Kupno używanego samochodu - dzwon jako wada ukryta, inny VIN na części nośnej

  • Autor wątku Autor wątku Proximat3
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Proximat3

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2022
Odpowiedzi
4
Dzień dobry,
Pod koniec stycznia zakupiłem samochód używany z 2013r. za przeszło 65 tys. zł.
Jako, że samochód był ode mnie daleko, zleciłem wykonanie oględzin firmie, która jak się reklamuje zleca takie oględziny rzeczoznawcom.
Pakiet zawierał oględziny, jazdę, komputer, sprawdzenie podwozia na SKP.
Raport przyjąłem do wiadomości i pojechałem kupić samochód.

Okazało się, że właścicielem jest matka sprzedającego z którym byłem w kontakcie.
W umowie kupna-sprzedaży zawarł klauzule o wyłączeniu z rękojmi, "standardowy" zapis o stanie pojazdu i że auto jest z USA.

Jeśli chodzi o sam samochód to zlustrowałem go na CARFAXie i bid.cars, jedyna szkoda jaka mi wyskoczyła to uszkodzenie dachu.

W ciągu kolejnych 2 tygodni jazdy ilość usterek, które znalazłem przekroczyła 15, ale że było to głównie wyposażenie to sam zacząłem to naprawiać bez większych problemów (choć ze sporymi kosztami na częściach).

Jednak przy chęci wykupienia OC + AC, gdzie pośrednik musi zrobić zdjęcie VIN nabite pod maską (nie z tabliczki), okazało się że go nie ma w miejscu, w którym powinno być.

Był za to z drugiej strony, przykryty czarną taśmą dla niepoznaki, cały element pomalowany, a w miejscu VINu zdrapana farba, tak że widać jego część - i jest to VIN innego samochodu.

Zostałem poinstruowany, żeby autem nie jeździć, nie ruszać tych elementów i zgłosić się do radcy prawnego, z którym jestem już umówiony.

Wg mojej oceny:
- wyłączenie z rękojmi to zapis zakazany w tym przypadku, choć czy nie ogranicza sprzedającego do umyślnego utajenia wad (a nie ogólnie wad ukrytych), co ja muszę udowodnić?
- samochód jest obecnie warty 20-30% wartości, żeby legalnie nim jeździć musiałbym wyrobić nowy VIN
- diagnosta rejestrujący w Polsce ten samochód albo nie zauważył takich oczywistości (dochodzą też inne rzeczy, przez które samochód nie powinien być zarejestrowany, ale je naprawiłem) albo zrobił to umyślnie z porozumieniu ze sprzedającym albo sprzedający zrobił szkodę sam, nie zgłosił jej, naprawił i wystawił na sprzedaż

Sam sprzedający przedstawiał się jako os. prywatna, ale analizując na spokojnie każdą wypowiedź i same fakty uznaję z 90% pewnością, że dokładnie wiedział co robi.

Jakie mam tutaj opcje?
Sprzedający może się tłumaczyć, że auta z USA tak mają albo że nie wiedział o szkodzie, itp.
Czy opisane działanie kwalifikuje się jako zarzut z KK, konkretnie oszustwo? Jak na razie nie ma dowodów, żeby samochód był kradziony lub numery przebijane, zakładam (upewnię się wkrótce) że po prostu miał dzwona.

Wkrótce będzie wystosowane przedsądowe wezwanie do zapłaty, cena sprzedaży z umowy + moje koszty.
Zakładam, że sprzedający albo nie odbierze listu poleconego od kancelarii albo się po prostu nie zgodzi.
Zostaje wtedy sąd, być może parking policyjny/sądowy na 2-3 lata, sprawa wg kilku rzeczoznawców jest praktycznie wygrana, ale wiadomo jak to bywa.
Koszty sądowe mogą być spore.

Jakie mam szanse w sądzie i jakie są opcje?
 
Powrót
Góra