Kupiłem niestety wadliwe auto ( proszę o pomoc )

  • Autor wątku Autor wątku Tomek19900
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Tomek19900

Użytkownik
Dołączył
03.2011
Odpowiedzi
32
Witam Wszystkich. Ojciec ostatnio kupił auto. Jako , że jest osobą starszą nie doczytał się w umowie art. i kupił " zajechany " samochód przygotowany typowo do sprzedaży przez handlarza.

Teraz mam pytanie i wiem , że już raczej nic nie da się zrobić ale w umowie jest coś takiego :


" kupujący zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu i nie będzie z tego tytułu wnosił roszczeń "

Czyli już po ptakach i nie mogę nic zrobić ? Generalnie silnik został zalany specjalnym specyfikiem aby lepiej chodził. Sprzedający ukrył wadę silnika przed sprzedażą. Zamaskował też wady podłogi - rdza .

Da się coś zrobić czy to będzie walka z wiatrakami ? Proszę Was o pomoc. Nie da się nic już zrobić na policji ? Albo jak mam np. znajomego w Policji ?
 
Kupił od komisu? czy od osoby prywatnej? coś czuję że to auto 20 letnie w cenie roweru...
 
To nie ja kupiłem to auto. Ja nie kupuje starych samochodów a chcę pomóc ojcu bo mi go szkoda ( starsza osoba ) . Auto kupił w cenie faktycznie roweru bo dał za nie 3400zł ale to nie zmienia faktu , że takie auto też nie może być typowo odpicowane na sprzedaż i sprzedający totalnym oszustem. W ogłoszeniu pisało , że silnik super itp. Wiadomo.

Auto zostało kupione od chłopaka który handluje samochododami . Tzn nie ma komisu ani auto handlu a jedynie sprowadza lub kupuje auta i sprzedaję .

Da się coś z tym zrobić ? Aby chociaż jakoś odzyskać od niego połowę kwoty na naprawy ...
 
Tomek19900 napisał:
dał za nie 3400zł ale to nie zmienia faktu , że takie auto też nie może być typowo odpicowane na sprzedaż i sprzedający totalnym oszustem.

Za to totalną naiwnością trzeba się wykazać sądząc że taki samochód to "stan igła".
 
Nie ma samochodów za 3400zl w b.dobrym stanie i ja nie jestem naiwny. Nie wierze w cuda za 10 tysięcy a co dopiero za cenę roweru i mi o tym mówić nie musisz . Sam za rower dałem 2600zl i to nie jakiejś dobrej jakości no ale nie o tym mowa. Auto kupione zostało z wadami o których Ojciec z kolegą wiedział i nikt nie wymagał stanu dobrego za tą kasę. Ale sprzedający odpicowal silnik na sprzedaż aby sprzedac. Dolal do oleju środek aby silnik lepiej chodził i twierdzil że z silnikiem wszystko ok. Po prostu zatuszowal wadę i tylko o to chodzi. Chodzi najbardziej o silnik a nie wady o których Ojciec wie.

Nie robiąc spamu czy jest szansa , że spdzedajacy zwróci chociaż za koszty naprawy albo te 1500zl ?? Brać to w swoje ręce i próbować czy raczej walka z wiatrakami. Musiałbym udowodnić, że auto miało podrasowany silnik tylko do sprzedaży specjalnymi środkami dolewanymi do oleju. Bardzo proszę o odpowiedź.
 
Tomek19900 napisał:
..... że spdzedajacy zwróci chociaż za koszty naprawy albo te 1500zl ??...

Tylko dobra wola sprzedającego, w innym przypadku musisz składać pozew do Sądu Cywilnego i wykazywać te "moto doktory" że zostały użyte i uszkodziły silnik.
 
Mam znany olej z dodatkiem moto doktora i zaświadczenie od mechanika z pieczątką, że olej był wymieniany a w starym było kombinowane . Jeśli sąd to koszty sprawy która mogę przegrać więc nie wiem w ogóle czy warto czy się z tym pogodzić....
 
Znajac zycie pewnie keszcze na umowoe kupna jest nizsza cena niz faktycznie zaplacil... Same zaswiadczenia koe wystarcza. Pewnie potrzebna by byla opinia bieglego. A to kosztuje.
 
