A
asia2187
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2013
- Odpowiedzi
- 6
Kupiłam około 2 tygodnie temu samochód jako osoba prywatna. Zapłaciliśmy gotówką 4900 zł. Na naszej umowie początkowo nie było wpisanej ceny – mąż dopisał później kwotę 4900 zł.
Samochód próbowaliśmy zarejestrować, ale w wydziale komunikacji wyszło, że jest na nim zajęcie komornicze i zakaz sprzedaży/darowizny.
W dowodzie rejestracyjnym widnieje jeszcze wcześniejszy właściciel (A). Sprzedawca, od którego kupiliśmy auto (B), miał umowę kupna od A i przekazał nam cały ciąg umów.
Skontaktowałam się z komornikiem. Nie chciał udzielić mi szczegółowych informacji, ale dowiedziałam się, że A miał zajęcie już od dłuższego czasu, czyli przed sprzedażą auta osobie B. Komornik powiedział też, że można spłacić około 1000 zł i wtedy samochód zostanie zwolniony spod zajęcia.
Problem w tym, że ja nie mam tych 1000 zł i nie uważam, że powinnam spłacać cudzy dług. Samochód jest mi potrzebny do pracy.
Sprzedający początkowo miał tydzień na wyjaśnienie sprawy, ale obecnie nie odbiera telefonu ani nie odpisuje. Po mojej ostatniej wiadomości odpisał, że nie spłaci zobowiązania, nazwał mnie idiotką, napisał, że minęło 14 dni, a kolejne wiadomości będzie traktował jako nękanie i że jeśli sprawa trafi do sądu, potraktuje moje działania jako wyłudzanie.
Auto ma ważne OC i przegląd.
I teraz moje pytania: Czy powinnam walczyć o zwrot 4900 zł i odstąpić od umowy? Czy jest sens iść z tym na policję? Czy pozostaje mi tylko sąd cywilny? Czy jeśli nie mam pieniędzy na spłatę tych 1000 zł, mogę żądać od handlarza, żeby sam doprowadził do zwolnienia auta?
Czy w ogóle mam szanse odzyska pieniądze, jeśli twierdzi, że sam nie wiedział o zajęciu?
Samochód próbowaliśmy zarejestrować, ale w wydziale komunikacji wyszło, że jest na nim zajęcie komornicze i zakaz sprzedaży/darowizny.
W dowodzie rejestracyjnym widnieje jeszcze wcześniejszy właściciel (A). Sprzedawca, od którego kupiliśmy auto (B), miał umowę kupna od A i przekazał nam cały ciąg umów.
Skontaktowałam się z komornikiem. Nie chciał udzielić mi szczegółowych informacji, ale dowiedziałam się, że A miał zajęcie już od dłuższego czasu, czyli przed sprzedażą auta osobie B. Komornik powiedział też, że można spłacić około 1000 zł i wtedy samochód zostanie zwolniony spod zajęcia.
Problem w tym, że ja nie mam tych 1000 zł i nie uważam, że powinnam spłacać cudzy dług. Samochód jest mi potrzebny do pracy.
Sprzedający początkowo miał tydzień na wyjaśnienie sprawy, ale obecnie nie odbiera telefonu ani nie odpisuje. Po mojej ostatniej wiadomości odpisał, że nie spłaci zobowiązania, nazwał mnie idiotką, napisał, że minęło 14 dni, a kolejne wiadomości będzie traktował jako nękanie i że jeśli sprawa trafi do sądu, potraktuje moje działania jako wyłudzanie.
Auto ma ważne OC i przegląd.
I teraz moje pytania: Czy powinnam walczyć o zwrot 4900 zł i odstąpić od umowy? Czy jest sens iść z tym na policję? Czy pozostaje mi tylko sąd cywilny? Czy jeśli nie mam pieniędzy na spłatę tych 1000 zł, mogę żądać od handlarza, żeby sam doprowadził do zwolnienia auta?
Czy w ogóle mam szanse odzyska pieniądze, jeśli twierdzi, że sam nie wiedział o zajęciu?