S
spa_cja
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2015
- Odpowiedzi
- 6
Poradźcie proszę, nie o kasę tu chodzi ale o zwyczajną ludzką sprawiedliwość...W-wa, 9.04.2015 kupuję torebkę z ekoskóry w biało żółte paski, rączki białe (ponoć włoska firma Doca) za 230 zł. Noszę torebkę 2 tygodnie, odklejają się wykończenia na brzegach torby.(tak że wisi 5 cm pasemka jakby silikonu zgrzewu boku torebki) Składam reklamację w dniu 23.04 2015 z żądaniem zwrotu gotówki. Dostaję informację do dwóch tygodni, że opinia rzeczoznawcy jest negatywna i czekają aż prześlą torebkę do punktu wtedy poinformują mnie o odbiorze. Dzisiaj dostaję wiadomość, że jest 26 maj - odbieram torbę i "opinię dotyczącą reklamacji torebki" z miejscowością wychodzącą Rzgów 6.05.2015 podpisaną przez specjalistę do spraw jakości i reklamacji wyrobów syntetycznych i skórzanych". Że : "...torba jest z licznymi śladami zabrudzeń, śladów farbowania, ze śladami przetarć po lewej stronie. Uszkodzenie lamówki nastąpiło wskutek uszkodzenia mechanicznego, poprzez intensywne ocieranie boków torby o inny materiał. Gdyby uszkodzenie byłoby po stronie wadliwości produktu, byłoby widoczne również z drugiej strony torebki. Po ogólnym stanie torebki w chwili przyjęcia do reklamacji, można stwierdzić, że torebka była silnie ekploatowana, dlatego też reklamację uznaje się za bezzsadną"
Zagotowałam się, torebkę miałam (jak same daty wskazują 10 dni noszoną do pracy i z pracy!), a dżinsy będę nadal nosić!. Kontaktu z właścicielem sklepu nie mam i mieć nie będę. Pracują tam młode dziewczyny na zmiany. Kosztowała 230 zeta i jeszcze normalnie mnie obrażają że jestem niechluj....A niech mnie, nigdy nic nie reklamowałam. Pomóżcie proszę. Naczytałam się na stronie rzecznika, że sąd pozostaje, ale że na pozwie by się musiał podpisać właściciel sklepu. Co dalej mam zrobić....kurczę na prawie znają się mądrzejsi ode mnie - liczę na was
Zagotowałam się, torebkę miałam (jak same daty wskazują 10 dni noszoną do pracy i z pracy!), a dżinsy będę nadal nosić!. Kontaktu z właścicielem sklepu nie mam i mieć nie będę. Pracują tam młode dziewczyny na zmiany. Kosztowała 230 zeta i jeszcze normalnie mnie obrażają że jestem niechluj....A niech mnie, nigdy nic nie reklamowałam. Pomóżcie proszę. Naczytałam się na stronie rzecznika, że sąd pozostaje, ale że na pozwie by się musiał podpisać właściciel sklepu. Co dalej mam zrobić....kurczę na prawie znają się mądrzejsi ode mnie - liczę na was