Czyli auto na zlom lub sprzedać za 1000zl jak się uda z takim silnikiem jakiemUS handlarzowi a pieniądze wyrzucone w błoto.
 
tak, ale przynajmniej (miejmy nadzieje) ojciec wyciągnie z tego nauczkę na przyszłość.
 
Wiesz ja rozumiem, że auto za 3 tys i to cena roweru ale moim zdaniem facet ukrył wadę a w ogłoszeniu, że silnik super pracuje dlatego podowiaduje się jeszcze i trochę czasu poswiece na tą sprawę. Kiedyś mój znajomy kupił Opla z 2009 roku od handlarza i też już później wady wyszły. I zrobił tak , że pojechał z znajomymi policjantami do faceta i oni go nastraszyli oczywiście delikatnie bez nadużycia władzy. Handlarz oddał kasę i przyjął auto. Podstawą było cofnięcie licznika o 100 tys. Może też tak spróbuję jak mam znajomości?? Czy bez sensu ?
 
Ogloszenie to zaden dowod. Zaden. A w kwestii zastraszania ludzi z pomoca znajomych policjantow...
 
No tak czyli zawsze tacy oszuści będą bezkarni bo każdy się boi itp. Oni niczego się nie boją i handlarz sprzeda Ci auto rodzinne bez poduszek i spawane z dwóch i wszystko tak zatuszuje, że nikt się na oko nie kapnie a nawet po sprawdzeniu bo czujniki będą zmostkowane a podłoga bez pomiaru będzie nie do wykrycia. Samochód przy lekkiej stłuczce złoży się jak zapałka a dzieci zginą ( w najgorszym wypadku). Oni moga robić wszystko a później iść nastraszyc to przestępstwo. Wydaje mi się gdyby ludzie nie dawali sobie spokoju to by inaczej choć trochę było a tak bezkarnosc i jeszcze raz bezkarnosc. Mowa o wadach ukrytych a nie rdzy której nie widział kupujący i myślał że kupił Perfect stan blacharski.
 
chłopie, napiszę ci to bo widzę że nikt nie chce powiedzieć Ci tego wprost.
MĄDRYCH LUDZI NIE OSZUKAJĄ. To auto w cenie porządnych opon. To nie mogło być dobre. Jak ktoś nie myśli przy kupnie to będzie się żalił po forach.
 
Samochód się sprawdza przed kupnem a nie po.

I tyle.
 
Ok temat wyczerpany i nie ma sensu robić spamu. Ja tego auta nie kupowalem. Kupił go mój ojciec i te wady które miał zobaczyć to zobaczył.

Jeśli ktoś z was by na oko był w stanie sprawdzić czy auto miało dolane motor doktor to biorę Was i płace Wam za każde ogledziny. To bardzo ciężko sprawdzić i głównie mi o to chodziło a nie, ze ABS nie działa ( o którym wiedział że nie działa) lub auto tyłu letnie ma trochę wad. Przecież nie mówię, że da się kupić auto. Za 3 tys i nim jeździć bez wkładu. Nadal powtarzam, że głównie o silnik mi chodzilo. Ok dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam serdecznie
 
Tomek19900 napisał:
.....Jeśli ktoś z was by na oko był w stanie sprawdzić czy auto miało dolane motor doktor to biorę Was i płace Wam za każde ogledziny.....

Tak spytam z ciekawości i może przyda się dla potomnych, w jaki sposób ten mechanik zawyrokował i oświadczył że dolany do oleju był moto-doktor i coś kombinowane ??
 
Żeby mieć podstawę do skasowania za analizę? Papierek z pieczątka, a moto doktor już dawno przepalony na węgiel. :)
 
Temat jest skończony ale widzę , że zadałeś pytanie więc Ci odpowiem ja . MotoDoktora dolewa się do silników które są już na wykończeniu. Żaden z tych magicznych specyfików nie naprawi silnika ani nie sprawi , że będzie " super " . Na rynku jest wiele tego typu specyfików i ludzie leją do do aut z nadzieją , że będzie lepiej jak np. preparaty które powodują mniejsze spalanie auta.

MotoDoktor jak wspomniałem często stosowany jest zaraz przed sprzedażą i potrafi " zreanimować " silnik który normalnie klekocze ( mowa o silniku benzynowym a nie diesel ) . Auto mniej kopci. Silnik pracuje równo .

Nie da się jednoznacznie określić czy dolewany był moto doktor lecz po samym oleju dobry mechanik potrafi już coś powiedzieć ale to wiadomo nie dowód 100% .

