Leczenie w AŚ

  • Autor wątku Autor wątku huneefa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
marta222 napisał:
Recedes patrząc na Toje posty można wywnioskować, że wydaje Ci się, że wszystko wiesz najlepiej a tak naprawdę jesteś w swej wiedzy mocno ograniczony( oczywiście nie w sensie intelektualnym ;) ) brak Ci szerszej perspektywy i chyba zrozumienia innego, różniącego się od Ciebie człowieka, cytujesz kodeksy i rozporządzenia- a rzeczywistość rzadko działa według utartego schematu…może życie Cię kiedyś tego nauczy… :)
Powaliłaś mnie na kolana tą "szerszą perspektywą". Obiektywne spojrzenie na każdy problem w którym występują dwie strony, polega właśnie na tym, że należy go analizować z perspektywy każdej ze stron, a nie jednostronnie. Jak cytuję przepisy, to tylko wtedy gdy ktoś tego potrzebuje. Więziennictwu przyglądam się "od środka" 18 lat. Ciekaw jestem skąd Ty czerpiesz swoje niewątpliwie "bogate doświadczenia "w tej materii.
 
Ostatnia edycja:
Recedes napisał:
Powaliłaś mnie na kolana tą "szerszą perspektywą". Obiektywne spojrzenie na każdy problem w którym występują dwie strony, polega właśnie na tym, że należy go analizować z perspektywy każdej ze stron, a nie jednostronnie. Jak cytuję przepisy, to tylko wtedy gdy ktoś tego potrzebuje. Więziennictwu przyglądam się "od środka" 18 lat. Ciekaw jestem skąd Ty czerpiesz swoje niewątpliwie "bogate doświadczenia "w tej materii.

Mówiąc o danym problemie niekoniecznie muszą występować w nim tylko dwie strony...Twoje wypowiedzi to często jednostronna analiza problemu i cytowanie przepisów bez próby rozwiązania danego problemu - przynajmniej ja to tak odbieram. Ja na szczęście więziennictwu ani więzieniu nie przyglądam i nie przyglądałam się "od środka" ;)
 
marta222 napisał:
... Ja na szczęście więziennictwu ani więzieniu nie przyglądam i nie przyglądałam się "od środka" ;)
Nie rozumię co oznacza Twoje "..na szczęście". Nie widzę nic złego w badaniu określonej problematyki. Z twoich wypowiedzi np nt zawałów serca wśród więzniów, nt serwowanych im leków, a raczej witamin wynika jednoznacznie że znasz tą problematykę bardzo szczegółowo. Więc znasz ją , czy konfabulujesz? Zastanów się co wypisujesz.
 
Moniak napisał:
Zaśmiecacie temat.
Wcale nie!! Rozpatrujemy problem umieralności w więxieniach na zawały serca, na wskutek terapii witaminą C. A to jest zgodne z tematem, tematu :o
 
Nie, kłócicie się kto ma większą wiedzę, a to jest różnica. Dyskutujcie, ale na temat.
 
Recedes napisał:
Nie rozumię co oznacza Twoje "..na szczęście". Nie widzę nic złego w badaniu określonej problematyki. Z twoich wypowiedzi np nt zawałów serca wśród więzniów, nt serwowanych im leków, a raczej witamin wynika jednoznacznie że znasz tą problematykę bardzo szczegółowo. Więc znasz ją , czy konfabulujesz? Zastanów się co wypisujesz.

"Nie rozumię" ;)

Ja też nie widzę nic złego w badaniu określonej tematyki :) niekoniecznie "od środka" ;)zastanowiłam się bardzo dobrze nad tym co "wypisuję" a wydarzenie to miało miejsce w zeszłym roku w- a wiem to od naocznego świadka który nie miał podstaw do konfabulacji a z natury nie jest osobą która wyolbrzymia bądź przeinacza fakty. Słyszałam również o wielu innych tego typu historiach- o wiele bardziej drastycznych ale nie przytaczam ich ponieważ co do ich prawdziwości już nie mogę mieć takiej pewności jak co do tej. Faktem jest, że nasza służba zdrowia kuleje co ma wpływ i na więzienną służbę zdrowia.

Przepraszam Moniak :)
 
Ostatnia edycja:
kto może "korzystać" z tzw. "nagłych" w zk? czy jest jakiś regulamin, przepis w tej materii?
kkw art 115& 1 mówi: "Skazanemu zapewnia się bezpłatne świadczenia zdrowotne, leki i artykuły sanitarne" i jescze jeden cytat art. 115 &5: "Pozawięzienne zakłady opieki zdrowotnej współdziałają ze służba zdrowia w zakładach karnych (...) w szczególności:
1). natychmiastowe udzielenie świadczeń zdrowotnych ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia skazanego"
 
Ostatnia edycja:
U mojego jak był w Wronkach było kilka razy pogotowie a na swoją chorobę dostawał albo apap albo no-spe..lekarz z pogotowia był bardzo zdziwiony jak jest leczony mój mąż..nie wspomnę juz że bardzo ciężko było mu dostac się do lekarza..teraz w wrocku był raz u specialisty poza zk..i tam Pani doktor dzwoniła do zk i im trochę nagadała wiec na drugi dzień miał robione badania ale teraz staneło to w miejscu..no i co mozna na to poradzic....:what:
 
magdax2 sytuacja jaka przydarzyła się twojemu M, często zdarzają się w polskim wymiarze sprawiedliwości, a tak nie powinno być!!!
 
Ale Recedes uważa inaczej- w końcu zna więziennictwo od kilkunastu lat "od środka" ;)

Recedes napisał:
Tak czytam o utyskiwaniu na więzienną służbę zdrowia i o tym, że praktycznie nikt w więzieniu nie jest leczony. Przypadkiem jestem w posiadani pewnych danych statystycznych dotyczących kilku ZK o pojemności ok 1000 osadzonych. W takich ZK udziela się w ciągu roku ok 20 tyś porad lekarskich. Łatwo policzyć że na jednego osadzonego przypada rocznie ok 20 wizyt u lekarza. Zważywszy że generalnie w więzieniach przebywają ludzie młodzi to ich chorowitość jest zastraszająca. Chcę spytać ile razy Ci sami ludzie są u lekarza na wolności. Trochę mnie poniosło, ale jeszcze chcę Was spytać jak wygląda w naszym kraju publiczna służba zdrowia i jak na jej tle wygląda więzienna służba zdrowia. Wg mnie więzienna służba zdrowia wypada lepiej.

Z postów większości userów wynika,że wcale nie jest tak różowo...
 
jeśli "cywilna" służba zdrowia ma problemy, to podobnie (może jeszcze wiekszych rozmiarów) sutyacja wygląda w jednostkach penitencjarnych
 
Żeby się zorientować w sytuacji publicznej służby zdrowia, wcale nie trzeba być chorym. Wystarczy śledzić serwisy informacyjne w TV. Choćby wczoraj na Polsacie. Podstawą metodą leczenia w NFZ jest terapia "zapisowo-kolejkowo-łapówkowa". Oczywiście zgadzam się ze wszystkimi adwersarzami, że w więzieniach wszystko powinno być inaczej tzn "od ręki, tylko i wyłącznie tak jak sobie życzy chory osadzony, no i oczywiście za darmo, bo przecież wszyscy tam płacą na NFZ.
 
pamiętam, jak w sierpniu chciałem iść na prześwietlenie kręgosłupa, a lekarz (kierownik zoz w zk) mówi do mnie: "marcin, k..., skończyły się moje limity i nawet jak bym chciał, nie da rady!". jak poszedłem do wpomnianego lekarza - pięć miesięcy później (w tym samym celu), nie bylo problemu, od razu wypisał skierowanie, i za kilka dni (oczywiście w konwoju!) pojechałem do publicznego zoz-u, na prześwietlenie...
 
ciężko chory w ZK

Witam

Temat, który chciałabym poruszyć dotyczy mojego partnera, który został aresztowany. "A" jest ciężko chory na raka wątroby. Od prawie dwóch lat był pod stałą opieką lekarzy hepatologów. Czekał na kwalifikacje do przeszczepu. W 2000 roku został skazany na 2 lata w zawieszeniu na 4 lata. Okazało się, że kuratorka w 2003 złożyła wniosek o odwieszenie wyroku. Nic o tym nie wiedzieliśmy, gdyż "A" ma ojczymy z którym się nie zgadzał i ten wywalił go z domu. Składaliśmy wnioski na paszport i dowód i nikt nam nie powiedział, ze jest jakiś chory list gończy. "A" jechał na badania i przy zwykłej kontroli dokumentów został zawinięty do aresztu. Pomimo moich interwencji i przekazania całej dokumentacji medycznej do aresztu, nie dostaje odpowiednich leków, stracił też szansę na przeszczep, a tym samym na życie. Procedury sądowe trwają tak długo, że nie wiem czy się doczeka na to by móc jeszcze żyć. "A" miał już trzy krwotoki wewnętrzne, a przy czwartym nie ma żadnych szans na przeżycie. Ponadto dodatkowym stresem dla niego jest to, że ja jestem w ciąży i zostałam teraz sama. Zdecydowaliśmy się na dziecko po to by dzięki komórkom macierzystym pomóc "A". Nie wiem co mam robić, gdzie się zwrócić o pomoc. Do kogo pisać, może ktoś wie coś na ten temat. Proszę o pomoc.
 
Ostatnia edycja:
RE: Temat wolny

Nie mogłam znaleźć odpowiedniego wątku więc zapytam tutaj. A mianowicie przeczytałam to :
Art. 115. (136) § 1. Skazanemu zapewnia się bezpłatne świadczenia zdrowotne, leki i artykuły sanitarne.

No właśnie. A mi mój J. powiedział że nie dostanie leków na kolana tylko że dostanie receptę ale ja muszę je wykupić. Rozumiem, są to drogie lekarstwa, ale nie dali się uprosić nawet na zamienniki. Oczywiście jeśli będzie trzeba to jakoś uciułam na te leki, ale jestem ciekawa jak wygląda to prawnie. Spotkał się ktoś z tym ?
 
RE: Temat wolny

pienodisperanza napisał:
Nie mogłam znaleźć odpowiedniego wątku więc zapytam tutaj. A mianowicie przeczytałam to :
Art. 115. (136) § 1. Skazanemu zapewnia się bezpłatne świadczenia zdrowotne, leki i artykuły sanitarne.

No właśnie. A mi mój J. powiedział że nie dostanie leków na kolana tylko że dostanie receptę ale ja muszę je wykupić. Rozumiem, są to drogie lekarstwa, ale nie dali się uprosić nawet na zamienniki. Oczywiście jeśli będzie trzeba to jakoś uciułam na te leki, ale jestem ciekawa jak wygląda to prawnie. Spotkał się ktoś z tym ?

To powiem Ci że macie fart że chcą wam dać receptę. ja o receptę wręcz błagałam a mnie mówili że dadzą leki ( a dali zamienniki) co pogorszyło chorobę ze w końcu skończyło się szpitalem więziennym. Wybór należy do Was.
Zakłady Karne nie zawsze mają kasę na drogie leki i jak chcą umożliwić kupienie leków na zewnątrz to tylko się cieszyć.
 
Powrót
Góra