K
klimeka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2017
- Odpowiedzi
- 5
Witam
Z góry przepraszam za długi post, ale sytuacja jest nieco skomplikowana i opiszę ją najprościej jak potrafię.
Otóż..
9.11.2015 kupiliśmy z żoną laptopa HP w sklepie komputerowym.
Dowodem zakupu jest faktura na żonę, osoba fizyczna.
W kwietniu 2016 oddaliśmy go na gwarancję, ponieważ matryca zaczęła się rozmywać, a po bokach zaczęła się dodatkowo rozklejać - dostaliśmy na to potwierdzenie przyjęcia do serwisu sklepu.
Sklep załatwił sprawę po 29 dniach.
W tym czasie dokładnie sprawdziłem laptopa na stronie HP, ponieważ dziwne było dla mnie to, że po kilku miesiącach wystąpiła taka wada..
Znalazłem na stronie HP informację, że ten konkretny laptop (szukając po numerze seryjnym oraz numerze produktu) był odnawiany, tzw Refurbished.
Jak się dobrze później przyjrzałem to również taka informacja była na kartonie po laptopie, a podczas odbierania laptopa dodatkowo sprawdziłem naklejkę na laptopie i tam również była taka informacja.
Podczas odbierania laptopa w sklepie po naprawie, poruszyłem ten temat, że laptop nie jest nowy, a w dniu zakupu nie dostałem żadnej informacji, że jest w wersji refurbished.
Powiedziałem, że chcę wymienić na nowy lub zwrot gotówki.
Sprzedawca trwał w zaparte, że laptop jest nowy, bo w kartonie, oklejony itd..
Wywiązała się nerwowa dyskusja, niestety nie udało mi się nic wywalczyć.
Po kilku dniach odebrałem laptopa (w międzyczasie skontaktowałem się z HP, które stwierdziło, że to "sprawa sklepu" czy mi go wymienią na nowy czy oddadzą pieniądze).
Dali jedynie formularz naprawy, w którym dopisali, że gwarancja została wydłużona o 29 dni pobytu w serwisie, oraz w tym dokumencie dopiero napisali, że gwarancja HP 12m-cy..pomyślałem sobie co mnie to interesuje, jak mam 2 lata gwarancji ze sklepu, ale jakoś nie wiem czemu nie potraktowałem tego poważnie, nie wiem czemu, ale więcej o tym nie myślałem.
Odebrałem laptopa z nadzieją, że więcej nie będę miał z nim problemów, jak również kontaktów z tym sklepem..
Myślałem również czy nie załatwić tej sprawy inaczej, ale ..laptop działał, a ja nie miałem na to czasu..odpuściłem.
Teraz, na początku maja br zaczęły się ponownie problemy z laptopem, raz ładował, raz nie, potrafił się wyłączyć na baterii jak również na podłączonym zasilaczu...
Zaniosłem go do sklepu, trzymali kilka dni po czym oddali z informacją, że zrobili kilka rzeczy i że powinno być OK, a jeśli nie to, żebym przeinstalował sobie system od nowa, a jeśli dalej będą problemy to mam przynieść i się tym zajmą.
Niestety nic to nie dało, laptop dalej się wyłączał i 29 maja br laptop ponownie oddałem do tego sklepu do naprawy - ALE zanim to zrobiłem - w tym czasie na laptopie kiedy działał, zainstalowałem sobie program, który rejestrował co sekundę wartość baterii, było widać kiedy był ładowany, kiedy działał na baterii, wszystkie parametry techniczne baterii oraz ładowania, rozładowania, dosłownie wszystko, po to, że jak go oddam ponownie to pokażę te informacje, żeby ułatwić serwisowi naprawę, bo wg mnie był ewidentny problem z układem zasilania w laptopie.
Wszystkie te informacje przekazałem w sklepie w dniu kiedy go oddałem 29 maja br, dostałem na to potwierdzenie, że przyjęli na serwis.
I teraz najlepsze..
16 czerwca w piątek rano dzwoni do mnie Pan ze sklepu, że laptop do odbioru, naprawiony, a koszt naprawy 220zł, ponieważ naprawa pogwarancyjna..mówię zaraz zaraz, jaka pogwarancyjna? Jakie 220zł?
