Legalne nośniki oprogramowania a licencja - prawo karne vs cywilne

  • Autor wątku Autor wątku 4nd
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
4

4nd

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2016
Odpowiedzi
5
Dzień dobry,

Prywatnie użytkuję trochę starszego oprogramowania, np. systemy Microsoft - Windows 3.11, 95, 98, MS-DOS. Do Windowsów 95 i 98 mam kilka kompletów książeczek z nadrukowanymi kluczami oraz oryginalne płyty i dyskietki.

Windows 3.11 mam w wersji BOX oraz dodatkowo OEM, MS-DOS z licencją OEM a także dodatkowe zestawy dyskietek, jednak z zagubioną dokumentacją.

Chciałbym aby oprogramowanie mogło w zależności od potrzeby być instalowane np. na jakimś prywatnym laptopie albo w maszynie wirtualnej.

Wobec tego mam takie pytania:

1. Czy nie stanowi przestępstwa instalowanie w/w systemów z użyciem oryginalnych płyt i kluczy, bez względu na zapisy licencji takie jak "tylko do rozpowszechniania z nowymi komputerami" lub instalowanie kilku kopii z tym samym numerem licencyjnym?

2. Czy nie stanowi przestępstwa instalacja MS-DOS lub Windows 3.11 z oryginalnych dyskietek, do których nie mam jednak żadnej dokumentacji ani licencji, w momencie gdy systemy te nie wymagają podawania żadnych kodów aktywacyjnych?

3. Czy za zainstalowanie oprogramowania z oryginalnego nośnika i wszelkimi danymi potrzebnymi do instalacji/aktywacji, lecz z (domniemanym) złamaniem warunków licencji, można odpowiadać tylko na gruncie prawa cywilnego, na wniosek poszkodowanej firmy?

Z góry dziękuję za pomoc.
 
Dziękuję za odpowiedzi, nieco jeszcze rozszerzę kontekst i się dopytam o parę rzeczy.

Cała sytuacja wynika z tego, że na głównym domowym komputerze mam legalne oprogramowanie, które okazjonalnie wykorzystuję zarobkowo i być może kiedyś założę jednoosobową firmę.

Ponadto, z sentymentu trzymam w szafie laptopa z 1994 roku oraz z 1999, okazjonalnie do pogrania w starsze gry. Systemy, oprogramowanie są legalne, ale niektóre nośniki zagubiłem (naprawdę; zwłaszcza takie z czasopism) w trakcie przeprowadzki.
Nie chcę laptopów niepotrzebnie wyrzucać, zaś fakt prowadzenia firmy mógłby zwiększyć prawdopodobieństwo kontroli legalności oprogramowania.

Z tego co wywnioskowałem, przedawnienie karalności art. 278 § 2 kk wynosi 10 lat.

W związku z tym mam pytania odnośnie sytuacji, w której znaleziono jakiś program, do którego nie posiadam aktualnie nośnika:

1. Czy gdybym udowodnił, że od 17 lat posiadam dany komputer, a ponadto po przeglądnięciu plików zostałoby stwierdzone, że znajdują się tam one od ponad 10 lat, postępowanie karne mogłoby w ogóle zostać wszczęte? Rozumiem, że sprawdzany jest fakt legalności uzyskania programu.

2. Co w wypadku stwierdzenia nielegalnego uzyskania programu, ale ponad 10 lat temu? Postępowanie może zostać umorzone, ale czy ogłoszony będzie przepadek mienia? Jeśli tak, to dysku, czy całego laptopa?
 
Art. 278 § 2 Kodeksu Karnego brzmi:
Przepis prawny:
Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.


W przypadku nowego, dostępnego na rynku programu sprawa jest prosta - korzyść została osiągnięta w postaci braku wydatku na zakup licencji.

W przypadku np. starej, dawno nie wznawianej gry można argumentować, że celem nie była korzyść majątkowa, a jedynie uzyskanie dostępu do niedostępnej w inny sposób gry.

Nie jestem prawnikiem i nie wiem, czy taka linia obrony przejdzie i tu powinien się wypowiedzieć praktyk. Możliwe, że do uwiarygodnienia takiego twierdzenia konieczne byłoby na przykład udokumentowanie prób skontaktowania się z właścicielem autorskich praw majątkowych...

Na zdrowy rozsądek sprawa powinna być umorzona ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu, ale biorąc pod uwagę słynny niegdyś kwiatek***mod*** nie uważałbym zdrowego rozsądku za rzecz gwarantowaną.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Abandonware jest akurat strasznie skomplikowanym tematem, z uwagi na to, że software zostało uregulowane przez prawo autorskie. Owszem, w wypadku np. powieści czy filmu, albo utworu muzycznego jest sens chronić do 70 lat po śmierci twórcy - o tyle w wypadku oprogramowania jest to kompletne kuriozum.

Natomiast no jest to tak uregulowane, i co prawda przydałaby się nowela tej ustawy, ale nikt za tym nie lobbuje.

Formalnie abandonware jest przestępstwem. Nie spotkałem sie jednak z aktem oskarżenia w takiej sprawie.
 
Syphar napisał:
... Formalnie abandonware jest przestępstwem....
Chyba masz na myśli darmowe korzystanie z abandonware. Termin ten oznacza stare nie wspierane programy - pierwotnie dotyczył przede wszystkim starych gier. To nazwa własna, a nie czasownik.
 
Tak tak, to był skrót myślowy - ale wygląda, że zrozumiały.
 
Syphar napisał:
Abandonware jest akurat strasznie skomplikowanym tematem, z uwagi na to, że software zostało uregulowane przez prawo autorskie. Owszem, w wypadku np. powieści czy filmu, albo utworu muzycznego jest sens chronić do 70 lat po śmierci twórcy - o tyle w wypadku oprogramowania jest to kompletne kuriozum.

Prawo autorskie to jedno, mi chodzi jednak o prawo karne. Nie słyszałem, aby ktoś odpowiadał karnie za skserowanie książki albo skopiowanie filmu - a za program komputerowy zdarza się to powszechnie.
 
ConanTheLibrarian napisał:
Prawo autorskie to jedno, mi chodzi jednak o prawo karne. ...
Prawo autorskie też wyznacza odpowiedzialność karną.
ConanTheLibrarian napisał:
... Nie słyszałem, aby ktoś odpowiadał karnie za skserowanie książki albo skopiowanie filmu - a za program komputerowy zdarza się to powszechnie.. ...
Gdybyś zapoznał się z treścią Prawa autorskiego zrozumiałbyś na czy polega różnica :!: Pomijam już nawet fakt, że ową różnicę omawialiśmy na FP wielokrotnie.
 
Ostatnia edycja:
LeszsekS napisał:
Prawo autorskie też wyznacza odpowiedzialność karną.

Gdybyś zapoznał się z treścią Prawa autorskiego zrozumiałbyś na czy polega różnica :!: Pomijam już nawet fakt, że ową różnicę omawialiśmy na FP wielokrotnie.

Czy możesz podać artykuł PA, który grozi odpowiedzialnością karną za skopiowanie programu na użytek własny? Nie twierdze, że go tam nie ma, tylko że ja go tam nie zauważyłem.
 
Ok, chyba widzę mój błąd - chodzi o art. 115 ust. 3 w związku z art. 17?
 
Widziałem. Chodziło mi o to, że on nie jest o odpowiedzialności karnej, tylko o niestosowaniu zapisów szczególnych, przez co może zadziałać art. 115.
 
ConanTheLibrarian napisał:
... przez co może zadziałać art. 115.
A w jaki sposób chcesz użytek osobisty nawiązać do naruszenia dóbr osobistych autora?
 
Oczywiście przez art. 77, który wskazałeś.

Art. 77 powoduje, że nie stosuje się art. 23 (o dozwolonym uzytku osobistym), przez co stosuje się art. 17 (o autorskich prawach majątkowych), przez co można odpowiadać z art. 115 ust. 4 (o odpowiedzialności karnej za inne naruszenie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej), który to byłem przegapiłem.
 
Ostatnia edycja:
W jaki sposób wyciągnąłeś wniosek, że jest on związany z naruszeniem autorskich praw osobistych ?


PS.
Art. 115. nie ma ust. 4.
 
LeszsekS napisał:
Art. 115. nie ma ust. 4.
Racja, chodziło o 3:
Przepis prawny:
Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1, art. 191, art. 86, art. 94 ust. 4 lub art. 97, albo nie wykonuje obowiązków określonych w art. 193 ust. 2 lub art. 20 ust. 1-4, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.


LeszsekS napisał:
W jaki sposób wyciągnąłeś wniosek, że jest on związany z naruszeniem autorskich praw osobistych?
Majątkowych, osobiste to art. 16. Ponieważ nie mam pojęcia, z połączenia których innych zapisów prawa autorskiego można by było odpowiadać karnie bez rozpowszechniania.
Jest jeszcze art. 118, ale to o nabywaniu, pomocy z zbyciu, przyjmowaniu i o pomaganiu w ukryciu, więc nie wiem, jak ma się do własnego nośnika, na którym samemu zapisało się program.
 
ConanTheLibrarian napisał:
... jak ma się do własnego nośnika, na którym samemu zapisało się program.
Nie rozumiem na czym ma polegać Twój problem, wyjaśnij bardziej szczegółowo.
 
Nasza dyskusja zaczęła się, kiedy stwierdziłem (nie wprost; post #8 ), że chodzi mi o odpowiedzialność karną za posiadanie/skopiowanie na własny użytek programów bez licencji, czyli kodeks karny, a nie prawo autorskie.

Ponieważ napisałeś mi, że można odpowiadać również za to karnie z prawa autorskiego, zacząłem szukać odpowiednich przepisów i oto, do czego doszedłem.

Wyobraźmy sobie, że X ma na twardym dysku własnego komputera programy, dla których nie ma licencji. Sam je na tym dysku sobie zapisał. Nie rozprowadza ich ani nie zamierza ich rozprowadzać - zatem odpowiedzialność z większości zapisów rozdziału 15 odpada.

X nie nabył ani nie przyjął nośnika utworu rozpowszechnianego lub zwielokrotnionego bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom. Nie pomaga w jego zbyciu ani ukrywaniu (co najwyżej sam ukrywa - ale mam wrażenie, że w art. 118 wyraźnie chodzi o paserstwo).

Jeśli dobrze rozumiem, art. 118 wymaga spełnienia przynajmniej jednego z powyższych.

Dlatego wnioskuję, że za program bez licencji (dowolnie stary) można odpowiadać karnie tylko z art. 115 ust. 3 prawa autorskiego. Innej możliwości nie widzę, ale nie jestem prawnikiem.

No i art. 278 § 2, ale to wiedziałem wcześniej.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra