M
Michelle Le Bonheur
Witam,
mam taką sytuację że wczoraj 30.06.2015 byłam w Krakowie i dostałam mandat za jazdę bez biletu. Była godzina późna ok. 21, byłam w Krakowie jeden dzień, nie znam miasta, przyjaciółka pokierowała mnie do jakiego tramwaju mam wsiąść żeby dojechać na dworzec. Chciałam kupić bilet w biletomacie na przystanku, ale jak tylko doszłam na przystanek to podjechał ten tramwaj którym miałam jechać, no wiec wsiadłam, a przyjaciółka mówiła, że w środku też są automaty do kupienia biletu. Ja byłam obładowana torbami, zmęczona, wsiadłam do drugiego wagonu i rozglądam się, rozglądam, ale widziałam tylko kasowniki biletów, nie widziałam miejsca gdzie mozna je kupić (tak jak we Wrocławiu, gdzie zawsze bez problemu kupuje bilet w tramwaju), no więc siadłam i modliłam się żeby przejechać bez problemu te 2-3 przystanki...Z racji tego że jestem bardzo niesmiała i mam problemy zeby podejść do ludzi to siedziałam cicho, ale stwierdziłam, że po prostu zapytam czy moge tu kupic bilet...niestety właśnie wtedy wsiedli kontrolerzy i zaczeli sprawdzać...no i dostałam mandat...nie miałam jak zapłacić od razu, wiec przyjełam kwitek i mam 7 dni na zapłacenie 120zł, jeszcze postraszyli mnie komornikiem który bedzienękała moja rodzine jak nie zapłace wiec sie rozpłakałam...ogólnie było źle :/....Jestem studentką, mieszkam teraz we Wrocławiu, nie pracuję, wiec nie mam dochodów, nie wytrzasnę nagle tych pieniedzy...mam wiec pytanie, czy z racji tego ze nie pracuję i w sytuacji jaka nastapiła moge napisać odwołanie od mandatu? A jesli nie...to proszę chociaż o pomoc - formularz wniosku aby rozłożyć to na raty....
mam taką sytuację że wczoraj 30.06.2015 byłam w Krakowie i dostałam mandat za jazdę bez biletu. Była godzina późna ok. 21, byłam w Krakowie jeden dzień, nie znam miasta, przyjaciółka pokierowała mnie do jakiego tramwaju mam wsiąść żeby dojechać na dworzec. Chciałam kupić bilet w biletomacie na przystanku, ale jak tylko doszłam na przystanek to podjechał ten tramwaj którym miałam jechać, no wiec wsiadłam, a przyjaciółka mówiła, że w środku też są automaty do kupienia biletu. Ja byłam obładowana torbami, zmęczona, wsiadłam do drugiego wagonu i rozglądam się, rozglądam, ale widziałam tylko kasowniki biletów, nie widziałam miejsca gdzie mozna je kupić (tak jak we Wrocławiu, gdzie zawsze bez problemu kupuje bilet w tramwaju), no więc siadłam i modliłam się żeby przejechać bez problemu te 2-3 przystanki...Z racji tego że jestem bardzo niesmiała i mam problemy zeby podejść do ludzi to siedziałam cicho, ale stwierdziłam, że po prostu zapytam czy moge tu kupic bilet...niestety właśnie wtedy wsiedli kontrolerzy i zaczeli sprawdzać...no i dostałam mandat...nie miałam jak zapłacić od razu, wiec przyjełam kwitek i mam 7 dni na zapłacenie 120zł, jeszcze postraszyli mnie komornikiem który bedzienękała moja rodzine jak nie zapłace wiec sie rozpłakałam...ogólnie było źle :/....Jestem studentką, mieszkam teraz we Wrocławiu, nie pracuję, wiec nie mam dochodów, nie wytrzasnę nagle tych pieniedzy...mam wiec pytanie, czy z racji tego ze nie pracuję i w sytuacji jaka nastapiła moge napisać odwołanie od mandatu? A jesli nie...to proszę chociaż o pomoc - formularz wniosku aby rozłożyć to na raty....