R
Radoslavv
Użytkownik
- Dołączył
- 03.2007
- Odpowiedzi
- 82
Witam wszystkich.
Przedstawie sprawe: w marcu 2006 roku zmarla moja prababcia. Pozostawila mi w testamencie swoje mieszkanie. Sprawa w sadze sie juz zakonczyla, dostalem orzeczenie, w skarbowke zalatwilem sprawy, pozostalo splacenie rodziny. Poniewaz corka prababci nie zyje, a miala ona dwoje dzieci (wujka i ciocie moja) a wiec musze ich splacic po 1/8 wartosci mieszkania. I tu wlasnie jest ten szkopul. W skarbowce wycenione jest na 65000 zl, wiec wychodzilo by okolo 8000 na lebka, ale oni chca wiecej, bo wg cen rynkowych jest ono warte okolo 90000 i chca po 12000 na lebka. I teraz prosze Was o pomoc w kwestii co moge zrobic, aby zaplacic jak najmniej? Nie chcemy angazowac w to sadu, ale wiadomo ze jesli bedzie trzeba to trudno. Z tego co wiek to moga oni zazyczyc sobie rzeczoznawce, ktory zapewne wyceni mieszkanie na wieksza kwote niz to 65000zl, czy mam racje? Poza tym oni nie zgodzili sie na raty zebym im splacal, a nie moge wziac kredytu pod mieszkanie bo mam umowe na czas okreslony. Co w takim wypadku moge zrobic? Co mi doradzacie? I co wazniejsze - co oni moga zrobic? Czy sad moze mi kazac splacic ich od razu, jesli nie bede mial z czego? Sprzedac mieszkania nie moge, bo chyba 5 lat musze mieszkac w nim z tego co wiem.
Dziekuje za wszelka pomoc i porady.
Przedstawie sprawe: w marcu 2006 roku zmarla moja prababcia. Pozostawila mi w testamencie swoje mieszkanie. Sprawa w sadze sie juz zakonczyla, dostalem orzeczenie, w skarbowke zalatwilem sprawy, pozostalo splacenie rodziny. Poniewaz corka prababci nie zyje, a miala ona dwoje dzieci (wujka i ciocie moja) a wiec musze ich splacic po 1/8 wartosci mieszkania. I tu wlasnie jest ten szkopul. W skarbowce wycenione jest na 65000 zl, wiec wychodzilo by okolo 8000 na lebka, ale oni chca wiecej, bo wg cen rynkowych jest ono warte okolo 90000 i chca po 12000 na lebka. I teraz prosze Was o pomoc w kwestii co moge zrobic, aby zaplacic jak najmniej? Nie chcemy angazowac w to sadu, ale wiadomo ze jesli bedzie trzeba to trudno. Z tego co wiek to moga oni zazyczyc sobie rzeczoznawce, ktory zapewne wyceni mieszkanie na wieksza kwote niz to 65000zl, czy mam racje? Poza tym oni nie zgodzili sie na raty zebym im splacal, a nie moge wziac kredytu pod mieszkanie bo mam umowe na czas okreslony. Co w takim wypadku moge zrobic? Co mi doradzacie? I co wazniejsze - co oni moga zrobic? Czy sad moze mi kazac splacic ich od razu, jesli nie bede mial z czego? Sprzedac mieszkania nie moge, bo chyba 5 lat musze mieszkac w nim z tego co wiem.
Dziekuje za wszelka pomoc i porady.