Kurator na nie, MEN na tak!

  • Autor wątku Autor wątku DamianPrz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

DamianPrz

Użytkownik
Dołączył
03.2012
Odpowiedzi
38
Witam
Moja żona od ubiegłego roku szkolnego jest nauczycielem wspomagającym przy uczniu z zespołem Aspergera.
Ukończyła KUL - specjalność psychopedagogika specjalna z logopedią
Kurator stwierdził, że nie ma kwalifikacji do wykonywania zawodu, warunkowo zezwolił na pracę, za minimalne wynagrodzenie nauczyciela 1650 zł netto i warunkiem awansu zawodowego miały być dodatkowe studia o specjalności typowo dot. zespołu Aspergera.
Zaczęła podyplomówkę. Zapłaciła już za 2 semetry ok. 3 tys. zł.
Na wakacjach coś ją tknęło i napisała do MEN. Okazuje się, że MEN przyznał jej rację i ma jak najbardziej kwalifikacje.
Dyrektor szkoły potwierdziła, że będą zwrócone jej pieniądze wstecz za dodatek, tylko pytanie co ma teraz robić?
Jest w trakcie studiów, których nie musi robić, za które wydała już masę pieniędzy, a wszystkiemu winny jest kurator.
Czy może przerwać studia podyplomowe i ubiegać się o zwrot pieniędzy?
 
Mogła zwrócić się do ministerstwa przed rozpoczęciem studiów.
Co do przerwania studiów - warto zajrzeć do umowy.
Chyba nie warto tego robić - dodatkowe kwalifikacje mogą się przydać.
No i kto by miał zwracać pieniądze?
 
rws-92 napisał:
Mogła zwrócić się do ministerstwa przed rozpoczęciem studiów.

Jak najbardziej, tylko wiadomo, przyszła decyzja z Kuratorium, jakby nie było ważnej instytucji państwowej to człowiek spuszcza uszy i ją uznaje mając na uwadze że Pan Kurator powoływał się na jakieś jemu znane paragrafy.

rws-92 napisał:
Chyba nie warto tego robić - dodatkowe kwalifikacje mogą się przydać.

Z opinii MEN wynika, że nie potrzebne są dodatkowe studia i można pracować wszędzie z tym co ma. Więc nie wiem jakby się to miało przydać, chyba żeby robić papierek dla samego papierka żeby dodać jedną linijkę w CV, no ale trochę drogo...

rws-92 napisał:
No i kto by miał zwracać pieniądze?

Np. uczelnia na prośbę/wniosek kuratora.
Ewentualnie sprawa do sądu, bo nie chodzi tylko o pieniądze, a o zdrowie psychiczne. Żona swoje przeszła, bo kurator generalnie był nieco chamowaty i sprawa jego decyzji trochę trwała... pisma, telefony, decyzje, odwołania itd.
 
Uczelnia nie ma podstaw do zwrotu - usługę wykonuje, opłata się należy.

Nic tu nie ma dla sądu.
 
rws-92 napisał:
Uczelnia nie ma podstaw do zwrotu - usługę wykonuje, opłata się należy.

Nic tu nie ma dla sądu.

OK.
Zobaczymy jakie zdanie ma na ten temat uczelnia i jakie kuratorium.
Dam znać jak coś się wyjaśni.
 
Nie rozumiem dlaczego uczelnia ma zwracać cokolwiek. Poprawnie wywiązuje się z umowy. Uczelnia w ogóle nie jest tu jakąkolwiek stroną. Co najwyżej kuratorium, ale znając życie nie jesteś w stanie nic udowodnić. Ale nawet jeśli i tak nie masz żadnych podstaw do zadania czegokolwiek, bo powinienes się zgłosić od razu do ministerstwa, bo to nie działka kuratorium
 
W walce z kuratorium żonie pomagał jeden wykładowca z uczelni na której żona robiła kiedyś licencjat i na której robi teraz podyplomówkę. Gdy okazało się, że kuratorium wydało decyzję odmowną to nie doradził żeby odwołać się do MEN, bo wtedy nikt tego nie brał pod uwagę. Po prostu pomógł dopisać się na studia, które już trwały. Myślę, że trzeba jego zapytać o zdanie, a najbardziej ciekawi mnie zdanie kuratora. Może dalej będzie trwał przy swoim i pójdzie na wojnę z MEN.
 
rozapcp napisał:
Wątpię, zwłaszcza że w tym roku kurator sie niewątpliwie zmienił - we wszystkich województwach.

Kiedy dokładnie?
Decyzja kuratora była jeszcze w tym roku
Z resztą nie chce składać skargi do osoby prywatnej tylko do instytucji. Chyba obecny kurator w jakiś sposób reprezentuje wszystkie poprzednie decyzje kuratorium.
 
W roxznych wojewodztwach roznie,generalnie marzec-jwiecien. Dotarcie do nowego ma sens,zwlaszcza z opinia ofucjalna MEN.
 
A czy nie było tak, że żona ukonczyła jedynie studia licencjackie, zaś kuratorium uważało, że potrzeba magisterskich?
 
rws-92 napisał:
A czy nie było tak, że żona ukonczyła jedynie studia licencjackie, zaś kuratorium uważało, że potrzeba magisterskich?

Licencjat był robiony na jednej uczelni (tej na której teraz podyplomówka) a magisterka na KUL-u. MEN analizując suplement dyplomu ocenił, że żona została bardzo dobrze przygotowana do pracy z takimi dziećmi.
 
Powrót
Góra