kupowanie pornografii a wyłudzanie pieniędzy

  • Autor wątku Autor wątku miro990
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

miro990

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2015
Odpowiedzi
2
Witam, jakiś czas temu na czacie napisałem do jakiejś dziewczyny, ona od razu zamiast się przywitać, zadała mi pytanie czy chce kupić jej nagie zdjęcia. Później sama dla zachęty wysłała mi kilka fotek na maila, żeby mnie zachęcić. Wysłałem jej 15zł przelewem i napisałem maila, że przelałem kase. Ale nie pisałem nic, że ma mi wysłać nagie zdjęcia. Po kilku dniach odpisała mi wiadomość, że właśnie kupiłem zdjęcia od nieletniej (chociaż tylko przelałem pieniądze i nic nie dostałem). Napisała, że albo prześle jej teraz 255zł, albo zgłosi sprawę na policję. Nie odpisałem jej wtedy nic, dopiero po tygodniu odczytałem maila. Czy to możliwe, że mogła mnie zgłosić na policję i czy mogę mieć jakieś problemy skoro i tak nic nie dostałem? Wydaje mi się, że jeśli to było już tydzień temu, to jeśli by zgłosiła sprawę to dawno bym dostał już wezwanie. W takim więc razie czy to ona nie popełnia przestępstwa w próbie wyłudzenia ode mnie pieniędzy?
 
Jak najbardziej. Ty, jako osoba, która byłaby w stanie udowodnić to, co wspominasz, że o nieletniej nie było żadnej mowy, ona Cię straszy policją i każe Ci przelać taką sumę, zdecydowanie jest to wyłudzanie pieniędzy. Ty też nie masz się czego obawiać, lecz to Ty możesz ją "straszyć policją".
 
odpisała mi takie coś

"Jak to dokladnie napisałes sama zaporoponowałam , lecz to ty podjołeś decyzje do niczego nie zmuszałam . Screeny z rozmowy wręczy mój adwokat :) W rozmowie jasno jest napisane za co i jaka kwota prosze sobie ją jeszcze raz dokładnie przeczytać. Wyłudzić pieniązki okej . Skoro jest pan równiez dobry w prawie prosze poszukać rzeczy natemat obupulnego porozumienie bez internwencji osób trzecich. Tak jak w przypadku wypadku drogowego z imienia że bedzie to rozprawa cywilna dwie strony moga dojść do ugody . Na rzecz oczywiście poszkodowanej w tym przypadku mnie . Wyludzenie jest wtedy gdy ja panu nie pozostawiła bym zadnego wyboru . A ja panu go zostawiam albo zakańczamy sprawę tak albo tak. pan podją już decyzje a więc teraz ja już bede szukała zadośćuczyenia na drodze cywilnej . Innymi slowy wytocze panu powództwo sądowe abym dostala należne mi się zadośćuczynienie . I nie bedzie to juz tak banalna kwota. Mówiłam jesli nie zgadza się pan wystarczylo mi to napisac nie musial się pan trudzić szukaniem w google "wyludzenia" i tym podobnym . Ja już rozmowe skonczylam . Chciałam zrobić tak aby bylo dobrze dla dwojga stron . teraz juz za moim pośrednictwem bedzie z panem dogadywał się mój adwokat . Zegnam z poważaniem A "
 
Odpisz, że czekasz na kontakt ze strony adwokata.
 
Na podstawie piśmiennej wypowiedzi tej osoby widzę,że jest najprawdopodobniej osobą w wieku 16 lat. Składnia oraz konstrukcja zdań wskazują na dzieciaka,który chce się wzbogacić po przeczytaniu paru tematów z tego forum. Ignorować, nie odpisywać i następnym razem uważać.
 
Witam,
Spotkalem sie ostatnio z dokladnie takim samym problemem i sam nie wiem co o tym myslec....I jak przyszlo Ci jakies wezwanie do sadu lub cokolwiek?
 
No tak tez zrobilem, dokladnie jakis czas temu dopoki nie zadzwonili do mnie ze przyszlo do mnie avizo z sadu... pierwsze co to przypomnialo mi sie wlasnie ta sytuacja,wygoglowalem i prosze jest forum.Jestem poza domem wiec dopiero za kila dni sie dowiem.
 
Ostatnia edycja:
Avizo z sądu??? A skąd znają Twój adres domowy? A skąd znają Twoje imię i nazwisko? Nawet jeżeli jest to sprawa z powództwa cywilnego to trzeba znać dane osoby którą się pozywa, co do sprawy karnej to już nie wspomnę. Przecież sprawa karna nie bierze się nagle, że ktoś sam formułuje akt oskarżenia. Tego nie jest w stanie ustalić jakaś małolatka nawet jak ma IP komputera! Uważam, że to nie chodzi o tą sprawę albo jest coś o czym nie napisałeś.
 
Przeciez przlew poszedl, numer konta znaja i wystepujac do banku w takiej sprawie bank chyba ma obowiazek udostepnic dane osobowe.
 
Napisałem, że sprawa w sądzie nie bierze się tak hop-siup. Są działania poprzedzające sprawę sądową. A skąd wiadomo, że konto z którego poszedł przelew należy do sprawcy a nie do jego brata, wujka, kolegi. Co z tego, że mogą mieć dane właściciela konta? To jak załóżmy mój brat za moją zgodą korzysta z mojego konta (mam prawo podać hasła, piny i co tam jeszcze) to znaczy, że tak znikąd pojawi się w sądzie akt oskarżenia przeciwko mnie za jakieś czyny brata. Przecież najpierw musi zostać to zweryfikowane. A poza tym to kto niby miał wystąpić do tego banku ta małolatka? Przecież wnosząc pozew cywilny do sądu trzeba posiadać dane osoby którą się chce pozwać. Przecież nie napisze do sądu weźcie sobie ustalcie dane jakiegoś chłopaka bo chcę abyście prowadzili sprawę cywilną przeciwko niemu czy tam sprawę karną.
 
No w sumie ma to jakis sens ze musza byc jakies dzialania poprzedzajace sprawe do sadu aczkolwiek wydawalo mi sie ze zglaszajac taka sprawe na policje ona juz sie wszystkim zajmuje tj.zglasza sprawe do sadu i za nakazem sadowym bank udostepnia dane osobowe wlasciciela konta. Bylo to jakies 2,5 miesiaca temu wiec czasowo wystarczajaco.Sad po uzyskaniu danych wzywa osobe podejrzana w celu dalszych wyjasnien-w tym przypadku mnie jako wlasciciela konta. Czy moze w takim przypadku rozprawe sadowa poprzedza akcja/przesluchanie policji w celu ustalenia podejrzanego?
Nie znam procedur ani procesu dzialania w takich przypadkach ale wydawalo mi sie ze wlasnie tak to wyglada.
 
Jeżeli by to było wezwanie do prokuratury albo do policji to tak ale do sądu to mi nie pasuje. Zanim policja czy prokuratura zakończy śledztwo musisz być przede wszystkim przesłuchany, trzeba postawić zarzuty, przeprowadzić szereg czynności a tym na pewno nie zajmuje się Sąd. Przecież napisałem, że nie zawsze właściciel konta bankowego z którego dokonano przelewu=sprawca przestępstwa. Nawet jeżeli policja ustali dane właściciela konta to trzeba go wezwać do policji czy prokuratury i przesłuchać na okoliczność a nie oskarżać nie mając pewności. Jak Ty to sobie wyobrażasz, że sędzia będzie prowadził śledztwo?:D
 
No racja. Jakos kwestie prawne to nie moja dzialka i nie oreintuje sie w tych sprawach i po drugie nigdy nie mialem do czynienia ani z sadem ani policja w tego typu sprawach wiec moze i to jest tez powodem dlaczego sie tym troche przejalem:/
 
Witam, Pisma tego nie chcieli wydac nikomu z mojej rodziny. Jako ze nie spodziewam sie zadnych pism z sadu etc.poniewaz nie ma sakd mam przeczucie ze moze to byc to o czym wspomnialem w temacie....
 
przeczucia bywają mylne :) a tzw. "awizo sądowe" może dotyczyć 1001 różnych spraw.

oprócz sądów może dot. np. prokuratury albo komornika (w inpoście różne rzeczy wypisywane sa na "sądowych" druczkach)

same sądy także wysyłają ludziom pisma w różnych sprawach

ja np. niedawno dostałem pismo z którego wynikało że ktoś chciał mnie o pozwać o zapłatę za przedawnione długi ale sie nie podpisał pod pozwem ("zapomniał") i sąd umorzył postępowanie (o czym sąd mnie powiadomił),

innym razem prokuratura chciała abym zeznawał w sprawie jakiegoś wypadku samochodowego którego byłem świadkiem.

Innym razem komornik przysłał mi rozliczenie czegoś co ściągał kilka lat temu (a ja zdążyłem już zapomnieć o sprawie)... Teoretycznie przesyłki od komorników nie powinny być awizowane na druczkach sądowych ale analfabeci z inpostu widza nazwę "komornik sądowy" to myślą że to ma "coś wspólnego z sądem" i awizują na niewłaściwych drukach...

poza tym, listonosze inpostu czasami wypisują awizo jakby byli analfabetami - ja jestem członkiem zarządu fundacji która w nazwie nosi imię mojej żony. Kiedyś sąd wzywał mnie do złożenia zaległych sprawozdań. Ale inpostowiec zamiast nazwy fundacji napisał na awizie imię i nazwisko mojej żony (mimo że żona nie pełni żadnej funkcji w mojej fundacji). Zanim więc odebrałem pismo to żona martwiła sie że "będzie miała sprawę w sądzie" i zastanawiała sie "za co ta sprawa" i nie mogła w nocy spać - a okazało się że pismo w ogóle nie było do niej kierowane.

sumując, mimo że "niczego się nie spodziewałem" dostałem w 2015 roku aż pięć listów (rzekomo) "sądowych" które albo nie były do mnie albo nie były z sądu albo nie oznaczały żadnych kłopotów...
 
Powrót
Góra