V
Visenna
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2016
- Odpowiedzi
- 2
Witam wszystkich.
Na wstępie przepraszam jeśli coś będzie z postem nie tak, bo może nie do końca zrozumiałam wymogi regulaminowe, jak coś to proszę pisać, spróbuję naprawić błąd.
A więc sprawa przedstawia się tak:
Z początkiem maja br. nabyłam od osoby fizycznej 4-letnią klacz. Obecnie mamy październik i klacz zaczyna się "sypać" zdrowotnie, tj. ma kłopoty oddechowe. Nie znam jeszcze diagnozy, umówiona jestem na diagnostykę konia na 6 listopada, ale z wstępnych rozmów weterynarz dał mi do zrozumienia, że może to być tzw "wada zwrotna", czy też inaczej "wada ukryta", czyli coś, co teoretycznie pozwala mi zwrócić zwierzę i domagać się zwrotu jeśli nie całości, to przynajmniej części pieniędzy. Klaczy przed kupnem nie badałam (tzw TUV -koszt konia nie był wysoki -4 tys zł, koń bez rodowodu, tzw NN a koszt takiego badania to ok 1500 zł, ale tak, wiem-mimo wszytko powinnam była zrobić), zaufałam sprzedającej że zwierzę jest u niej od źrebaka i że jest zdrowe,o czym mnie zaręczała. Sporządziłyśmy taką oto umowę, jak w tym linku: http://www.lzhk.pl/data/umowa kupna_sprzedazy.pdf
Pytanie moje brzmi: jeżeli dostanę potwierdzenie weterynarza, że koń jest nieuleczalnie chory, to czy po takim czasie (7 miesięcy od kupna) mogę się ubiegać o zwrot pieniędzy od sprzedającej (koń zaczął wykazywać oznaki problemów oddechowych już w czerwcu, ale wówczas weterynarz po endoskopii powiedział, że może jest to związane z młodym wiekiem konia i że może przejdzie- żeby obserwować, ale w razie czego mogę mieć od weta na piśmie, że objawy wystąpiły już w miesiąc po kupnie)? I jeżeli nie będzie dobrej woli, jakie mam szanse wygrania sprawy sądowej? Musimy założyć, że sprzedająca nie wiedziała o chorobie konia, ponieważ nie mam żadnych dowodów że wiedziała, poza lakonicznym stwierdzeniem jednego z jej znajomych, że "kupiłam trupa", co po czasie daje mi owszem do myślenia, ale dowód to żaden.
Proszę o poradę.
Na wstępie przepraszam jeśli coś będzie z postem nie tak, bo może nie do końca zrozumiałam wymogi regulaminowe, jak coś to proszę pisać, spróbuję naprawić błąd.
A więc sprawa przedstawia się tak:
Z początkiem maja br. nabyłam od osoby fizycznej 4-letnią klacz. Obecnie mamy październik i klacz zaczyna się "sypać" zdrowotnie, tj. ma kłopoty oddechowe. Nie znam jeszcze diagnozy, umówiona jestem na diagnostykę konia na 6 listopada, ale z wstępnych rozmów weterynarz dał mi do zrozumienia, że może to być tzw "wada zwrotna", czy też inaczej "wada ukryta", czyli coś, co teoretycznie pozwala mi zwrócić zwierzę i domagać się zwrotu jeśli nie całości, to przynajmniej części pieniędzy. Klaczy przed kupnem nie badałam (tzw TUV -koszt konia nie był wysoki -4 tys zł, koń bez rodowodu, tzw NN a koszt takiego badania to ok 1500 zł, ale tak, wiem-mimo wszytko powinnam była zrobić), zaufałam sprzedającej że zwierzę jest u niej od źrebaka i że jest zdrowe,o czym mnie zaręczała. Sporządziłyśmy taką oto umowę, jak w tym linku: http://www.lzhk.pl/data/umowa kupna_sprzedazy.pdf
Pytanie moje brzmi: jeżeli dostanę potwierdzenie weterynarza, że koń jest nieuleczalnie chory, to czy po takim czasie (7 miesięcy od kupna) mogę się ubiegać o zwrot pieniędzy od sprzedającej (koń zaczął wykazywać oznaki problemów oddechowych już w czerwcu, ale wówczas weterynarz po endoskopii powiedział, że może jest to związane z młodym wiekiem konia i że może przejdzie- żeby obserwować, ale w razie czego mogę mieć od weta na piśmie, że objawy wystąpiły już w miesiąc po kupnie)? I jeżeli nie będzie dobrej woli, jakie mam szanse wygrania sprawy sądowej? Musimy założyć, że sprzedająca nie wiedziała o chorobie konia, ponieważ nie mam żadnych dowodów że wiedziała, poza lakonicznym stwierdzeniem jednego z jej znajomych, że "kupiłam trupa", co po czasie daje mi owszem do myślenia, ale dowód to żaden.
Proszę o poradę.