R
rafaell68
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2009
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Jestem nowym użytkownikiem i to mój pierwszy post z racji czego chciałbym się przywitać, życząc nam wszystkim wielu rozwiązanych wątków.
Mój post związany jest z problemem jaki obecnie mnie dręczy. Dotyczy on kwestii spadkowych oraz ewentualnych rozliczeń podatkowych z tego tytułu.
Sprawa wygląda tak:
Brat mojej matki (mój wuja) pragnie przepisać działkę wraz z domem na mnie, jednakże kwestie spadkowe są nieuregulowane. Nieruchomość figuruje cały czas na moich dziadków (na obu). Z racji tego przepis będzie musiał w pierwszej kolejności dotyczyć przepisania ze zmarłych dziadków na mojego wuja oraz moją mamę. Każde z nich dostanie 1/2 całości nieruchomości. Z racji tego, że dziadkowie zmarli b.dawno - tj. (dziadek 82' , babcia 95') sprawy prowadzić nie może notariusz, odbyć musi się sprawa w sądzie.
I problem powstaje w momencie, kiedy oboje otrzymują 1/2 własności i zdaniem jednego z notariuszy pomimo tego, że jest to przekazanie w linii będą musieli zapłacić do Urzędu Skarbowego podatek od wzbogacenia (7%). Prawo na dzień dzisiejszy jest takie, że jeżeli przekazanie następuje w linii (np. z rodzica na dziecko) podatku płacić nie trzeba. Notariusz twierdzi, że należy cofnąć się do roku 95', czyli śmierci ostatniego z dziadków - a prawo stanowiło wtedy, że rozliczenie z US jest. Kwestia jest o tyle niesprecyzowana, że inny notariusz twierdzi, że podatku płacić nie musimy, z racji tego, że sprawa jest już b.stara i ma tu miejsce pewnego rodzaju przedawnienie. Skarbówka naturalnie twierdzi, że podatek trzeba zapłacić (7%) (wg. aktualnych cen lokalnych nieruchomości). Warto zaznaczyć, że nieruchomość zawiera również grunty rolne (0,55ha) i na druku sądowym funkcjonuje jako gospodarstwo rolne, które "podobno" również nie jest rozliczane w US.
I bądź tu mądrym w tej kwestii !? Chodzi generalnie o to by, jeśli jest to możliwe nie płacić niepotrzebnie podatku w US, który wyniesie na pewno kilka dobrych tysięcy zł.
Jeśli ktoś byłby tak uprzejmy wypowiedzieć się w tej kwestii, bądź podsunąć pewne pomocne informacje byłbym niezmiernie wdzięczny. Jeśli natomiast ktoś ze strony formalno-prawnej chciałby zająć się sprawą jestem również zainteresowany.
Dziękuję i pozdrawiam
Rafał
Jestem nowym użytkownikiem i to mój pierwszy post z racji czego chciałbym się przywitać, życząc nam wszystkim wielu rozwiązanych wątków.
Mój post związany jest z problemem jaki obecnie mnie dręczy. Dotyczy on kwestii spadkowych oraz ewentualnych rozliczeń podatkowych z tego tytułu.
Sprawa wygląda tak:
Brat mojej matki (mój wuja) pragnie przepisać działkę wraz z domem na mnie, jednakże kwestie spadkowe są nieuregulowane. Nieruchomość figuruje cały czas na moich dziadków (na obu). Z racji tego przepis będzie musiał w pierwszej kolejności dotyczyć przepisania ze zmarłych dziadków na mojego wuja oraz moją mamę. Każde z nich dostanie 1/2 całości nieruchomości. Z racji tego, że dziadkowie zmarli b.dawno - tj. (dziadek 82' , babcia 95') sprawy prowadzić nie może notariusz, odbyć musi się sprawa w sądzie.
I problem powstaje w momencie, kiedy oboje otrzymują 1/2 własności i zdaniem jednego z notariuszy pomimo tego, że jest to przekazanie w linii będą musieli zapłacić do Urzędu Skarbowego podatek od wzbogacenia (7%). Prawo na dzień dzisiejszy jest takie, że jeżeli przekazanie następuje w linii (np. z rodzica na dziecko) podatku płacić nie trzeba. Notariusz twierdzi, że należy cofnąć się do roku 95', czyli śmierci ostatniego z dziadków - a prawo stanowiło wtedy, że rozliczenie z US jest. Kwestia jest o tyle niesprecyzowana, że inny notariusz twierdzi, że podatku płacić nie musimy, z racji tego, że sprawa jest już b.stara i ma tu miejsce pewnego rodzaju przedawnienie. Skarbówka naturalnie twierdzi, że podatek trzeba zapłacić (7%) (wg. aktualnych cen lokalnych nieruchomości). Warto zaznaczyć, że nieruchomość zawiera również grunty rolne (0,55ha) i na druku sądowym funkcjonuje jako gospodarstwo rolne, które "podobno" również nie jest rozliczane w US.
I bądź tu mądrym w tej kwestii !? Chodzi generalnie o to by, jeśli jest to możliwe nie płacić niepotrzebnie podatku w US, który wyniesie na pewno kilka dobrych tysięcy zł.
Jeśli ktoś byłby tak uprzejmy wypowiedzieć się w tej kwestii, bądź podsunąć pewne pomocne informacje byłbym niezmiernie wdzięczny. Jeśli natomiast ktoś ze strony formalno-prawnej chciałby zająć się sprawą jestem również zainteresowany.
Dziękuję i pozdrawiam
Rafał