Kupno auta ze zniszczonym silnikiem - próba zwrotu

  • Autor wątku Autor wątku WiliamWales
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

WiliamWales

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2020
Odpowiedzi
2
Witam.

Chciałbym przedstawić sytuację z kupnem auta przez dziewczynę.
Jako że auto było kupione z dala od jej miejsca zamieszkania zakupem zajmowali się jej rodzice, którzy mieli po prostu bliżej.

Auto zostało zakupione 19.10.2020. od pana który sprzedawał je w imieniu swojego "wujka". Na umowie jest mama dziewczyny i ten wujek. Pan który był przy sprzedaży zostawił do siebie nr telefonu i kontakt na facebooka.

Auto w momencie zakupu było sprawne, żadne kontrolki się nie świeciły, silnik czysty itp. wydawało się że wszystko jest OK. Po przejechaniu około 100 km, zapaliła się kontrolka oleju + na pomarańczowo kontrolka silnika. Olej został dolany, po kolejnych 100 km olej znowu dolany, Na noc pod silnik położyliśmy katron, ale żadnego wycieku nie było. Kojelne 100 km i kolejny litr oleju. Podczas wizyty u mechanika wyszło że ten silnik ledwo żyje, olej będzie brał 1l/100km a i tak niedługo może przestać działać + tradycyjnie licznik cofnięty, dodatkowo mechanik powiedział że prawdopodobnie przed sprzedażą wyczyszczone zostały błędy żeby nie świeciły się kontrolki.

Tyle działo się przez 2 tyg urzytkowania. 02.11.2020 mama dziewczyny zaczęła pisać smsy z panem który sprzedawał auto, bo telefonów nie odbierał. Ten pan stwierdził że auto sprzedawał w pełni sprawne, dodatkowo ma ono 18 lat wiec normalne ze coś się psuje. Pytał się 3 mechaników i każdy mówił mu że to może być odma. Zaoferował ze swojej strony 500 zł na naprawę i tyle. Popytałem u siebie mechaników i każdy mówił że przy odmie byłyby jakies wycieki i ogólnie syf koło silnika a nic takiego nie ma.

Mama dziewczyny zaproponowała że podjadą po tego Pana i wspólnie pojadą do autoryzowanego serwisu i niech niezależny mechanik powie kto ma rację, Pan stwierdził że nie ma czasu bawic się w takie rzeczy.

Auto miało być pierwszym samochodem dla dziewczyny, typowym do nauki jazdy, nie kosztowało jakoś wiele - 4500 zł, ale szkoda żeby jej oszczędności stały i gniły.

Kolejny aspekt to kwestia umowy, na której jest mama dziewczyny i ten "wujek". Podjechaliśmy pod adres z umowy, nikogo nie zastaliśmy, był tylko sąsiad który powiedział że w tym miejscu mieszka pijak/menel i żadnego auta tu nie widział.

Mama dziewczyny pytała się znajomej radcy prawnej oraz policjantki czy coś mogą w tej sytuacji zrobić. Policja na to że się takimi sprawami nie zajmują, radca zaś, że gra nie jest warta świeczki...

To tyle jeśli chodzi o opis całej sytuacji, przepraszam że tak długo ale chciałem wszystko wyjaśnić jak najdokładniej. I teraz pytanie co dalej ?
Czy rzeczywiście gra nie jest warta świeczki ? :)

Pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
No niestety, ale prawdopodobnie gra nie warta świeczki. Zawsze,ale to ZAWSZE sprawdzajcie auto z mechanikiem. auto 18 lat w cenie wyżej-średniego roweru to już nie nówka sztuka. Świecą mu się kontrolki od silnika (nie udowodnicie, że w trakcie sprzedaży się nie paliły). Co najwyżej można się złapać cofniętego licznika- w jaki sposób ustaliliście, że został cofnięty przebieg? Kiedy to było, czy wtedy sprzedający był właścicielem?

Druga sprawa, że najpierw musicie odszukać tego "wujka", bo tak naprawdę to do niego macie roszczenia.
 
+ tradycyjnie licznik cofnięty
Skąd wiesz?


nie kosztowało jakoś wiele - 4500 zł,
Za pełnoletnie auto? Trochę dużo w sumie.


Kolejny aspekt to kwestia umowy, na której jest mama dziewczyny i ten "wujek"
A kto podpisany był na papierze? Faktycznie mama i "wujek" tego pana?



Czy rzeczywiście gra nie jest warta świeczki ?
To zależy. Jak udowodnisz cofnięcie licznika to masz prostą drogę do odstąpienia od umowy.


P.S. Przy zakupie od prywatnej osoby kupujący nie jest konsumentem.
 
Ostatnia edycja:
Wybaczcie że nie w tym miejscu co trzeba założyłem temat.
18-letni benzyniak i 160 000 przebieg - dowodów nie mam, tylko domysły mechanika. musiałbym ogarnąć historię auta, wtedy mógłbym coś więcej powiedzieć.

Na papierze jest podpis mamy i gościa co sprzedawał auto. Mitycznego wujka jeszcze nie udało się nam spotkać.
 
To spróbuj ustalić historię pojazdu.
 
Czy przebieg jest wpisany na umowie kupna? Jeśli nie - jak udowodnisz, że to nie ty cofnąłeś. No chyba, że w historii wyjdzie, że to poprzedni właściciel cofał.
 
A czy jest tam, że z upoważnienia?
Bo podpisywanie się na umowe "za kogoś" (tj. bez upoważnienia) to generalnie przestępstwo.
Gra może nie być warta świeczki. Ja bym wziął pewnie to 500 zł i sprawdził, czy wymiana silnika ma sens. Używane silniki często nie są drogie.
 
Powrót
Góra