M
morgrabia
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2014
- Odpowiedzi
- 3
Witam.mam pytanie bo biednemu to zawsze wiatr w oczy.
Dziś w Krakowie o godz.18 wracając z pracy wsiadłem w autobus MPK przy Ul.Kąpielowej w kierunku Borku Falęckiego , zakupiłem bilet 60minutowy u kierowcy (automatu nie było a kasowniki były jeszcze te starsze z dwiema świecącymi kontrolkami :czerwoną i zieloną)i od razu go skasowałem.
Oczywiście jak większość ludzi po skasowaniu schowałem bilet do kieszenie i nawet na niego nie spojrzałem.W Borku przesiadłem się na tramwaj lini 8 spiesząc sie na busa.W tymże tramwaju wpadła kontrola biletów i choć sprawdzanie biletów zajęło im 3 przystanki nim doszli do mnie będąc świadomym iż bilet mam siedziałem spokojnie.Podczas kontroli okazałem im ten bilet a oni że ja mam bilet skasowany o godzinie 10 rano.Więc tłumaczę że niemożliwe bo od 7.30 rano to ja w pracy byłem i że dosłownie 15 minut wcześniej zakupiłem ten bilet i skasowałem w autobusie na kąpielowej więc widocznie musiały być kasowniki źle ustawione i że przecież chyba mogą to sprawdzić że zakupiłem ten bilet niedawno u kierowcy autobusu (nie zwróciłem uwagi czy był monitoring w tym autobusie)
Mówię im też że przecież na chłopski rozum jakbym biletu nie miał faktycznie to mogłem dawno wysiąść nim do mnie doszli ale i czy nie mogą oni jakoś się skontaktować z dyspozytornią MPK i zapytać jak są ustawione kasowniki w autobusie w którym jechałem. Odpowiedzieli że nie mogą i żadne tłumaczenia moje nie pomogły,wypisali mandat i kazali się odwoływać na ul.Wawrzyńca.Jeden z nic stwierdził że tam mogą sprawdzić po numerze biletu gdzie go zakupiłem i że powinni wiedzieć czy autobus miał źle godzinę ustawioną w kasownikach,drugi na to że sprawdzą to jak im się będzie chciało i głupio się ośmiał.dzwoniłem też od razu na informację MPK by doradzili mi co mogę zrobić w tej sytuacji i czy faktycznie mogą to sprawdzić gdzie kupowałem bilet i jak były ustawione kasowniki w autobusie (obawiam się że do poniedziałku wrócą kasowniki do normy jak już nie wróciły)do pan na informacji mi powiedział że mogę próbować ale moim obowiązkiem jest sprawdzić czy jest dobra godzina,data i numer pojazdu na bilecie.
Hm Wydaje mi się że moim obowiązkiem jest kupić i skasować bilet a zadbać o to by dobra data i godzina była w kasownikach powinien pracownik MPK.
Co mogę zrobić w tej sytuacji,jak tego dowodzić jak się bronić bo aż płakać się człowiekowi chce.Pracuje sam utrzymując żonę i dwójkę małych dzieci i te 130 zł mandatu to dla mnie dużo.Już bym tak tego nie przeżywał gdybym faktycznie nie miał biletu ale miałem,skasowałem tylko człowiekowi do głowy nie przyszło popatrzeć co na nim nabiło.
Znajoma jeszcze mnie pocieszyła,nie wiem ile w tym prawdy że już od kilku osób słyszała że to ostatnio popularna taktyka MPK -celowe przestawianie kasowników no ale może to tylko tak plota.
Pomóżcie doradźcie
Dziś w Krakowie o godz.18 wracając z pracy wsiadłem w autobus MPK przy Ul.Kąpielowej w kierunku Borku Falęckiego , zakupiłem bilet 60minutowy u kierowcy (automatu nie było a kasowniki były jeszcze te starsze z dwiema świecącymi kontrolkami :czerwoną i zieloną)i od razu go skasowałem.
Oczywiście jak większość ludzi po skasowaniu schowałem bilet do kieszenie i nawet na niego nie spojrzałem.W Borku przesiadłem się na tramwaj lini 8 spiesząc sie na busa.W tymże tramwaju wpadła kontrola biletów i choć sprawdzanie biletów zajęło im 3 przystanki nim doszli do mnie będąc świadomym iż bilet mam siedziałem spokojnie.Podczas kontroli okazałem im ten bilet a oni że ja mam bilet skasowany o godzinie 10 rano.Więc tłumaczę że niemożliwe bo od 7.30 rano to ja w pracy byłem i że dosłownie 15 minut wcześniej zakupiłem ten bilet i skasowałem w autobusie na kąpielowej więc widocznie musiały być kasowniki źle ustawione i że przecież chyba mogą to sprawdzić że zakupiłem ten bilet niedawno u kierowcy autobusu (nie zwróciłem uwagi czy był monitoring w tym autobusie)
Mówię im też że przecież na chłopski rozum jakbym biletu nie miał faktycznie to mogłem dawno wysiąść nim do mnie doszli ale i czy nie mogą oni jakoś się skontaktować z dyspozytornią MPK i zapytać jak są ustawione kasowniki w autobusie w którym jechałem. Odpowiedzieli że nie mogą i żadne tłumaczenia moje nie pomogły,wypisali mandat i kazali się odwoływać na ul.Wawrzyńca.Jeden z nic stwierdził że tam mogą sprawdzić po numerze biletu gdzie go zakupiłem i że powinni wiedzieć czy autobus miał źle godzinę ustawioną w kasownikach,drugi na to że sprawdzą to jak im się będzie chciało i głupio się ośmiał.dzwoniłem też od razu na informację MPK by doradzili mi co mogę zrobić w tej sytuacji i czy faktycznie mogą to sprawdzić gdzie kupowałem bilet i jak były ustawione kasowniki w autobusie (obawiam się że do poniedziałku wrócą kasowniki do normy jak już nie wróciły)do pan na informacji mi powiedział że mogę próbować ale moim obowiązkiem jest sprawdzić czy jest dobra godzina,data i numer pojazdu na bilecie.
Hm Wydaje mi się że moim obowiązkiem jest kupić i skasować bilet a zadbać o to by dobra data i godzina była w kasownikach powinien pracownik MPK.
Co mogę zrobić w tej sytuacji,jak tego dowodzić jak się bronić bo aż płakać się człowiekowi chce.Pracuje sam utrzymując żonę i dwójkę małych dzieci i te 130 zł mandatu to dla mnie dużo.Już bym tak tego nie przeżywał gdybym faktycznie nie miał biletu ale miałem,skasowałem tylko człowiekowi do głowy nie przyszło popatrzeć co na nim nabiło.
Znajoma jeszcze mnie pocieszyła,nie wiem ile w tym prawdy że już od kilku osób słyszała że to ostatnio popularna taktyka MPK -celowe przestawianie kasowników no ale może to tylko tak plota.
Pomóżcie doradźcie
Ostatnia edycja: