Mandat z fotoradaru.

  • Autor wątku Autor wątku Pryncy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Pryncy

Użytkownik
Dołączył
12.2013
Odpowiedzi
44
Witam. Jakiś rok temu jechałem pożyczonym autem od kumpla i fotoradar zrobił mi zdjęcie DE. Po 2 miesiącach do kumpla przyszło pismo żeby wskazał kto kierował autem oczywiście wskazał mnie. Minął jakiś miesiąc i dostałem to samo pismo nic im nie odpisałem po kolejnym miesiącu dostałem pismo z wypełnionym blankietem żeby zapłacić. Nie płaciłem potem dostałem jeszcze 2 podobne pisma i jak na razie jest spokój. Można jakoś to sprawdzić co się z tym dzieje czy jestem ścigany w DE, może dali sobie spokój.
 
Jeśli został Ci doręczony "Bussgeldbescheid", czyli decyzja o ukaraniu mandatem, to "nie dali sobie spokoju". Przedawnienie mogło nastąpić tylko wówczas, jeśli tej decyzji o ukaraniu nie otrzymałbyś. Jeśli "Bussgeldbescheid"-u nie otrzymałeś, to ściganie tego wykroczenia przedawniło się w ciągu 6 miesięcy od dnia jego popełnienia; wynika to z § 31 Ordnungswidrigkeitsgesetz (niem. ustawa o wykroczeniach). Sprawdź zatem, czy doręczony został Ci Bussgeldbescheid. Jeśli tak, to musisz się liczyć z tym, że w razie kontroli, jeśli Policja zauważy, że ta kara jest niezapłacona, będziesz ją musiał zapłacić, bo dalej nie pojedziesz.
 
OK. Będę musiał sprawdzić. Dziwne jest tylko to dla mnie że cały czas przychodziła taka sama kwota bez żadnych odsetek. teoretycznie jak bym chciał to bym podał dane sąsiada i jego by ścigali.
 
W Niemczech, przy karach nałożonych decyzjami w sprawie wykroczeń, odsetki za zwłokę nie są naliczane; doliczana jest tylko kwota kosztów postępowania. Jeśli podałbyś sąsiada, to ścigaliby sąsiada; masz rację, "teoretycznie". Ale sąsiad by się bronił, złożyłby sprzeciw od Bussgeldbescheid-u, twierdząc, że to nie on jechał, a niemiecki urząd dalej dociekałby, kto ten samochód właściwie prowadził, i w pierwszej kolejności znowu zwróciliby się do Twojego kolegi, który wskazałby Cię jako sprawcę, tak samo jak to już poprzednio raz uczynił. Jeśli tej informacji by nie zmienił, to sprawa znowu trafiłaby do Ciebie. A gdybyś się odwołał, to ten kolega wezwany byłby na rozprawę i musiałby zeznawać jako świadek. Wyjaśniam tu, że po złożeniu sprzeciwu sprawa do sądu i ma miejsce normalna rozprawa, tak jak w postępowaniu karny. I wyobraź sobie teraz, w jakiej sytuacji znalazłby się Twój kolega. Raczej bałby się zmieniać zeznanie, ponieważ naraziłby się na karę pozbawienia wolności za fałszywe zeznanie, która byłaby niewspółmierna do tego mandatu, jakim byłbyś ukarany za przekroczenie prędkości. Zaś Ty za podanie niewinnego sąsiada naraziłbyś się na postępowanie karne o czyn z § 164 StGB (Strafgesetzbuch=niem. kodeks karny), tzn. "falsche Anschuldigung/Verdächtigung=fałszywe obwinnienie", za które grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Czy warto tak ryzykować z powodu mandatu za przekroczenie prędkości?
 
Ostatnia edycja:
W sumie nie warto. W razie czego można powiedzieć ze nic nie przychodziło. A gdyby zgadało się 5 osób to zanim dotarli by do tej ostatniej to minęło by już pół roku, i wtedy by było przedawnienie?
 
Tak, jak już napisałem: Jeśli w ciągu 6-ciu miesięcy nie zostałby wydany Busgeldbescheid (decyzja o ukaraniu mandatem), to ściganie tego wykroczenia uległoby przedwnieniu (§ 31 Ordnungswidrigkeitsgesetz=niem. ustawa o wykroczeniach). Odradzałbym jakieś "zgadywanie się", ponieważ niemiecki urząd nie przejdzie do porządku dziennego nad jednym faktem, a mianowicie, że Twój kolega wskazał Cię jako tego, który wykroczenie popełnił, i w razie jeśli będziesz zaprzeczał, będą aż do skutku "borować".
 
Wielkie dzięki. Teraz już wiem jak postępować w razie czego :)
 
Powrót
Góra