Druga sprawa jest taka , że bardzo często po zmianie oleju na nowy ( normalna czynność po kupnie auta no chyba , że naprawdę kupujemy w 100% zaufany egzemplarz od znajomego , rodziny i olej jest świeży ) silnik po przejechaniu kilku KM lub po przejechaniu np. 1000 km pada.

Pewnie napiszesz " a no tak jak niewłaściwy olej się wlało to tak jest " . Uwierz , że olej został zalany właściwie a zresztą nie wierzę , że tyle osób co miało taką przypadłość zalewało niewłaściwy olej.

Poczytaj o bajerach handlarzy i np. spowiedź handlarza gdzie wypowiada się jak auta picowane są do sprzedaży i jak silnik który już ledwo chodzi w dzień sprzedaży będzie dla zwykłego Kowalskiego dobrym silnikiem.

Sam miałem kolegę który pracował w warsztacie i przyjeżdżali do niego handlarze z autami aby je " reanimować " do sprzedaży i robiło się to najtańszym możliwym kosztem aby tylko sprzedać.

Napisaliście " auto trzeba sprawdzić przed kupnem a nie po " . Oczywiście zgadzam się z tym stwierdzeniem i nie podlega to dyskusji . Jak kupowałem auto za 15k to jechałem na stacje diagnostyki za 200-300zł ( ASO ) i sprawdzali mi przebieg , blachy , silnik ( kompresja ) itp i zawsze gdy będę kupował auto za większą kasę ( chociaż dla niektórych 15 tys na auto to tyle co nic hehe ) nigdy nie kupie auta po swojemu. Chociaż znam się trochę na samochodach nigdy bym nie kupił po " swojemu " tylko oddał w fachową ocenę.

W przypadku tego renault za 3400zł Ojciec po prostu sugerował się doświadczeniem pod swoim życiowym kątem. I nie chodzi tu o zaufanie do ludzi tylko o oględziny auta.

Auto zapalało od strzała . Nie kopciło . W miarę płynnie przyspieszało . Silnik pracował równo . I jeśli chodzi o taki silnik to uwierzcie , że skoro przeszedł pierwszy test to nikt w aucie za 3 tys nie będzie po ASO jeździć sprawdzać samochodu za 300zł ( to też zależne od miejsca - cena ) . Pracował ładnie na zimnym palił itp - auto za 3 tys . No cóż kupił.

Ale też nie kupił go typowo w ciemno bo wykrył w nim kilka mankamentów jak nie działający ABS , pukające prawe koło , rdza na kole zapasowym itp. Ale do tego nikt się nie czepiał bo auto w cenie roweru i wiadomo , że nikt w pełni zdrowego samochodu nie sprzeda za tą kasę , także typowo w ciemno i na dobry uśmiech auto kupione nie było i ja uważam wciąż , że to wada ukryta ale nie chcę mi się już o tym dyskutować. Szkoda mi Ojca i pomogę mu jeśli chodzi o naprawę - pieniążki .

Do tego chłopaka z pewnością się wybiorę i nie interesuje mnie to , że napiszecie mi " to będziesz miał sprawę w sądzie za straszenie lub dacie jakieś paragrafy " . Nie mówię , że pojadę tam go bić i grozić ale wybiorę się tam a , że mam trochę znajomości w służbie to pojadą ze mną koledzy . Nikt nikomu grozić nie będzie ale może się wystraszy i chociaż coś da . Mam blisko więc pojadę bo może tata dał się naciąć na fraj,era handlarza ale ja chciałbym chociaż napluć mu w pysk . Wiem , wiem jestem bez kultury ale też nienawidzę handlarzy .

Jakby tak każdy się bał i omijał później szerokim łukiem handlarza po kupnie auta które ma wadę ukrytą to nie dziwie się , że oni w ogóle się nie boją i srają na to czy komuś sprzedadzą auto spawane z dwóch innych czy nie. Nie mówię teraz , że ja coś wskóram bo sprawy zgłaszać nie będę ale naprawdę nie zdajecie sobie sprawy ile ludzi daruje sobie zgłaszanie spraw po wyjściu na jaw wad ukrytych.

I tu też odsyłam do ciekawego artykułu " spowiedź handlarza " gdzie sam on odpowiada jak to się robi społeczeństwo w ciula i jacy ludzie są bez radni.
 
Powrót
Góra