Bzdura kompletna. Certyfikat Autentyczności? A po co? Co on miałby dać? Zresztą, to jest wymóg niewykonalny, bo tych ich certyfikatów autentyczności nie da się odkleić od komputera, na którym zostały naklejone. Jak więc niby instalując na innym komputerze niż ten z którym zakupiono system miałbym to zrobić? Oryginalny nośnik? Przecież nawet w większości nie sprzedają, tylko sami udostępniają ISO. Tak, na stronie Microsoftu. Faktura lub dowód zakupu no tak, to musi być. Umowa licencyjna? Jest przecież w formie elektronicznej, do zaakceptowania przy instalacji. Podręcznik użytkownika? A jakie znów przepisy to przewidują?
Jakieś kompletne dziwactwa znajdujesz...
Zamiast wierzyć prywatnej firmie, która zresztą wiecznie powołuje się na prawo USA, w których nie mieszkasz (również w treści licencji), lepiej uwierz najwyższej instancji sądowej, jaka istnieje na terenie UE - czyli ETS. Numer wyroku już masz. A jak zgubiłeś... 3 lipca 2012 r. w sprawie C-128/11, Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Ludzie się naczytają bzdur w prasie a potem cudują. Wyroki są jawne. Google, znajdziesz treść, przeczytasz i problem żaden.