtargnięcie i zniszczenie drzwi ponosi osoba, która Ciebie popchnęła.

Podobny absurd: jedzie ojciec z dzieckiem, ojciec dostał zawału, dziecko wsiada za kółko i wiezie ojca do szpitala rozwalając po drodze hydrant. Sytuacja wymagała od dzieciaka wzięcia sprawy w swoje ręce, bo zanim dojechałaby na miejsce karetka byłoby po tatuśku, ale (jego prawny opiekun) zapłaci za wyrządzone szkody, itp. bo dzieciak zniszczył hydrant i prowadził bez prawa jazdy.
 
Ostatnia edycja:
Wg prawa miałeś się dać pobić, pociąć i zabić, bo bronić mogą Ciebie uprawnieni funkcjonariusze, itp. jednostki, a Ty takich uprawnień nie masz...
Jak mniemam pisząc "wg prawa" nie masz na myśli prawa polskiego...
Podobny absurd: jedzie ojciec z dzieckiem, ojciec dostał zawału, dziecko wsiada za kółko i wiezie ojca do szpitala rozwalając po drodze hydrant. Sytuacja wymagała od dzieciaka wzięcia sprawy w swoje ręce, bo zanim dojechałaby na miejsce karetka byłoby po tatuśku, ale (jego prawny opiekun) zapłaci za wyrządzone szkody, itp. bo dzieciak zniszczył hydrant i prowadził bez prawa jazdy.
Widzę, że nie rozróżniasz też odpowiedzialności karnej do cywilnej. W opisanej przez Ciebie sytuacji odpowiedzialność karna jest wyłączona ze względu na stan wyższej konieczności (jeszcze lepszy przykład byłby gdyby pasażerem był dorosły pod wpływem alkoholu). Natomiast naprawienie szkód jest kwestią oczywistą i nie wiem dlaczego nazywasz to absurdem - czy gdyby chodziło o Twój hydrant, to chciałbyś być obciążony kosztami cudzego zawału?
 
Masz rację, nie rozróżniam i bardzo globalizuję, ale w celu przedstawienia pewnej koncepcji - nie ważne czym (lub kim) i z jakiego powodu dokonam zniszczeń czy obrażeń ciała, poniosę konsekwencje (nie ważne z jakiej odpowiedzialności).

Jeżeli w obronie własnej złamię napastnikowi rękę, przekroczę granice obrony koniecznej i jeszcze mogę odpowiadać za umyślne spowodowanie lekkich obrażeń ciała (tak mi się wydaje - byłem w takiej sytuacji, ale nie pamiętam dokładnie, o co mnie oskarżali, bo oskarżenie zmieniało się kilkukrotnie). Lepiej więc, żebym tylko odsuwał napastnika, cudownie unikał jego ciosów i czekał na przyjazd policji, bo nigdy nie wiem, jak będą wyglądały relacje świadków, albo co zarejestruje przemysłowa kamera o częstotliwości odświeżania 15kl/sec, ani jak całość zostanie zinterpretowana w sądzie. Tak więc mam na myśli prawo polskie.

I nie wiem na ile dobry był mój przykład ojca zawałowca - chodziło mi o sam fakt robienia czegoś, co zrobić należy i za co potem wymierzona zostaje kara, bo taka sytuacja jest absurdem. Opisałem zdarzenie, które miało miejsce w czerwcu br niedaleko mojego osiedla - nie było mowy o stanie wyższej konieczności, bo "przecież dziewczynka mogła wezwać karetkę" i prowadząc samochód bez prawa jazdy "naraziła życie swoje i osób postronnych", na koniec przydzielono jej kuratora, a ojciec pokrył koszty wstawienia nowego hydrantu i zabulił datek na rzecz domu dla sierotek.

Tyle wyjaśniłem i chyba nie będę wracał do tematu, bo jak słusznie zauważyłeś, nie znam się na tym. Wiem tyle ile doświadczyłem na własnej skórze.
 
a skad nic od ciebie nie wycigna jak jestes niepelnoletni albo jtym bradziej jak jestes bezrovbotnyto najwyzej od rodzicow
 
a niby dlaczego rodzice mieli by coś płacić?? I gdzie jest zaznaczone, że Radek jest niepełnoletni??
 
jakby byl niepelnoletni to by rodzice mogli byc obciazeni , jak jest bezrobotny to nawet jak bedzie mial spawe najwyzej dostanie jakieas roboty spoleczne np mycie szyb autobosow miejskich, ale od tego tez mozna sie wymigac
 
Panie bloody zastanawiam się czy wie Pan co w ogóle pisze??
 
blooody napisał:
jakby byl niepelnoletni to by rodzice mogli byc obciazeni , jak jest bezrobotny to nawet jak bedzie mial spawe najwyzej dostanie jakieas roboty spoleczne np mycie szyb autobosow miejskich, ale od tego tez mozna sie wymigac

:D
 
jakby byl niepelnoletni to by rodzice mogli byc obciazeni , jak jest bezrobotny to nawet jak bedzie mial spawe najwyzej dostanie jakieas roboty spoleczne np mycie szyb autobosow miejskich, ale od tego tez mozna sie wymigac
:D:D:D
Chyba za dużo szyb myłeś...
 
Powrót
Góra