S
sylwester_maz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2012
- Odpowiedzi
- 17
Witam
W kwietniu 2025 zmarła moja mama. Jedyne co posiadała to stary telewizor, zastawiony w lombardzie pierścionek i masę długów.
Jako, iż nie jestem ekspertem w sprawie spadków to skontaktowałem się z lokalnym notariuszem i dowiedziałem się, że jak nic nie zrobimy (razem z siostrami) to jedyne co nam grozi to głuche telefony od wierzycieli po nocach, bo dziedziczymy do wysokości dobrodziejstwa inwentarza, którego w zasadzie nie ma. Czy to była dobra rada?
Chciałbym też powiedzieć, że przeczytałem kilka artykułów o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza, więc byłem przekonany, że to co usłyszałem jest prawdą. Wszystkie informacje przekazałem swoim siostrom. Zaproponowałem też byśmy ewentualnie złożyli się na prawnika, żeby to potwierdzić. W sumie to obie siostry są bezrobotne więc z tego co gdzieś czytałem moją one w Urzędzie Pracy możliwość porozmawiać z prawnikiem.
Jednak dziś dowiedziałem się, że ktoś im powiedział, że trzeba sądownie odrzucać, bo tak! Zero rozmowy ze mną czy też kontaktu z jakimkolwiek radcą prawnym. Odrzucili sądownie...
Czy ktoś mógłby mi powiedzieć co mi teraz grozi jeśli chodzi o długi mamy? Czy jedynym wyjściem jest dla mnie wizyta w sądzie kontynuowanie lawiny odrzucenia? Widziałem na forum kilka postów. I wszędzie jest tylko "odrzucić za siebie, odrzucić za dzieci i jeszcze odrzucić za wnuki tak dla pewności". Dlaczego tak z tym jest?
W kwietniu 2025 zmarła moja mama. Jedyne co posiadała to stary telewizor, zastawiony w lombardzie pierścionek i masę długów.
Jako, iż nie jestem ekspertem w sprawie spadków to skontaktowałem się z lokalnym notariuszem i dowiedziałem się, że jak nic nie zrobimy (razem z siostrami) to jedyne co nam grozi to głuche telefony od wierzycieli po nocach, bo dziedziczymy do wysokości dobrodziejstwa inwentarza, którego w zasadzie nie ma. Czy to była dobra rada?
Chciałbym też powiedzieć, że przeczytałem kilka artykułów o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza, więc byłem przekonany, że to co usłyszałem jest prawdą. Wszystkie informacje przekazałem swoim siostrom. Zaproponowałem też byśmy ewentualnie złożyli się na prawnika, żeby to potwierdzić. W sumie to obie siostry są bezrobotne więc z tego co gdzieś czytałem moją one w Urzędzie Pracy możliwość porozmawiać z prawnikiem.
Jednak dziś dowiedziałem się, że ktoś im powiedział, że trzeba sądownie odrzucać, bo tak! Zero rozmowy ze mną czy też kontaktu z jakimkolwiek radcą prawnym. Odrzucili sądownie...
Czy ktoś mógłby mi powiedzieć co mi teraz grozi jeśli chodzi o długi mamy? Czy jedynym wyjściem jest dla mnie wizyta w sądzie kontynuowanie lawiny odrzucenia? Widziałem na forum kilka postów. I wszędzie jest tylko "odrzucić za siebie, odrzucić za dzieci i jeszcze odrzucić za wnuki tak dla pewności". Dlaczego tak z tym jest?
Ostatnia edycja: