małoletnia a jazda pociągiem bez biletu

  • Autor wątku Autor wątku ewa1958
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

ewa1958

Użytkownik
Dołączył
08.2013
Odpowiedzi
64
moja 14-letnia córka dwukrotnie jechała pociagiem bez biletu (uciekła z domu). W pierwszej sprawie Sąd oddalił roszczenia PKP Intercity, argumentując, że jazda bez biletu pociągiem na drugi koniec Polski nie jest to umową zawartą w drobnych sprawach życia codziennego. W drugiej zaś sprawie zasądził zapłacenie kary prawie 700 złotych +odsetki. W tym drugim przypadku córka nie uciekła z domu lecz z Pogotowia Opiekuńczego, w którym wtedy była. Kto ma zapłacić tę karę? Ja, matka? Czy Pogotowie w żaden sposób nie odpowiada za to? Co mogę zrobić. Wyrok już się niestety uprawomocnił.
 
Wyrok jest wydziału sądu cywilnego czy sądu rodzinnego (dla nieletnich) ?
Wydano nakaz zapłaty?
Ma Pani pełnię władzy, ustalone miejsce pobytu Przy Pani ?
Czy córka ma jakikolwiek własny majątek?
Kto reprezentował córkę podczas procesu (Pani - jako prawny opiekun?).
Czy chce Pani wywodzić z KC art 427 - że to pogotowie było zobowiązane do sprawowania należytej pieczy i jej nie dochowało?
 
Córka dwukrotnie pojechała sobie pociągiem bez biletu. Pierwszym razem uciekła z domu i pojechała do Wrocławia. Dostałam wezwanie do zapłaty prawie pół roku od zdarzenia, oczywiście z kwotą do zapłaty prawie 700 złotych. Gdyby PKP Intercity powiadomiło mnie o tym fakcie od razu, zapłaciłabym 200 złotych. Dostałam nakaz zapłaty w elektronicznym postępowaniu. Odwoływałam się dwukrotnie i decyzją Sądu , już Okręgowego, powództwo oddalono. Sąd umotywował to, że 14 latka nie podróżuje codziennie pociągiem na drugi koniec Polski, więc nie można tego uznać za czynność w drobnych sprawach życia codziennego. Z uwagi na ucieczki córki z domu (dodam, że nie z powodu złych warunków, czy patologi panującej w rodzinie. Młoda po prostu ma znajomych z całej Polski poznanych w internecie, odwiedza ich, jeździ na jakieś zloty i koncerty) umieszczona została czasowo w Pogotowiu Opiekuńczym. Uciekła stamtąd i została zatrzymana przez Policję w pociągu a następnie przewieziona z powrotem do Pogotowia Opiekuńczego. Znowu, po mniej więcej pół roku dostałam wezwanie do zapłaty. Policja powiedziała: nie płacić! Dodam, że Pogotowie nie poinformowało mnie, że córka dostała jakiś "mandat", młoda później przyznała, że wezwanie do zapłaty wziął policjant. Nie wiem, czy przekazał je Pogotowiu. Znowu nakaz zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym, znowu odwołanie. Tym razem decyzją Sądu należność +odsetki została rozłożona na raty. Przy czym Sąd powiedział, że to jest nie mój dług, tylko córki. I tu nie rozumiem dwóch spraw: 1) jaka jest odpowiedzialność Pogotowia Opiekuńczego, 2) jak mam rozumieć, że jest to dług córki? To znaczy, że ona ma zapłacić po uzyskaniu pełnoletności? Jakie odsetki do tej pory urosną? Ten drugi wyrok już się niestety uprawomocnił. Dodam, że moja renta to ok. 800 zł, córkę wychowuję samotnie. Nie wiem, co robić. Chyba muszę spłacać. Zastanawiam się tylko, czy jest możliwość obciążenia Pogotowia Opiekuńczego. W końcu była wtedy pod ich pieczą.
 
patologii, oczywiście. Przepraszam za błąd.
 
Bo generalnie to jest dług córki, nie pani. Jeśli pani go nie zapłaci to wierzyciel poczeka do pełnoletności córki i wtedy skieruje egzekucję przeciwko niej. Z Pani majątku jako rodzica wierzyciel nie może egzekwować tego nakazu zapłaty.

Wysłane z mojego BLA-L29 przy użyciu Tapatalka
 
Powrót
Góra