M
Molineux
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2018
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry.
Odebrałem przedwczoraj pismo windykacyjne z firmy Statima odnośnie mojego zadłużenia wobec PKP. Najpierw zadzwoniłem do PKP, by dowiedzieć się z jakiego tytułu, ale oni nie są już wierzycielami mojego długu. Kolejnym moim krokiem był telefon do Statimy.
Czego się dowiedziałem?
Mandat za przejazd bez ważnego biletu z maja 1999r (!). Bardziej konkretnie to nieuregulowanie kosztów sądowych, należność główną rzekomo zapłaciłem. Próbowałem się dowiedzieć na jakiej trasie był przejazd (to ważne), ale nie uzyskałem takiej odpowiedzi.
Problem w tym, że nie mogę sobie przypomnieć takiej sytuacji. Tzn. jazda na gapę PKP jest tak charakterystyczna, że wiem iż raz w życiu taka sytuacja miała u mnie miejsce (konkretnie nie zdążyłem na poc. osobowy i dostałem "znaczącą" dopłatę za przejazd IC lub TLK), jednak na moje oko datuję to zdarzenie na lata 2004-05 (nie mam pewności). Pewność mam co do przejechanego odcinka trasy i gdybym taką informację od Pani ze Statimy uzyskał, która by się pokrywała z moim przejazdem, to byłbym skłonny tak nieznaczną kwotę (123zł) zapłacić.
Przez wiele, wiele lat nie otrzymywałem żadnych wezwań do zapłaty. W mojej pamięci takiej sytuacji nigdy nie było i jest to jakaś fikcja.
Jest jednak pewna sprawa, która dodaje smaczku. Dwukrotnie w latach ok.2008-12, kiedy nie mieszkałem w miejscu zameldowania, do mojej matki przyszedł facet, który żądał bezpośrednio od niej gotówki do ręki z tytułu niezapłaconego mandatu wobec PKP. Moja matka była wtedy roztrzęsiona tamtą sytuacją i do mnie dzwoniła co ma robić i ja wtedy zgodnie z sumieniem mówiłem jej, żeby nic nie płaciła, bo nie mam żadnego długu wobec PKP.
Również i o tej sytuacji już dawno zapomniałem i przypomniałem sobie po tym przedwczorajszym piśmie ze Statimy. Cenię sobie spokój, nie lubię mieć żadnych zaległości i nie chcę, żeby ktokolwiek nękał moją matkę, której już raczej nie pozostało wiele życia.
Co mogę zrobić?
Jestem gotowy zapłacić za święty spokój 123zł, ale jeśli nie jest to zgodne z prawem, to takich kolejnych jak ja może być więcej.
P.S. Proszę o przeniesienie wątku do działu "Windykacja"
Odebrałem przedwczoraj pismo windykacyjne z firmy Statima odnośnie mojego zadłużenia wobec PKP. Najpierw zadzwoniłem do PKP, by dowiedzieć się z jakiego tytułu, ale oni nie są już wierzycielami mojego długu. Kolejnym moim krokiem był telefon do Statimy.
Czego się dowiedziałem?
Mandat za przejazd bez ważnego biletu z maja 1999r (!). Bardziej konkretnie to nieuregulowanie kosztów sądowych, należność główną rzekomo zapłaciłem. Próbowałem się dowiedzieć na jakiej trasie był przejazd (to ważne), ale nie uzyskałem takiej odpowiedzi.
Problem w tym, że nie mogę sobie przypomnieć takiej sytuacji. Tzn. jazda na gapę PKP jest tak charakterystyczna, że wiem iż raz w życiu taka sytuacja miała u mnie miejsce (konkretnie nie zdążyłem na poc. osobowy i dostałem "znaczącą" dopłatę za przejazd IC lub TLK), jednak na moje oko datuję to zdarzenie na lata 2004-05 (nie mam pewności). Pewność mam co do przejechanego odcinka trasy i gdybym taką informację od Pani ze Statimy uzyskał, która by się pokrywała z moim przejazdem, to byłbym skłonny tak nieznaczną kwotę (123zł) zapłacić.
Przez wiele, wiele lat nie otrzymywałem żadnych wezwań do zapłaty. W mojej pamięci takiej sytuacji nigdy nie było i jest to jakaś fikcja.
Jest jednak pewna sprawa, która dodaje smaczku. Dwukrotnie w latach ok.2008-12, kiedy nie mieszkałem w miejscu zameldowania, do mojej matki przyszedł facet, który żądał bezpośrednio od niej gotówki do ręki z tytułu niezapłaconego mandatu wobec PKP. Moja matka była wtedy roztrzęsiona tamtą sytuacją i do mnie dzwoniła co ma robić i ja wtedy zgodnie z sumieniem mówiłem jej, żeby nic nie płaciła, bo nie mam żadnego długu wobec PKP.
Również i o tej sytuacji już dawno zapomniałem i przypomniałem sobie po tym przedwczorajszym piśmie ze Statimy. Cenię sobie spokój, nie lubię mieć żadnych zaległości i nie chcę, żeby ktokolwiek nękał moją matkę, której już raczej nie pozostało wiele życia.
Co mogę zrobić?
Jestem gotowy zapłacić za święty spokój 123zł, ale jeśli nie jest to zgodne z prawem, to takich kolejnych jak ja może być więcej.
P.S. Proszę o przeniesienie wątku do działu "Windykacja"
Ostatnia edycja: