Ludzie trzymajcie mi rece bo im z bani wy....

  • Autor wątku Autor wątku piotereks
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piotereks

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2007
Odpowiedzi
11
Zleciłem remont, podpisałem umowe na 12,5 tys. mieli skonczyc 15 sierpnia, do dzis nie ukonczono. rece opadaja bylem u rzecznika praw konsumentow, kazal pisac jakies pisma, reklamacje, jak majstry to zobaczyly to powiedzieli ze zabieraja narzedzi. wtedy sie troszke przestraszylem i kazalem konczyc i tak sie wlecze, teraz sie okazalo ze instalacje elektr. zle podlaczona. mam ich dosc i tu mam kilkam pytan
1? czy moge wziac inna firme do dokonczenia i poprawienia tego co spaprali i obciazyc ich kosztami naprawy? a jesli tak to jak to zrobic
2 - czy jest sens zawolania nadzoru budowlanego i pokazania wszystkich nieprawidlowosci aby miec podstawy do nie wyplacenia ostatniej raty?
3- czy odsetki ustawowe za zwloke liczy sie od sumy calej umowy czy tylko od wplaconej przeze mnie 80% wartosci?
pozdrawiam i czekam moze ktos odpisze doradzi.
a majstrom - zjazd niech jada na Wyspy tam paprac.
 
ja mam póki co pytanie dodatkowe: czy ww. zuchy miały płacone z góry lub miało miejsce tzw "zaliczkowanie" lub co gorsza było płacone za dniówki?

aha i czy było coś na kształt umowy (pisanej), jakiś kosztorys, zy panowie przedstawili ewentualnie jakieś dokumenty na potwierdzenie swoich niepodważalnych kwalifikacji, czy w ewentualnej umowei były przewidziane jakieś kary umowne, sposób postępowania w razie ewentualnej zwłoki itp?

na postawione pytania oczywiście odpowiem. pytam bo trzeba wiedzieć z czym mam do czynienia
 
dzieki za odpowiedz

Wiec tak - owe zuchy przedstawily umowe z dołączonym kosztorysem na kwote 12, 5 tys zl. Umowe podisalem ja i wlascicel firmy. Za zwloke naliczne sa ustawowe odsetki / jak sie pozniej zorientowlem smieszne pieniadze jakies 11 % rocznie/
Moze dodam jeszcze jedno pytanie - jak zrobic zeby wymódz na nich zwrot kosztow za zniszczenia - np. uszkodzony parkiet dziury po gruzie, obdrapana pralka na ktorej trzyma;i narzedzia i lezal gruz, ktory sam osobiscie widzielm itd. Jak w ogole takie koszty policzyc , a moze to moja wina ze nie zabezpieczylem sprzetu AGD. aaa i drugie pytanko czy majstry moga w ogole zadac wyzszej kwoty niz umowa? bo jak twierdza " z rachunkow im wyszlo wiecej"? dla mknie to kpina. prosze odpisz.
 
Może przeniosę na prawo cywilne, bo właściwie chodzi o wykonanie umowy.
 
Sorry PiotrEks, że się wcinam ze swoim problemem, ale jest b.podobny. Jeżeli masz coś na przeciwko, to daj znać na PW - usunę.

Ad rem.
Jako Wspólnota Mieszkaniowa rozpoczęliśmy niedawno remont naszej kamienicy (który szczęśliwie jest już prawie na ukończeniu) i daliśmy trochę ciała, bo w umowie z Wykonawcą nie zawarliśmy expicite obowiązku Wykonawcy "przywrócenia terenu wokół kamienicy do stanu sprzed remontu".
Jasne dla mnie jest, że niektóre zniszczenia (zniszczone nasadzenia w wyniku skuwania tynku, zniszczone nasadzenia w wyniku konstrukcji rusztowań, ubytki płyt chodnikowych przylegających do elewacji, bo doszła grubość izolacji wodno-termicznej, etc...) były konieczne ze względu na potrzeby (technologię) wykonania remontu.
Ale są też zniszczenia, które ewidentnie(!) nie były konieczne(!). Zniszczenia spowodowane głupotą i bezmyślnością ekipy wykonawczej, np.: zbita szyba na klatce schodowej (rykoszet od zbijanego tynku), uszkodzony zewnętrzny śmietnik (bo kierowca ciężkiego wozu nie "wyrobił" się w trakcie cofania), uszkodzone pokrycie dachowe zewnętrznej altanki ogrodowej (bo komuś "przypadkowo" spadła cegła z rusztowania, z 2 piętra), etc...
Czy Wykonawca ma rację, że nie musi "przywracać stanu do stanu sprzed", czy my, że niektóre zniszczenia/uszkodzenia nie były uzasadnione technologią prowadzenia prac? + pytania PiotrEksa.
Pomożecie?
 
od mego pierwszego postu minalo pare dni ale sprawa nie przycichla.
teraz to jest doppiero jazda.
Po kolejnej umowionej wizycie na ktora oczywiscie wlascicel nie przybyl, zadzwonilem w poniedzialek z pytaniem czy przyjda w koncu naprawic niedzialajacy prad i wymienic zniszczona szybe w oknie uslyszalem - " wiesz co ja to wnioskuje z twego zachowania ze nie masz checi zaplacic reszty wiec nie bedzie nas dalej az nie przelejesz oststnuej raty" Tlumacze gosciowi ze przeciez i tak musze mu moddac troche kasy - bo sam kupil rozne rzeczy. On ze nie. Hmm w umowie pisze jak byk warunkiem otrzymania f. Vat jest podpisanie protokolu odbiorczego remontu. zabolalo mnie to ze gosc robi ze mnie jakiegos zlodzieja. Mialem chec zaplacic i na wlasny koszt naprawic wszystko i powiedzic gosciowi spier......, ale..... wczoraj przyslal listem poleconym kopie f. vat z iina suma niz w umowie, z data 31 sierpnia/ jak pamietam sporo gruzu jeszce bylo w mieszkaniu/, z data wystawienia 31 pazdziernika, no i z zadaniem natychmiastowej zaplaty po powtornym wezwaniu di zaplaty. rece opadaja - jutro serio wybieram sie do prawnika po porade, bo ja tak tego nie zostawie.
co Wy na to.....................
 
Ja po moich "peregrynacjach" prawnych (nie jestem prawnikiem) z wspólnotowymi zuchami porozmawiałem na gruncie:

- Kodeks cywilny, Art. 415. "Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, zobowiązany jest do jej naprawienia".
- Kodeks cywilny, Art. 363. § 1. "Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu.".

Potem eskalacja:
- Kodeks Wykroczeń. Art. 124 § 1. "Kto cudzą rzecz umyślnie niszczy, lub czyni niezdatną do użytku podlega karze pozbawienia wolności lub grzywny".
- Kodeks Karny. Art. 288 § 1. "Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku podlega karze pozbawienia wolności od 3 m-cy do lat 5.?. § 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".

Po pokazaniu kilku paragrafów i zdjęć terenu sprzed remontu "moje zuchy" stwierdziły, że zajmą się sprawą. Zobaczymy....

Gdyby sprawa miała się oprzeć o sądy, to problem polega na tym, że ciężar dowodu leży na Tobie... i tu może być cienko. Twoje "zuchy" mogą twierdzić, że zniszczenia były wcześniej, "to nie my, to już było...".

Co do wzięcia kogoś innego i obciążenie kosztami pierwotnego wykonawcę, to zastrzeżenie takie powinno być w umowie. Jeżeli tego nie było, to tylko prawo cywilne (rozdziały o dłużnikach i wierzycielach), pismo do wykonawcy i potem ew. sądy.

PS. Nie jestem prawnikiem. Wszystko powyższe to tylko moja prywatna opinia (nie porada).
 
hm fajnie ale co sam sobie wzialem i zniszczylem pralke albo porysowalem parkiet zeby miec brzydziej w domu???
 
Powrót
Góra