D
dannyr
Użytkownik
- Dołączył
- 06.2010
- Odpowiedzi
- 166
Witam serdecznie,
Mam znajomą Ukrainkę, która uległa wypadkowi i trafiła do szpitala na "szycie rany". W szpitalu spędziła niecałą dobę (szycie rany, kroplówka, siedzenie na korytarzu przez połowę nocy, na kilka godzin łóżko szpitalne). Takie "świadczenie" udzielił szpital. Dodam, że istniało tzw. "zagrożenie życia".
Niestety niedługo przed tym wypadkiem straciła pracę i szukała nowej (na tamten moment była bezrobotna), nie była też zarejestrowana, w Urzędzie Pracy (brak wiedzy o takim obowiązku). Szpital wystawił rachunek za leczenie na ponad 700zł (osoba ta nie posiada adresu zameldowania, w Polsce itd. Więc słysząc o tym byłem zdziwiony).
Jak postąpić, w tej sprawie aby Anulować opłatę za leczenie lub ewentualnie uzyskać zmniejszenie kwoty o 50% i odroczenie terminu płatności (otrzymany list polecony po terminie płatności, który widniał na piśmie skierowanym ze szpitala).
Z pozyskanych już informacji, ponoć częstą praktyką jest wysłanie pisma o umorzenie/odroczenie/obniżenie opłaty powołując się na przepisy:
Ustawa z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
Jakie można wykorzystać artykuły tej Ustawy lub innej, aby udało się osiągnąć cel?
Czy ta forma "negocjacji" ze szpitalem powinna być skuteczna? Czy wybrać się osobiście do odpowiedniego działu szpitala i negocjować osobiście?
Słyszałem, a dokładniej czytałem, że "negocjacje" , w formie pisemnej, powołując się na przepisy Ustawy są często praktykowane i skuteczne.
Proszę o pomoc..Jak postąpić, jakie wykorzystać argumenty?
Pozdrawiam
P.S. Ten dział wydaje mi się najbardziej odpowiedni do zaistniałego tematu. Jeśli jest inaczej to proszę o przeniesienie.
Mam znajomą Ukrainkę, która uległa wypadkowi i trafiła do szpitala na "szycie rany". W szpitalu spędziła niecałą dobę (szycie rany, kroplówka, siedzenie na korytarzu przez połowę nocy, na kilka godzin łóżko szpitalne). Takie "świadczenie" udzielił szpital. Dodam, że istniało tzw. "zagrożenie życia".
Niestety niedługo przed tym wypadkiem straciła pracę i szukała nowej (na tamten moment była bezrobotna), nie była też zarejestrowana, w Urzędzie Pracy (brak wiedzy o takim obowiązku). Szpital wystawił rachunek za leczenie na ponad 700zł (osoba ta nie posiada adresu zameldowania, w Polsce itd. Więc słysząc o tym byłem zdziwiony).
Jak postąpić, w tej sprawie aby Anulować opłatę za leczenie lub ewentualnie uzyskać zmniejszenie kwoty o 50% i odroczenie terminu płatności (otrzymany list polecony po terminie płatności, który widniał na piśmie skierowanym ze szpitala).
Z pozyskanych już informacji, ponoć częstą praktyką jest wysłanie pisma o umorzenie/odroczenie/obniżenie opłaty powołując się na przepisy:
Ustawa z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
Jakie można wykorzystać artykuły tej Ustawy lub innej, aby udało się osiągnąć cel?
Czy ta forma "negocjacji" ze szpitalem powinna być skuteczna? Czy wybrać się osobiście do odpowiedniego działu szpitala i negocjować osobiście?
Słyszałem, a dokładniej czytałem, że "negocjacje" , w formie pisemnej, powołując się na przepisy Ustawy są często praktykowane i skuteczne.
Proszę o pomoc..Jak postąpić, jakie wykorzystać argumenty?
Pozdrawiam
P.S. Ten dział wydaje mi się najbardziej odpowiedni do zaistniałego tematu. Jeśli jest inaczej to proszę o przeniesienie.
Ostatnia edycja: