P
poiuytre
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2008
- Odpowiedzi
- 74
Mam pytanie dotyczące korzystania z portali stockowych, na których można zakupić zdjęcie do pobrania. Chodzi konkretnie o przypadek, gdy strona taka oferuje możliwość pobrania ilustracji, do których autorskie prawa majątkowe albo już wygasły, albo licencje udostępniane są przez inne podmioty, np. OZZ czy fundacje/stowarzyszenia imienia jakiegoś malarza, dysponujące takimi prawami. W skrócie portal stockowy oferuje tylko cyfrową formę danego obrazu bez przekazania praw/licencji na wykorzystanie grafiki.
Na portalu jest możliwość wyboru opcji (licencji – tak to nazywają) w zakresie wykorzystania ilustracji – można kupić grafikę do użytku osobistego, umieszczenia na stronie www, w publikacji drukowanej itd. Użytek osobisty jest najtańszy, komercyjny droższy. Ponadto określany jest czas, na jaki udzielana jest „licencja”. Jednak sami zaznaczają, że na wykorzystanie zdjęcia konieczne jest pozyskanie licencji od podmiotu dysponującego prawami i trzeba samemu ją pozyskać, niezależnie od tego, co się kupuje u nich na portalu.
I tutaj pojawia się pytanie: jeśli i tak muszę wykupić licencję na wykorzystanie grafiki w OZZ czy od innego uprawnionego podmiotu, to czy faktycznie pobierając zdjęcie z portalu stockowego, powinienem wybrać np. kilkukrotnie droższą stockową „licencję” na wykorzystanie grafiki w publikacji zamiast najtańszy użytek osobisty (jeśli chcę ją wykorzystać w książce)? Pomijam to, czy portal dojdzie do tego, jak tę grafikę wykorzystałem (czy wydrukowałem sobie plakat, czy umieściłem zdjęcie w publikacji) – chodzi o prawny aspekt zagadnienia, czyli co będzie zgodne z prawem.
Sądziłem, że po uzyskaniu licencji od uprawnionego podmiotu mogę korzystać z dowolnego źródła (skan z książki, pobranie zdjęcia ze strony muzeum itp.), ponieważ sama reprodukcja obrazu nie jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego i dlatego jej wykorzystanie nie wymaga uzyskania żadnej licencji (oprócz tej związanej z majątkowymi prawami autorskimi – jeśli te jeszcze nie wygasły). Pytanie dotyczy tylko takich przypadków, czyli reprodukcji obrazów, a nie zdjęć np. rzeźb czy architektury, które same w sobie mogą być utworami.
Na portalu jest możliwość wyboru opcji (licencji – tak to nazywają) w zakresie wykorzystania ilustracji – można kupić grafikę do użytku osobistego, umieszczenia na stronie www, w publikacji drukowanej itd. Użytek osobisty jest najtańszy, komercyjny droższy. Ponadto określany jest czas, na jaki udzielana jest „licencja”. Jednak sami zaznaczają, że na wykorzystanie zdjęcia konieczne jest pozyskanie licencji od podmiotu dysponującego prawami i trzeba samemu ją pozyskać, niezależnie od tego, co się kupuje u nich na portalu.
I tutaj pojawia się pytanie: jeśli i tak muszę wykupić licencję na wykorzystanie grafiki w OZZ czy od innego uprawnionego podmiotu, to czy faktycznie pobierając zdjęcie z portalu stockowego, powinienem wybrać np. kilkukrotnie droższą stockową „licencję” na wykorzystanie grafiki w publikacji zamiast najtańszy użytek osobisty (jeśli chcę ją wykorzystać w książce)? Pomijam to, czy portal dojdzie do tego, jak tę grafikę wykorzystałem (czy wydrukowałem sobie plakat, czy umieściłem zdjęcie w publikacji) – chodzi o prawny aspekt zagadnienia, czyli co będzie zgodne z prawem.
Sądziłem, że po uzyskaniu licencji od uprawnionego podmiotu mogę korzystać z dowolnego źródła (skan z książki, pobranie zdjęcia ze strony muzeum itp.), ponieważ sama reprodukcja obrazu nie jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego i dlatego jej wykorzystanie nie wymaga uzyskania żadnej licencji (oprócz tej związanej z majątkowymi prawami autorskimi – jeśli te jeszcze nie wygasły). Pytanie dotyczy tylko takich przypadków, czyli reprodukcji obrazów, a nie zdjęć np. rzeźb czy architektury, które same w sobie mogą być utworami.