Pan zaczął coś tłumaczyć, że ma papier od HP, że gwarancja miała 12 m-cy i się skończyła w grudniu 2016 (licząc w taki sposób ma rację, ponieważ od listopada 2015 do grudnia 2016 jest 13 m-cy w czym jest zawarty +1 miesiąc dodatkowo za pobyt w serwisie za pierwszym razem w kwietniu 2016r).
Powiedziałem, że podjadę po pracy od razu porozmawiać i się rozłączyliśmy.
W sklepie znowu dyskusja, Pan twierdzi, że HP dało 12 m-cy i że 220zł za naprawę, że on wydał i tak więcej itd.
Pokazał mi dokument naprawy z innego serwisu (już nie HP), wszystko wyglądało OK, przekazał mi, że wymienniony został układ scalony w układzie zasilania.
Jest informacja jaka firma naprawiała, faktura, wszystko.
Pytam czemu nie zadzwonił przed naprawą i nie zapytał czy naprawiać skoro takie koszta?
Nic nie powiedział.
Ja mu przypomniałem, że w momencie zakupu laptopa nic nie powiedział mi o żadnej gwarancji 12 m-cy, jak również nie wypełnił karty gwarancyjnej HP, w którym jest kilka wariantów gwarancji, a o 12 m-cach dowiedziałem się dopiero po pierwszej naprawie w kwietniu 2016 (ten dopisek na formularzu naprawy).
Dodatkowo przypomniałem, że laptop nie jest nowy, jest odnawiany co również potwierdza strona HP oraz naklejki na kartonie i laptopie, a Pan znowu w zaparte, że jest nowy, bo był zapakowany w oryginalne opakowanie HP itd itd, ręce mi opadły.
Pół godziny dyskusji, mówię, że przecież głupia ładowarka do telefonu za 10zł ma 2 lata gwarancji itd, a on dalej swoje, że HP dało 12 m-cy i koniec.
W pewnym momencie już się tak zdenerwował, że prawie rzucił mi tym laptopem, krzyknął, żebym go zabrał, nie chce żadnych pieniędzy i że więcej mam z tym laptopem tu nie wracać..
Mówię, że nie chodzi mi o to, żeby go wykiwać albo coś i że się dogadajmy, już sam zacząłem wątpić w gwarancję 24 m-ce... uznałem, żebyśmy się dogadali, jestem w stanie ponieść koszta pół na pół i 110zł zapłaciłem, żeby mieć już święty spokój.
Już prawie wychodziłem, ale myślę sobie sprawdzę laptopa czy naprawiony.
I co? I nic, dalej to samo, dalej ta sama usterka i dalej nie działa.
Mówię i pokazuję, porobili zdjęcia, Pan oddał 110zł moje i powiedział, że wyśle do tego serwisu, żeby naprawili, skoro naprawili, wystawili rachunek, a laptop dalej nie działa.
I mówię, a jeśli teraz wymienią coś za 500zł to teraz co, 500zł na pół?
Pan mówi, że nie, bo to już ich sprawa.
I teraz pytania, czy na pewno mam 24 m-ce gwarancji?
Czy drugie 12 m-cy przebiega w tym przypadku w trybie 'towar niezgodny z umową' ?
Przypominam laptop jest odnawiany (refurbished), a został sprzedany jako nowy.
Poczytałem https://forumprawne.org/prawa-konsumenta/587073-reklamacja-1-rok-gwarancji-2-lata-ue.html oraz https://forumprawne.org/prawa-konsu...warte-przed-25-grudnia-2014-r-przeczytaj.html i wydaje mi się, że jak najbardziej moja sytuacja pasuje do tego.
Proszę powiedzcie jak załatwić sprawę, żeby nie miał żadnego argumentu przeciwko mnie?
Czy to ja muszę teraz coś udowadniać Sprzedawcy?
Chcę być przygotowany jak zadzwoni po odbiór laptopa + jakaś dyskusja o kosztach.
Z góry dziękuję i wybaczcie długi post..
Pozdrawiam
Adam
Z góry przepraszam za długi post, ale sytuacja jest nieco skomplikowana i opiszę ją najprościej jak potrafię.
Otóż..
9.11.2015 kupiliśmy z żoną laptopa HP w sklepie komputerowym.
Dowodem zakupu jest faktura na żonę, osoba fizyczna.
W kwietniu 2016 oddaliśmy go na gwarancję, ponieważ matryca zaczęła się rozmywać, a po bokach zaczęła się dodatkowo rozklejać - dostaliśmy na to potwierdzenie przyjęcia do serwisu sklepu.
Sklep załatwił sprawę po 29 dniach.
W tym czasie dokładnie sprawdziłem laptopa na stronie HP, ponieważ dziwne było dla mnie to, że po kilku miesiącach wystąpiła taka wada..
Znalazłem na stronie HP informację, że ten konkretny laptop (szukając po numerze seryjnym oraz numerze produktu) był odnawiany, tzw Refurbished.
Jak się dobrze później przyjrzałem to również taka informacja była na kartonie po laptopie, a podczas odbierania laptopa dodatkowo sprawdziłem naklejkę na laptopie i tam również była taka informacja.
Podczas odbierania laptopa w sklepie po naprawie, poruszyłem ten temat, że laptop nie jest nowy, a w dniu zakupu nie dostałem żadnej informacji, że jest w wersji refurbished.
Powiedziałem, że chcę wymienić na nowy lub zwrot gotówki.
Sprzedawca trwał w zaparte, że laptop jest nowy, bo w kartonie, oklejony itd..
Wywiązała się nerwowa dyskusja, niestety nie udało mi się nic wywalczyć.
Po kilku dniach odebrałem laptopa (w międzyczasie skontaktowałem się z HP, które stwierdziło, że to "sprawa sklepu" czy mi go wymienią na nowy czy oddadzą pieniądze).
Dali jedynie formularz naprawy, w którym dopisali, że gwarancja została wydłużona o 29 dni pobytu w serwisie, oraz w tym dokumencie dopiero napisali, że gwarancja HP 12m-cy..pomyślałem sobie co mnie to interesuje, jak mam 2 lata gwarancji ze sklepu, ale jakoś nie wiem czemu nie potraktowałem tego poważnie, nie wiem czemu, ale więcej o tym nie myślałem.
Odebrałem laptopa z nadzieją, że więcej nie będę miał z nim problemów, jak również kontaktów z tym sklepem..
Myślałem również czy nie załatwić tej sprawy inaczej, ale ..laptop działał, a ja nie miałem na to czasu..odpuściłem.
Teraz, na początku maja br zaczęły się ponownie problemy z laptopem, raz ładował, raz nie, potrafił się wyłączyć na baterii jak również na podłączonym zasilaczu...
Zaniosłem go do sklepu, trzymali kilka dni po czym oddali z informacją, że zrobili kilka rzeczy i że powinno być OK, a jeśli nie to, żebym przeinstalował sobie system od nowa, a jeśli dalej będą problemy to mam przynieść i się tym zajmą.
Niestety nic to nie dało, laptop dalej się wyłączał i 29 maja br laptop ponownie oddałem do tego sklepu do naprawy - ALE zanim to zrobiłem - w tym czasie na laptopie kiedy działał, zainstalowałem sobie program, który rejestrował co sekundę wartość baterii, było widać kiedy był ładowany, kiedy działał na baterii, wszystkie parametry techniczne baterii oraz ładowania, rozładowania, dosłownie wszystko, po to, że jak go oddam ponownie to pokażę te informacje, żeby ułatwić serwisowi naprawę, bo wg mnie był ewidentny problem z układem zasilania w laptopie.
Wszystkie te informacje przekazałem w sklepie w dniu kiedy go oddałem 29 maja br, dostałem na to potwierdzenie, że przyjęli na serwis.
I teraz najlepsze..
16 czerwca w piątek rano dzwoni do mnie Pan ze sklepu, że laptop do odbioru, naprawiony, a koszt naprawy 220zł, ponieważ naprawa pogwarancyjna..mówię zaraz zaraz, jaka pogwarancyjna? Jakie 220zł?
Pan zaczął coś tłumaczyć, że ma papier od HP, że gwarancja miała 12 m-cy i się skończyła w grudniu 2016 (licząc w taki sposób ma rację, ponieważ od listopada 2015 do grudnia 2016 jest 13 m-cy w czym jest zawarty +1 miesiąc dodatkowo za pobyt w serwisie za pierwszym razem w kwietniu 2016r).
Powiedziałem, że podjadę po pracy od razu porozmawiać i się rozłączyliśmy.
W sklepie znowu dyskusja, Pan twierdzi, że HP dało 12 m-cy i że 220zł za naprawę, że on wydał i tak więcej itd.
Pokazał mi dokument naprawy z innego serwisu (już nie HP), wszystko wyglądało OK, przekazał mi, że wymienniony został układ scalony w układzie zasilania.
Jest informacja jaka firma naprawiała, faktura, wszystko.
Pytam czemu nie zadzwonił przed naprawą i nie zapytał czy naprawiać skoro takie koszta?
Nic nie powiedział.
Ja mu przypomniałem, że w momencie zakupu laptopa nic nie powiedział mi o żadnej gwarancji 12 m-cy, jak również nie wypełnił karty gwarancyjnej HP, w którym jest kilka wariantów gwarancji, a o 12 m-cach dowiedziałem się dopiero po pierwszej naprawie w kwietniu 2016 (ten dopisek na formularzu naprawy).
Dodatkowo przypomniałem, że laptop nie jest nowy, jest odnawiany co również potwierdza strona HP oraz naklejki na kartonie i laptopie, a Pan znowu w zaparte, że jest nowy, bo był zapakowany w oryginalne opakowanie HP itd itd, ręce mi opadły.
Pół godziny dyskusji, mówię, że przecież głupia ładowarka do telefonu za 10zł ma 2 lata gwarancji itd, a on dalej swoje, że HP dało 12 m-cy i koniec.
W pewnym momencie już się tak zdenerwował, że prawie rzucił mi tym laptopem, krzyknął, żebym go zabrał, nie chce żadnych pieniędzy i że więcej mam z tym laptopem tu nie wracać..
Mówię, że nie chodzi mi o to, żeby go wykiwać albo coś i że się dogadajmy, już sam zacząłem wątpić w gwarancję 24 m-ce... uznałem, żebyśmy się dogadali, jestem w stanie ponieść koszta pół na pół i 110zł zapłaciłem, żeby mieć już święty spokój.
Już prawie wychodziłem, ale myślę sobie sprawdzę laptopa czy naprawiony.
I co? I nic, dalej to samo, dalej ta sama usterka i dalej nie działa.
Mówię i pokazuję, porobili zdjęcia, Pan oddał 110zł moje i powiedział, że wyśle do tego serwisu, żeby naprawili, skoro naprawili, wystawili rachunek, a laptop dalej nie działa.
I mówię, a jeśli teraz wymienią coś za 500zł to teraz co, 500zł na pół?
Pan mówi, że nie, bo to już ich sprawa.
I teraz pytania, czy na pewno mam 24 m-ce gwarancji?
Czy drugie 12 m-cy przebiega w tym przypadku w trybie 'towar niezgodny z umową' ?
Przypominam laptop jest odnawiany (refurbished), a został sprzedany jako nowy.
Poczytałem https://forumprawne.org/prawa-konsumenta/587073-reklamacja-1-rok-gwarancji-2-lata-ue.html oraz https://forumprawne.org/prawa-konsu...warte-przed-25-grudnia-2014-r-przeczytaj.html i wydaje mi się, że jak najbardziej moja sytuacja pasuje do tego.
Proszę powiedzcie jak załatwić sprawę, żeby nie miał żadnego argumentu przeciwko mnie?
Czy to ja muszę teraz coś udowadniać Sprzedawcy?
Chcę być przygotowany jak zadzwoni po odbiór laptopa + jakaś dyskusja o kosztach.
Z góry dziękuję i wybaczcie długi post..
Pozdrawiam
Adam